mirmat1
22.07.06, 01:01
Probuje jakos przetlumaczyc belkot jaki rozlega sie ze strony Tuska i SLD,
straszacych Polakow "zamachem na demokracje" na logiczna analize tego co
rzeczywiscie znajduje sie w propozycjach zmian ordynacji do wyborow
samorzadowych.
Obecnie wyborca oddajacy glos na ugrupowania, ktore nie przekroczyly 5% progu
ma swiadomosc, ze jego glos laduje w koszu na mieci. WYJATEK STANOWI
UPRZYWILIOWANA MNIEJSZOSC NIEMIECKA, KTORA MIMO, ZE ZBIERA OKOLO 1 % TO MA
ZAPEWNIONE MIEJSCA W SEJMIE!!!!! I nasz wnuk wehmachtowca chcialby by wlasnie
tak zostalo.
Zmiany proponowane przez rzadzaca koalicje pozwola partiom startujacym w
bloku, na uzyskanie mandatow proporcjonalnie do ilosci glosow nawet jezeli
nie przekrocza 5%. Przy takiej zasadzie w sejmie po ostatnich wyborach
zanalazly by sie PeDerasci i Borowiki. I taka ordynacje Tusk
nazywa ...."zamachem na demokracje" a Rokita porownuje do falszerst
wyborczych Bieruta wobec PSL !!!
W tym czasie Tusk forsuje tzw. "ordynacje JOW" czyli Najwieksza Mniejszosc
Zabiera Wszystko, ktora przy rozdrobnieniu glosow umozliwi PO z 30% dostac
60% mandatow. Na szczescie Polacy oddali wladze patriotom a nie kosmopolitom.