kielczow2003
25.07.06, 17:18
We Wrocławiu 1000 osob dziennie wyjezdża za granicę. Młodzi wykształceni
ambitni jadą za chlebem.
Mam 27 lat taka sobie kase i zadnych szans na wypowadzke z domu ( chyba tylko
po to aby wegetować) odbyłem staż w MSWiA pracowałem w USA jako tłumacz
polskiej firmy w Filadelfii byłem krupierem w kasynie w Nevadzie i
rozsmieszłaem dzieciaki w Disneylandzie na Florydzie.
Mam wyksztalcenie wyzsze, i zadnych szans na godne zycie w tym kraju. Sposrod
moich przyjaciol tylko dwu ostalo sie w kraju reszta zasuwa w UK. Zaznacze ze
nie mam zadnych problemow jezykowych. W Polsce przy dochodach 2000 zl na reke
nie mozna odlozyc na mieszkanie a tam moj kolega po 5 miesiacach pracy sklada
wniosek o kredyt mieszkaniowy. Bez zony dzieci w pojedynke ma kontrole nad
swoim zyciem.
Meczy mnie od dluzszego czasu abym do niego przyjechal. Moj brat ( 24) zarabia
na wyspach i jest szczesliwy. Ja chyba tez wyjade.
Wszyscy wyjada i co sie wtedy stanie z tym krajem? Ale to juz nie moj problem
ja zatroszcze sie o swoich rodzicow wysle im pieniadze na starosc a reszta
iech sobie wybiera jakis parchow i przychlastow.
Smutna konstatacja