palnick
26.07.06, 11:35
pod rozwagę.
Na początek trochę definicji.
Minimum socjalne - górna granica ubóstwa, poniżej której następuje
deprywacja społecznych potrzeb człowieka.
Minimum egzystencji - dolna granica ubóstwa, poniżej której zagrożona jest
egzystencja człowieka.
Granice te wyznacza się w oparciu o "koszyk dóbr" zaspokajających niezbędne
potrzeby człowieka: koszt bardzo skromnego mieszkania w budynku komunalnym,
niezbędnego ubrania i wyżywienia, podstawowych leków... Normy żywieniowe
oparte są na produktach najtańszych oraz: dla minimum egzystencji - na tzw.
poziomie bezpiecznego spożycia (poniżej następuje wyniszczenie organizmu), a
dla minimum socjalnego - zalecanego spożycia, w pełni pokrywającego potrzeby
żywieniowe. Normy żywieniowe dla minimum egzystencji zakładają małą (dorośli)
lub umiarkowaną (dzieci) aktywność fizyczną (spalają mniej kalorii, niż przy
wysiłku fizycznym). Przy minimum socjalnym normy liczy się na miarę
rzeczywistych potrzeb.
A tak wygląda statystyka biedy w Polsce. Lewa kolumna to lata, środkowa -
procent mieszkańców Polski żyjących poniżej minimum socjalnego, prawa -
procent mieszkańców Polski żyjących poniżej minimum egzystencji. Brak liczby
oznacza brak wiarygodnych danych z danego roku.
Rok____< MS___< ME
1989___14,8
1990___31,2
1991___32,6
1992___32,4
1993___34,8
1994___43,2___6,4
1996___46,7___4,3
1997___50,4___5,4
1998___49,8___5,6
1999___52,2___6,9
2000___53,8___8,1
Źródła:
1. Polska bieda. Kryteria, ocena, przeciwdziałanie - praca zbiorowa
pod red. S. Golinowskiej, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, Warszawa 1996
2. Materiały GUS z w/w lat.
PT Czytelnikom proponuję zauważyć, że liczby te rosną. I że poniżej minimum
socjalnego żyła w 2000 r. ponad połowa Polaków, a poniżej minimum egzystencji
- 8,1%.
8,1%, czyli niewiele? Ano, niewiele - tylko 3 miliony ludzi.
A na wypadek, gdyby ktoś uważał, że życie poniżej minimum egzystencji jest z
założenia niemożliwe, więc w tych liczbach coś jest nie tak...
JEST możliwe. Zaczyna się to od niepłacenia za czynsz i świadczenia, kończy -
szukaniem żywności na śmietniku albo popadaniem w konflikt z prawem. Bieda
jest dziedziczna.
Statystyka uległa dalszemu pogorszeniu po roku 2000, kiedy to "guru"
Balcerowicz zastosował słynne "schładzanie gospodarki" doprowadzając do
prawdziwego jej załamania. Indeks bezrobocia poszybował o 6% w górę do 20%.
Nie ulega zatem wątpliwości, że sukces wyborczy PiSu jest skutkiem niezgody
obywateli na kontynuowanie kursu obranego i realizowanego naprzemiennie przez
UW (PO) i SLD :-)
To, jaki mamy rynek pracy w Polsce jest rezultatem ich światłej polityki.
Obywatele nie uciekają z Polski przed Kaczorami ale przed "porządkami"
pozostałymi po III RP.
Poza tym, swobodny przepływ siły roboczej jest jednym z fundamentów w Unii.
Brednie wypisywane na ten temat podobne są do lamentów, nad tym że ktoś z
Warmii szuka pracy w Warszawie.