Tekst "Kontakt operacyjny 'Delegat' " w Rzepie

06.08.06, 23:14
to według mnie jedna z ostatnich prób powstrzymania procesu lustracji
przygotowywanej przez PiS.Przeczytałem ten artykuł, owszem zauważyc mozna
pewne supozycje odnośnie TW "Delegat", ale nie uprawniaja one jeszcze do
wyciagania jakiś kategorycznych wskazań na osobe , która tym TW była.
Tak jak napisałem powyżej jest to kolejna wyraźna próba zdezawuowania
lustracji , która nie przyjęła jeszcze w Sejmie konkretnego kształtu....
    • leszek.sopot Re: Tekst "Kontakt operacyjny 'Delegat' " w Rzepi 07.08.06, 00:56
      A jak oceniasz książkę o inwigilacji Papieża przez SB. Dobrze się stało, że o
      tym napisano i szeroko reklamowano czy nie? Czy o inwigilacji w "S" trzeba
      pisac czy nie? Jeśli nie ma 100 proc. pewności to podawać nazwiska czy się
      powstrzymywać, czy wogóle sobie darować?
      Oczywiście, że praprzyczyna tkwi w fatalnej, uchwalonej jeszcze przez AWS-UW, a
      teraz już kompletnie skopanej ustawie lustracyujnej. Jedyny dobry przykład dali
      Niemcy, gdzie dopiero po tym jak zawartość teczek została sprawdzona a ludzie
      zostali zlustrowani, udostępniono je do wglądu na 10 lat wszystkim. Wcześniej
      mogli teczki badać tylko badacze ale bez wcześniejszej procedury nie mogli
      pisac kto mógł być lub był agentem. Nie do pomy ślenia było w Niemczech by za
      badanie agentury najpierw zabierali się dziennikarze a dopiero później sąd.
      • camille_pissarro Re: Tekst "Kontakt operacyjny 'Delegat' " w Rzepi 07.08.06, 21:55
        Ostatnio nie mam czasu na czytanie a urlop przede mną.Uważam , ze powinno pisać
        prawde nawet jesli dotyczyła otoczenia naszego wielkiego, praktycznie jedynego
        autorytetu.Podobnie nalezy pisac o inwigilacji "S".Jeśłi nie ma sie 100%
        pewnosci nie powinno sie absolutnie podawać nazwiska osoby podejrzanej o
        współprace z SB.Trudno mi powiedzieć jakie srodki przeznaczyli Niemcy na
        Instytut Gauck'a ( nie pamietam tez jaki to był horyzont czasowy ) ale nas
        prawdopodobnie nie było na to stać , co wcale nie znaczy , ze nie należało po
        dokładniejszym zapoznaniu przeprowadzić proces lustracji a nastepnie
        dekomunizacji na poczatku lat 90'tych.Ja na przykład nie moge pojąc na jakie
        zasadzie powolano komisję A.MIchnik, Krzysztof Kozłowski ( ówczesny minister
        spraw wewnetrznych, Jerzy Holzer ( profesor historii ) i jeszcze jedna osoba (
        aktualnie danych osobowych nie pomnę ), która buszowała wśród teczek .Czy jest
        jakiekolwiek sprawozdanie, notatka słuzbowa z prac tej "quasi komisji ", mnie o
        takowym nic nie wiadomo ????A tak gwoli prawdy jesteśmy 17 lat od czasu
        przełomu a w tej sprawie jestesmy kilkanascie lat za murzynami ...
        • dr.szfajcner I znowu klamiesz camille_pizzarro, z przykroscia 07.08.06, 22:04
          musze napisac, by spelnic obywateksi obowiazek.
          Krzystof Kozłowski nie był w tej komisji.
          Natomist byli prof. Ajnenkiel i p. Kroll - owczesny dyrektor archiwow.
          ( poza Michnikiem i prof. Holzerem)


          > Ja na przykład nie moge pojąc na jakie
          > zasadzie powolano komisję A.MIchnik, Krzysztof Kozłowski ( ówczesny minister
          > spraw wewnetrznych, Jerzy Holzer ( profesor historii ) i jeszcze jedna osoba
          ( > aktualnie danych osobowych nie pomnę ),

        • leszek.sopot Re: Tekst "Kontakt operacyjny 'Delegat' " w Rzepi 07.08.06, 23:10
          camille_pissarro napisał:

          > Ostatnio nie mam czasu na czytanie a urlop przede mną.Uważam , ze powinno
          pisać prawde nawet jesli dotyczyła otoczenia naszego wielkiego, praktycznie
          jedynego autorytetu.Podobnie nalezy pisac o inwigilacji "S".


          W publikacji Żaryna przecież nie rozszyfrowano pseudonimów. A pamiętasz od
          czego się zaczęło i jak wyglądało to poszukiwanie agentów wokół Papieża aż w
          końcu padło na o. Hejmo? Na tym temacie publicyści z IPN zrobią kariery
          naukowe...


          > Jeśłi nie ma sie 100% pewnosci nie powinno sie absolutnie podawać nazwiska
          osoby podejrzanej o współprace z SB.


          No właśnie.


          > Trudno mi powiedzieć jakie srodki przeznaczyli Niemcy na
          > Instytut Gauck'a (nie pamietam tez jaki to był horyzont czasowy) ale nas
          > prawdopodobnie nie było na to stać , co wcale nie znaczy, ze nie należało po
          > dokładniejszym zapoznaniu przeprowadzić proces lustracji a nastepnie
          > dekomunizacji na poczatku lat 90'tych.


          Były to porównywalne koszty z powołaniem IPN wraz ze wszystkimi oddziałami. Z
          tym, że Instytut zajmował się tylko lustracją, a nasz IPN zajmuje się tym czym
          mają ochotę się zajmować zatrudnieni tam ludzie.


          > Ja na przykład nie moge pojąc na jakie
          > zasadzie powolano komisję A.MIchnik, Krzysztof Kozłowski ( ówczesny minister
          > spraw wewnetrznych, Jerzy Holzer ( profesor historii ) i jeszcze jedna osoba
          (aktualnie danych osobowych nie pomnę ), która buszowała wśród teczek .Czy jest
          > jakiekolwiek sprawozdanie, notatka słuzbowa z prac tej "quasi komisji ", mnie
          o takowym nic nie wiadomo ????A tak gwoli prawdy jesteśmy 17 lat od czasu
          > przełomu a w tej sprawie jestesmy kilkanascie lat za murzynami ...


          Powstało bodaj 2-stronnicowe sprawozdanie. Zalecenie było takie aby dopóki nie
          zostanie opracowany sposób uporządkowania materiałów oraz nie zostanie podjęta
          decyzja polityczna co zrobić z problemem dokumentów SB, to należy papiery
          trzymać pod kluczem.
          W Sejmie kontraktowym była niemożliwa dekomunizacja. Być może możliwa była
          lustracja, ale poza hasłami, które można było odczytać jako prowakację, nie
          powstał żaden sensowny projekt. Nie wystarczy krzyczeć i ten wrzask
          wykorzystywać w walce z konkurencją polityczną, ale trzeba coś sensownego
          proponować. Tymczasem tzw. lustratorzy sprowokowali nawet ówczesne centrum
          polityczne do tego stopnia, że padły ostre słowa o chorobliwym antykomunizmie.
          Bo camilu - nie chodziło o lustrację wówczas jak i teraz, o dotarcie do prawdy
          i oczyszczenie moralne społeczeństwa, ale o propagandę polityczną. Dziś z
          tego "oczyszczenia" jest więcej zła niż dobra.
          Wskazujesz wciąż przykład Niemców, ale pamiętaj, że tam po powstaniu Instytutu
          przez kilka lat nikt przed zweryfikowaniem teczek personalnych nie miał do nich
          dostępu. Dopiero chyba po 4 czy 5 latch każdy miał do nich dostęp przez 10 lat.
          Natomiast w Polsce od 1991 r. żadano ujawnienia akt bez żadnej wcześniejszej
          weryfikacji - czyli najpierw oskarżenia a później napiętnowany człowiek miałby
          się bronić. To dlatego tak wiele osób sprzeciwiało się tym pomysłom, ale
          przecież nie lustracji! Choć pewnie prolustratorzy, z Maciarewiczem na czele,
          obrzydzili lustrację niejednemu. Dziś mamy powtórkę pomysłów sprzed 15 lat i
          zamiast lustracji będziemy mieli moralne bagno pomówień, insynuacji i oskarżeń.
          Kto na tym wygra? Na pewno narodowcy będą mieli uciechę. Od 1980 r. walczyli
          z "S" i na pewno czekali na taką chwilę.
          • dr.szfajcner Re: Tekst "Kontakt operacyjny 'Delegat' " w Rzepi 07.08.06, 23:30
            leszek.sopot napisał:

            > W publikacji Żaryna przecież nie rozszyfrowano pseudonimów. A pamiętasz od
            > czego się zaczęło i jak wyglądało to poszukiwanie agentów wokół Papieża aż w
            > końcu padło na o. Hejmo? Na tym temacie publicyści z IPN zrobią kariery
            > naukowe...

            Zenujuce sa te ich publikacje.
            20, 30, 40 lat temu to samo co teraz za grube pieniadze
            pisza IPN-owsy histrycy, Pawel Zaremba dawal na Wolnej Europie
            za darmo...


    • buffalo_bill Jarosław Kaczyński najlepiej dezawuuje lustrację 07.08.06, 01:13
      - Wczoraj u Moniki Olejnik w Radiu ZET powiedział Pan: "Chcę zobaczyć teczkę
      Jana Rokity teraz, a nie po wyborach".

      J.K. - To przepraszam. Nie interesuje mnie szczególnie teczka Rokity. Uważam,
      że teczki polityków powinny być ujawniane, ale teczki zwykłych ludzi, nie
      ubiegających się o stanowiska i fotele w parlamencie, nie powinny być
      publikowane. Podobnie teczki kleru.

      - Ale Rokita mówi to samo. Mógłby Pan mi wyjaśnić, na czym polega różnica zdań
      między Panami?

      J.K. - On by chciał totalnego ujawnienia wszystkich materiałów IPN-owskich,
      a ja - tylko polityków. W materiałach ubeckich była masa konfabulacji, donosów
      i nie ma sensu publikowanie tych wszystkich bzdur.

      - Rokita też mówił o ujawnianiu życiorysów polityków, a nie zwykłych ludzi.

      J.K. - Moim zdaniem mówił o pełnej dostępności wszystkich teczek. Przynajmniej
      Leszek prowadził z nim spór w Radiu ZET w przekonaniu, że Rokicie chodzi
      o totalne ujawnianie. Ale rzeczywiście cały ten spór wygląda na totalne
      nieporozumienie.

      - Wspomniał Pan o konfabulacjach i donosach w teczkach. Czy chce je Pan usunąć
      z teczek polityków przed publikacją?

      - Nie. Teczki polityków publikowałbym w całości, tak jak się one zachowały.
      Uważam jednak, że powinna powstać społeczna komisja, do której mógłby się
      zwrócić polityk z wyjaśnieniami i sprostowaniami kłamstw. Podam przykład
      z teczki brata. Jest tam notatka, że brat po rozmowie ostrzegawczej
      z I sekretarzem uczelnianej PZPR ograniczył swoją działalność opozycyjną.
      Tymczasem jest to kompletna nieprawda. Brat był ciężko chory na mononukleozę
      i leżał w szpitalu.
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,65648,2765090.html
      • 9111951u Re: Jarosław Kaczyński najlepiej dezawuuje lustra 07.08.06, 10:11
        Niejaki Kaczyński suponujący Polakom mord w Jedwabnem rozpoczął kolejną
        prowokację skierowaną w kościół.
Pełna wersja