rekontra
08.08.06, 07:36
Pytałem w innym wątku, czy któraś ze stacji telewizyjnych dotarła do
historyka z IPN, który jest NAJBARDZIEJ KOMPETENTNYM w sprawie
TW DElegat, gdyż pisał o nim już trzy lata temu.
Czy jesteśmy skazani na interpretacje dyżurnego historyka GW Andrzeja
Friszke, który od lat 13 nie może uporać się ze sprawą działań SB na swoim
podwórku - warszawskiego KIKu. Dlaczego TYLKO Friszke może przedstawić SWOJĄ
WERSJĘ wyboru przewodniczącego Solidarności i swoją interpretację gry SB,
aby przewodniczącym został Wałęsa a nie ktoś inny?.
Czy musimy słuchać o straszeniu ekstremą, skoro ekstremy w Solidarności nie
było, byli co najwyżej prowokatorzy?. Może częściowym wyjaśnieniem jest list
redaktora naczelnego dwumiesięcznika Arcana, prof. Andrzeja Nowaka ,
który pisze o cenzurze która dotknęła opracowania historyczne, pisze o
zakneblowaniu historyka (prezesem IPN był Kieres).
Warto uważnie przeczytać ten artykuł wstępny. Arcana Kraków nr 61-62 (1-2
2005)
Czego nie ma i kto o tym decyduje
W tyrn numerze „Arcanów" mieliśmy wydrukować raporty TW „Bolek" z Gdańska,
których naukowe opracowanie przygotował historyk tamtejszego oddziału IPN,
Sławomir Cenckiewicz. W momencie oddawania numeru do drukarni autor
opracowania zmuszony został do zrezygnowania z publikacji i wypowiedzi w tej
sprawie.
Nie przedstawimy naszym czytelnikom dokumentów archiwalnych dotyczących
jednej z najważniejszych postaci polskiej historii współczesnej. Nie zostanie
oddana pod osąd krytyki kolegów-badaczy wartość publikacji źródłowej.
Czy została ona zdyskwalifikowana przez bezpośrednich zwierzchników autora?
Czy przez innych, „nieznanych sprawców"?
Nie wiemy. Wiem. że wymuszony został faktyczny zakaz ogłoszenia historycznego
dokumentu w naukowym opracowaniu — w imię racji innych niż merytoryczne.
Wiem także, iż jakiekolwiek są te racje, służą odcięciu Polaków od prawdy o
ich przeszłości. Wiem wreszcie — z setek publikacji „Gazety Wyborczej",
tygodnika „Nie" i „Tygodnika Powszechnego" — że obrońcy „trudnej prawdy"
o Jedwabnem, chcą nas OBRONIĆ PRZED PRAWDĄ o uwikłanej w układy z SB części
elit dawnej „Solidarności": tej, która dopuszczona została do budowania III
RP.
Dlaczego jedną prawdę możemy znieść jako wspólnota, a drugiej nie?
Dlaczego nie możemy nawet dopuścić historyków do próby ustalenia, co jest
prawdą? Do otwartej dyskusji, do wymiany merytorycznych, opartych na źródłach
i ich krytyce argumentów? Czy ryzyko podważenia pewnych, podanych nam do
wierzenia autorytetów, grozi rzeczywiście aż rozpadem naszej wspólnoty?
A może. z chwilą zasłużonej kompromitacji jednych, oddana zostałaby
sprawiedliwość innym, rzeczywistym bohaterom, których próbuje się wymazać
z naszej pamięci? Na przykład Annie Walentynowicz, od której zaczął się
sierpniowy strajk, a której — ze skromnej emerytury suwnicowej —
nie starczało przez lata pieniędzy na leczenie szpitalne (obecny
przewodniczący „Solidarności", pan Śniadek, oświadczył, że pomagać jej nie
warto...). Na przykład ś.p. Alinie Pieńkowskiej, bez której tamten strajk
załamałby się już po trzech dniach — bez politycznych postulatów.
Na przykład Krzysztofowi Wyszkowskiemu — założycielowi Wolnych Związków
Zawodowych Wybrzeża i twórcy nazwy związku — „Solidarność" — bezprzykładnie
oplutemu w ostatnich dniach przez Lecha Wałęsę (w tej sprawie publikujemy na
końcu numeru specjalne oświadczenie).
W 25 rocznicę Sierpnia nie braknie nam bohaterów, tak jak nie brak ich w
całej polskiej historii.
Dobrze byłoby, żeby ich listy nie ustalali na kolejnym przyjacielskim
spotkaniu redaktorzy Michnik i Urban, i chronieni przez nich mocodawcy
agentury PRL, generałowie Kiszczak i Jaruzelski.
Andrzej Nowak
..........................................
czy jakakolwiek rada etyki mediów, wolnoścxi mediów, niezależności mediów,
czy jakikolwiek słuszny "autorytet moralny" zaprotestowałwówczas przeciwko
temu niesłychanemu wydazreniu sprzed roku?