ksiundz
09.08.06, 04:39
cd. sprawy "Delegata":
Ludzie „Delegata” weszli do władz Solidarności
Dzięki esbeckiej operacji, w której pierwsze skrzypce grał kontakt
operacyjny „Delegat”,na zjeździe Solidarności w 1981 r. do Komisji Krajowej
mogło wejść nawet 16 ludzi bezpieki.
Dziennikarze Życia Warszawy dotarli do dokumentów, z których wynika, że
kontakt operacyjny „Delegat” w 1981 r. nie tylko miał za zadanie doprowadzić
do wyboru Lecha Wałęsy na przewodniczącego Solidarności, ale także wpłynąć, w
miarę swych możliwości, na cały skład Komisji Krajowej. Operację nadzorował
gen. Władysław Ciastoń.
Robota dla „Delegata”
W trakcie operacji „Delegat” wielokrotnie spotykał się z kluczowymi
działaczami związku, przekazując im spreparowane przez SB informacje, które
miały zniechęcić ich i współpracujących z nimi związkowców do głosowania na
ludzi, których bezpieka uważała za niebezpiecznych. „Delegat” rekomendował
jednocześnie delegatom na zjazd kandydatury tajnych współpracowników. Jakie
były efekty jego starań? Z dokumentów, które znajdują się w Instytucie
Pamięci Narodowej, wynika, że dyrektor Departamentu III „A” MSW gen.
Władysław Ciastoń oceniał po zjeździe, że dzięki operacji, w której
wykorzystano „Delegata”, skład Komisji Krajowej, a zwłaszcza jej
prezydium, „stwarza szansę dla kierunku umiarkowanego”.
Z dokumentów opracowanych przez Ciastonia wynika, że do Komisji Krajowej z
całą pewnością udało się wprowadzić pięciu tajnych współpracowników bezpieki,
w tym jednego do prezydium. Do KK wybrano też kolejnych 11 delegatów, z
którymi prowadzono rozmowy operacyjne. Wkrótce miały się one zakończyć
podpisaniem zobowiązań do współpracy.
Lista niewygodnych
Dzięki „Delegatowi” udało się wyeliminować z walki o miejsca we władzach
związku kilkunastu niewygodnych dla bezpieki działaczy. Gen. Ciastoń wymienia
wśród nich m.in.: Lecha Kaczyńskiego, Bronisława Geremka, Kazimierza
Świtonia, Tadeusza Syryjczyka, Ryszarda Bugaja i Stefana Kawalca.
Narzeczona z SB
Kierownictwo SB cieszyło się także ze zmarginalizowania roli, jaką we
władzach związku odgrywali ludzie związani z Ruchem Młodej Polski.
Środowisko, z którym związana była m.in. Bożena Rybicka (to w otrzymanych od
niej dokumentach dziennikarze „Rzeczpospolitej” natrafili na ślad „Delegata”)
i jej późniejszy mąż Maciej Grzywaczewski było obiektem wyjątkowo perfidnej
gry bezpieki, prowadzonej m.in. przy użyciu „Delegata”. Niewiele brakowało,
aby jeden z jego czołowych działaczy Aleksander Hall wziął ślub z podstawioną
przez SB agentką Matyldą Sobieską. Małżeństwo z tajną współpracowniczką miało
odciągnąć uwagę Halla od działalności opozycyjnej.
2006-08-09
DOROTA KANIA dkania@zw.com.pl RAFAŁ PASZTELAŃSKI rpasztelanski@zw.com.pl