eryk2
10.08.06, 23:38
Co robi Premier Tysiąclecia na wakacjach, gdy powódź zalewa południe kraju, a
w Londynie o mało nie doszło do powtórki z WTC? Urządza sobie przejażdżkę
do ...Stutthofu (w Warszawie otworzył już wszystkie możliwe muzea, nastepne
dopiero w budowie, rocznica wybuchu Powstania już też za nami, a rocznica
Tragicznego Września dopiero za trzy tygodnie). A tam...
1. w ramach poprawiania stosunków polsko-niemieckich (po s.aczce brata)
mimochodem wspomina o znanych niemieckich firmach, które korzystały z obozu
jako zagłębia surowcowego - czyżby to był wstęp do odszkodowań za przerobione
włosy więźniów?
2. daje odpór pani Steinbach, używając do tego tła z komorami gazowymi i
zasiekami z drutu kolczastego - nie mógł tego samego powiedzieć w Warszawie?
3. na pytanie o ilość pieniądzy dla rolników w ramach odszkodowań za klęski
żywiołowe odpowiada "dostaną tyle, ile trzeba" - odpowiedź w stylu pani Kasi
w sądzie "Ile ma pani lat?" - "Tyle co wszyscy"
5. bez pojęcia o prawie i zasadach rządzenia państwem plecie bzdury,
że "teraz obowiązki premiera wykonuje wicepremier Dorn, obecnie w Warszawie" -
to jako kto obywatel Jarosław Kaczyński występuje przed kamerami? w roli
Czerwonego Kapturku w spektaklu teatrzyku szkolnego?
4. wkurza się, że dziennikarze pytają go o sprawy bieżące (powódź i
Heathrow), bo on tu przyjechał, aby mówić o polskiej martyrologii, w związku
z czym po czterech pytaniach kończy konferencję prasową.
Na przyszłość proponuję, aby Kancelaria Premiera lepiej przygotowała takie
wydarzenia - niech Premier Tysiąclecia sam napisze pytania, a Pan Rzecznik
Tysiąclecia je odczyta. Może to trwać nawet 8 godzin (np. w Auschwitz - obóz
większy, to i cyrk będzie znaczniejszy), przy okazji pobije rekord Fidela (7
godzin gadania bez trzymanki).