Gość: Zastęp Oszołoma
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.02.03, 12:32
Protest przeciw unijnemu molestowaniu dzieci złożyli do wójta mieszkańcy
gminy w środkowej Polsce. Miarka się przebrała, gdy to nauczyciele jednej ze
szkół zarządzili walentynkową dyskotekę w strojach europejskich. Dzieciom
zapowiedziano, iż mają się pojawić w przebraniach symbolizujących państwa
Piętnastki i kraje kandydujące. Posiadanie stroju było warunkiem uczestnictwa
w zabawie. Przebiegała ona wspaniale do momentu, gdy to na sali pojawił się
rosły szóstoklasista, przebrany za Krzyżaka.
Pierwszym nauczycielem, który się przy rycerzu pojawił, był opiekun Szkolnego
Klubu Europejskiego, który zaproponował mu opuszczenie sali ze względu na
niestosowne przebranie. Na nic zdały się tłumaczenia chłopca, że wspólnie z
tatą strój taki zrobili, gdyż uznali go za - historyczny - niemiecki. Spór
rozsądził dyrektor szkoły - specjalista fizyk - który ocenił rzecz całą jako
prowokację i wyprosił ucznia ze szkoły.
"Działalność Szkolnego Klubu Europejskiego jest zaprzeczeniem wszelkich norm
i wartości sprzyjających wszechstronnemu rozwojowi naszych dzieci. Jest
jaskrawym przykładem łamania zasad tolerancji i swobody działania, a przede
wszystkim myślenia wychowanków" - napisali rodzice uczniów tej szkoły w
liście do wójta. Stosowanie i egzekwowanie "europejskiej miary" do wszelkich
zachowań dzieci wystawia na ciężką próbę ich psychikę, boleśnie ją raniąc, a
naukę czyni nieznośną. Nie wyrażamy na to zgody!
"Nasze dzieci mają dość 'europejskich poranków' i 'unijnych wieczorów'
organizowanych w szkole bez opamiętania. Domagamy się także usunięcia z drzwi
klasopracowni tabliczek z nazwami państw członkowskich Unii Europejskiej.
Nauka w sali z tabliczką 'Francja' czy 'Belgia' nie daje dziecku żadnego
poczucia przebywania w tym państwie i stanowi godny ubolewania dziwoląg
pedagogiczny" - piszą rozgoryczeni rodzice.
Bardzo ciekawe, jaka tabliczka wisi na drzwiach do pokoju
nauczycielskiego: "Rada Unii Europejskiej" czy "Komisja Europejska"?