die-alte-dame-aus-reichshof
21.08.06, 17:38
Myślę, że każdy zdrowo myślący i odczuwający człowiek (a o takiego coraz
trudniej w naszej słodziutkiej neobolszewii) współczuł Gwiazdom, gdy ci
zagubili się w czeluściach wschodniej Hałyczyny - cywilizacyjnie region ten
nie wygląda lepiej A.D. 2006 niż gdy polski rząd uciekał tamtędy w 1939 roku
do Rumunii.
Co innego jednak (słuszne) współczucie, co innego stawianie wszystkich służb
na nogi, by odnaleźć Gwiazdów (którzy w sumie zapowiadali, że mogą wrócić
później i np. Anna Walentyna nie była wcale zaskoczona).
Natrudziły się służby ukraińskie (obwodowe i republikańskie), natrudził
konsul RP we Lwowie pan Waldemar K., nabiegały za Gwiazdami media (zamiast
np. śledzić powódź na Dolnym Śląsku).
Ja mam pytanie: kto za te balety zapłaci?
Rząd? Samorząd? Społeczeństwo?
Wydawałoby się rozsądne, gdyby Gwiazdowie zwolnili choć zwolenników lewicy
(od APP Racja do PO) ze zwracania kosztów, bo nie przepuszczają okazji, by
napluć w TVP na zwolenników PZPR albo umiarkowanej części opozycji S.
I last but not least: w zeszłym roku zgubiłam się w Karkonoszach. Parę godzin
nie mogłam odnaleźć szlaku, a pomogła mi jedynie moja przyjaciółka (czeska
komunistka). Żadne służby dolnośląskie ani państwowe nie były wplątywane w
poszkiwania mej osoby, bo i po co - najwyżej by mnie niedźwiedzie zżarły.
I niech to też będzie jakaś odpowiedź na fanaberie władców IV RP.
Panowie: honorujcie Gwiazdów, ale za swoje pieniądze!!!
I na koniec - napisana przez wnuczka piosenka:
Gwiazda nie wraca ranki wieczory
A przecież Układ na drodze
Służby szukają u stóp Czarnohory
W obłędzie, strachu i trwodze
Dalij jazda, dalij jazda
Mówcie mi gdzie Gwiazda
Układ wie ale nie powie
Może powie gazda?
Zguba wreszcie się znalazła
Ileż bije dzwonów!
Szkoda tylko że to gwiazda
Starego sezonu
Wszędzie spiski niuchem węszy
I szuka ajentów
Taka gwiazdka, ech, gwiazdeczka
Z czarnych firnamentów
Pani Anna Walentyna
Już z Wyborczą gada:
„Ciągle z nimi są kłopoty
Czort tych Gwiazdów nadał!”
Ale cali, ale zdrowi
I już po kłopocie
A ja sobie końcuwkuję
O polskiej głupocie
(Emerytka z Rzeszowa, dla t-800 "Pani Ania", sierpień 2006)
--
Słownik na wakacje:
hiszp.: el piso (los pisos) - mieszkania, które miały zostać wybudowane (w
liczbie 3 mln), a wciąż ich nie ma
franc.: pis ("gorzej" - już jest), a będzie "coraz gorzej" (de pis en pis)
niem.: Stop pissen auf Demokratie! - takie hasło wykrzykiwali berlińscy
młodzieńcy pod ambasadą RP (jeszcze naonczas nieodzyskaną)
Dalsze propozycje prosimy zgłaszać na skrzynkę Emerytka 2006