porannakawa
21.08.06, 21:01
Północna Dakota podlega Konsulatowi w Chicago (jeden z trzech w USA).
Załatwienie paszportu biometrycznego dla dziecka obecnie wymaga obecności
obojga rodziców i dziecka przy składaniu wniosku a obecności jednego z
rodziców i dziecka przy odbiorze.
Ci, którzy mają trójkę dzieci muszą :
zakupić bilety lotnicze do Chicago dla 5 osób round trip,
zamówić hotel minimum 1 dzień - (godziny otwarcia konsulatu!)
Zakupić 2 bilety round trip i hotel 1 dzień aby odebrać paszport.
Koszty - około 2 tysięcy dolarów - dotarcie do Konsulatu plus koszt paszportu
dla dziecka.
Koszty te trzeba ponawiac corocznie - paszport dla dziecka jest ważny tylko
jeden rok.
Nikt tam u Was nie zastanowił się, że to jest zbyt wysoki koszt aby chcieć
mieć paszport dla dziecka?
To tak jakbyście zmuszali kogoś z końca Europy jechać do Warszawy załatwiać
polski paszport. Wyobrażacie sobie tam w Polsce jakie to są odległości i koszty?
Dotąd można to było załatwić korespondencyjnie lub przez pośrednika - tak jak
to w USA przyjęte - albo na najbliższej poczcie albo odnowić paszport
korespondencyjnie.
Wiele osób w tej sytuacji rezygnuje z obywatelstwa polskiego dla ich dzieci
urodzonych zagranicą.
Z powodu tzw pułapki paszportowej te dzieci do Polski nie polecą.
Polecą raczej do Meksyku na wakacje niż do Polski.
Straci Polska(kilka tys$$ tam pozostawionych) stracą PLL LOT.
Wprowadziliście te zmiany z zaskoczenia, nie uprzedzając Polonię i nie
konsultując tego wśród zainteresowanych.
Wydaje się, że jest to polityka krótkowzroczna przynosząca w terminach
odległych straty dla Polski.
Co Państwo na to?