rekontra
22.08.06, 09:05
Od wczoraj trwa liczenie, liczenie z dokładnością do "co najmniej" jednego,
prawie jak przy wyborze Jaruzelskiego na prezydenta. Większość spośród ośmiu
osób to co najmniej pięc, pocieszają się forumowicze, oddychają z ulgą
ministrowie. I to jest ta deska ratunku, może będzie tylko czterech i uffff,
sprawa sądowa wygrana.
A jeżeli jednak będzie czterech to CO ??? Macierewicz przegra sprawę w sądzie
o CO ? że się przeliczył o jednego?
A jeżeli będzie dokładnie trzech byłych ministrów agentami Moskwy to ..??
A jeżeli się okaże, że dwóch współpracowało z Moskwą to ...? Będzie to
problem dwóch, czy problem Macierewicza?? Co jest istotą sprawy ?
A czy ktoś pamięta słowa Siemiątkowskiego o rosyjskich wpływach w Polsce?
Przeszły z echem ? A profesor Geremek dość oszczędny w słowach ostatnimi
dniami. Ale .... na zakończenie
zacytujmy Macierewicza: "Rzeczywiście częśc z tych osób była członkami PZPR,
partii komunistycznej. Tego sowieckiego namiestnictwa. I większość spośród
nich była agentami sowieckich służb specjalnych. Nie wszyscy ale większość."
Większość spośród tych którzy byli w PZPR. Ponieważ Bartoszewski nie był
członkiem, więc większośc to co najwyżej cztery.