splkm
23.08.06, 13:48
"- Kiedy dowiedzieliśmy się, co naprawdę robił Henryk M., byliśmy kompletnie
zszokowani - mówi Kidawa-Błońska. - Wiedzieliśmy, że znalezienie takiego
sponsora to istny cud, ale może trochę naiwnie uwierzyliśmy, że cuda się
zdarzają...
Artyści w rozmowach z nami podkreślali: - Nie mieliśmy pojęcia, skąd Henryk ma
taką kasę!
Jak to możliwe?
- Ci, którzy byli z M. blisko, musieli się czegoś domyślać - dodają
policjanci. - Facet miał niewyobrażalną ilość pieniędzy i szastał nimi na
prawo i lewo. Nie trzeba wielkiej analizy, by zorientować się, co jest grane."
całość tu: serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,3544418.html?as=1&ias=3&startsz=x