Raport o IV RP w 8 punktach

27.08.06, 12:19
Przez ostatnie 8 dni publikowałem na swoim blogu kolejne punkty Raportu o
tzw. "IV RP". Jest to bardzo obszerne podsumowanie wszystkiego, czego
doświadczyliśmy od ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych i prezydenckich
pod rządami PiS-u (ze względu na swoje rozmiary Raport nie da się zamieścić
na tym forum). Wszystkich zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z
kolejnymi punktami Raportu:
1. Hasło zerwania z dziedzictwem PRL i dekomunizacji;
2. Hasło "taniego państwa";
3. Powoływanie ludzi kompetentnych i walka z "kolesiostwem";
4. Zapowiedź uczciwości ludzi i przejrzystości procedur;
5. Gesty wobec Kościoła katolickiego;
6. Władza absolutna, wrogowie, "układ";
7. Polityka zagraniczna;
8. Wpadki, lapsusy, skandale.
Starałem się, aby Raport był bardzo rzeczowy i dobrze udokumentowany, choć
nie ukrywam, że jest subiektywny. Ponieważ każdy punkt był publikowany
osobno, Raport należy czytać "od dołu". Adres bloga poniżej.
    • alexanderson Re: Raport o IV RP w 8 punktach 27.08.06, 20:19
      Na forum "Społeczeństwo" zamieściłem Raport w całości.
      • sierota.po.ud Powieś se jeszcze w kiblu, a przyniesie ci to ulgę 27.08.06, 20:22
        w cierpieniu.
        • jacekm22 Re: Powieś se jeszcze w kiblu, a przyniesie ci to 27.08.06, 20:24
          Odpowiedz godna czlonku PIS ....
          • alexanderson Re: Powieś se jeszcze w kiblu, a przyniesie ci to 27.08.06, 21:14
            Ale i tę przyjmuję jako wróżbę zwycięstwa...
            • belkot_belkot_belkot Właściwie... 27.08.06, 22:31
              ... jak jest to chyba każdy widzi...
              • alexanderson Re: Właściwie... 28.08.06, 08:58
                Sęk w tym, że 1/3 społeczeństwa tego nie widzi i twardo stoi za PiS-em...
                • belkot_belkot_belkot Re: Właściwie... 29.08.06, 18:10
                  alexanderson napisał:
                  > Sęk w tym, że 1/3 społeczeństwa tego nie widzi i twardo stoi za PiS-em...

                  Nie umiejo pewnikiem czytać...
                • praaya Re: Właściwie... 29.08.06, 22:18
                  alexanderson napisał:

                  > Sęk w tym, że 1/3 społeczeństwa tego nie widzi i twardo stoi za PiS-em...

                  Bo to ludzie, którzy muszą wiedzieć co jest w teczkach, co robi sąsiad po
                  zmroku tak i co będzie w nastepnym odcinku Klanu. Wynika ztego, ze 1/3
                  Polaków ma nerwicę natręctw.
    • alexanderson 1. - Dekomunizacja 28.08.06, 15:41
      1. Hasło zerwania z dziedzictwem PRL i dekomunizacji.
      Tymczasem wybitnie postkomunistyczna Samoobrona, mająca niejasne powiązania z
      postesbeckimi służbami specjalnymi i wywiadem rosyjskim oraz LPR, której
      prezesa ojciec, Maciej Giertych, był doradcą gen. Jaruzelskiego w latach 80-
      tych, stanowią z PiS koalicję rządową. Prawą ręką ministra sprawiedliwości jest
      Andrzej Kryże, który jako sędzia w latach 70-tych i 80-tych prowadził sprawy
      przeciw opozycji politycznej (skazał na więzienie m.in. obecnego wicemarszałka
      Sejmu Bronisława Komorowskiego), nie wykazując się bynajmniej łagodnością także
      wobec sprzyjających "Solidarności" sędziów. Natomiast PRL-owskim prokuratorem
      od lat 70-tych był obecny minister koordynator służb specjalnych, Zbigniew
      Wassermann. Członkiem PZPR był jeden z najbardziej zaufanych ludzi braci
      Kaczyńskich, minister skarbu Wojciech Jasiński, a ojciec ministra spraw
      wewnętrznych i administracji Ludwika Dorna, Henryk Dornbaum, był przed wojną
      członkiem Komunistycznej Partii Polski, zaś po wojnie lektorem marksizmu-
      leninizmu na Politechnice Warszawskiej. Poseł PiS-u, Tadeusz Cymański, był
      członkiem Związku Młodzieży Socjalistycznej oraz Socjalistycznego Związku
      Studentów Polskich.
      Mimo tego obóz rządzący akcentuje swój antykomunizm i prawicowość, co
      przechodzi nawet w formy skrajne – obecny marszałek Sejmu Marek Jurek oraz
      obecny szef CBA Mariusz Kamiński (obaj z PiS) zasłynęli w 1998 "pielgrzymką" do
      Londynu, by spotkać się z oskarżanym o tortury i zbrodnicze mordy na opozycji
      gen. Pinochetem (podziękowali mu za "obronę praw człowieka"), zaś w 2006 poseł
      do Europarlamentu Maciej Giertych wystąpił z pochwałą gen. Francisco Franco,
      faszystowskiego dyktatora Hiszpanii. Znane są także wielokrotne pochwały
      Andrzeja Leppera (obecny minister rolnictwa) pod adresem programu gospodarczego
      Adolfa Hitlera. Będąca zapleczem współrządzącej LPR Młodzież Wszechpolska jest
      organizacją faszystowską, w której silne są akcenty antysemickie, ksenofobiczne
      i sympatie nazistowskie (faszystowskie pozdrowienie, hasła "Pedały do
      gazu!", "Zrobimy z wami to, co Hitler zrobił z Żydami!").
      Warto zauważyć, że wrażenia estetyczne ze sprawowania władzy przez obecny układ
      rządzący przypominają pocztówkę z PRL-u: kiedyś też była przewodnia siła
      narodu, zapewniająca, że cieszy się poparciem wszystkich Polaków (PZPR) i
      mająca dwie przybudówki (SD i ZSL), co odpowiada obecnemu układowi
      PiS+Samoobrona+LPR. Huczne zjazdy partii odbywały się w Sali Kongresowej
      warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki (jak dziś), a telewizja zapewniała o
      sukcesach gospodarczych oraz wzywała do jedności partii i narodu (to Gierek).
      Wystąpienie w Sejmie 17 lutego 2006 prezesa PiS-u, Jarosława Kaczyńskiego, w
      którym zawarte zostały niezwykle agresywne sformułowania i pomówienia wobec
      całych grup społecznych (osławione "łże-elity"), przypominało straszny rok 1968
      (to Gomułka – pewna przaśność prezesa Kaczyńskiego oraz jego brutalny język
      upodabniają go zresztą do towarzysza "Wiesława" i w innych sytuacjach).
      Otwierane właśnie PiS-owskie Punkty Obsługi Wyborców, które mają powstać w
      każdym powiecie, są odpowiednikiem PZPR-owskich "Podstawowych Organizacji (lub:
      komórek) Partyjnych" (tzw. "jaczejki"). Do wojska natomiast mają być
      wprowadzeni "oficerowie wychowawcy", co przywołuje "chlubne" tradycje
      radzieckich "komisarzy politycznych". Wszystkie te "smaczki" uzasadniają coraz
      powszechniejsze nazywanie tzw. "IV RP" – "PRL-em bis";
      • alexanderson 2. - "Tanie państwo" 28.08.06, 15:43
        2. Hasło "taniego państwa".
        A tymczasem powołano trzy nowe ministerstwa tylko po to, by zadowolić apetyty
        koalicjantów z Samoobrony i LPR, w planach jest stworzenie szeregu instytucji
        nadzorujących, kontrolujących, opiniujących i wychowujących (z siedzibami,
        kierownikami, samochodami, komórkami, sekretarkami, etatami). PiS zapowiadał
        likwidację ok. 50 instytucji – powołany po wyborach zespół stwierdził, że
        zlikwidować można tylko kilka. To, co się jednak likwiduje, w rzeczywistości
        zmienia tylko na ogół szyld i występuje już pod nową nazwą. Wzrósł budżet
        Kancelarii Prezydenta i Kancelarii Premiera, liczba podsekretarzy i sekretarzy
        stanu w Kancelarii Premiera jest dwukrotnie wyższa niż za rządów SLD. O
        kilkadziesiąt etatów wzrosły gabinety polityczne ministrów. Wzrosły też pensje
        w administracji rządowej. Wydatki na administrację rządową są w 2006 o kilka
        procent wyższe od ubiegłorocznych – wzrosły wydatki rządu na rozmowy
        telefoniczne (jest więcej służbowych komórek), samochody (zakupiono 100
        nowych), sprzęt biurowy, kserokopiarki, inwestycje i remonty. W Ministerstwie
        Kultury i Dziedzictwa Narodowego pija się specjalną kawę "Nespresso" w
        kapsułkach, sprowadzaną z Włoch (1 opakowanie – 65 zł, do tego automat do
        parzenia za 2-4,5 tys. zł). Tymczasem premier Marcinkiewicz zapewniał, że w
        2006 zostaną zaoszczędzone 3 mld zł w administracji. Wbrew zapowiedziom z
        kampanii wyborczej Lech Kaczyński nie redukuje znacząco liczby ośrodków
        prezydenckich (jest ich kilkanaście).
        Wydatki budżetu państwa rosną w ogromnym tempie – w 2006 mają wzrosnąć o 7,7%
        (a już w 2005 wzrosły o 6,1%), podczas gdy PKB nominalnie wzrośnie mniej – o
        6,6%. Tymczasem na wydatkach państwa w kolejnych latach cieniem kłaść się będą
        skutki ustawy o wcześniejszych emeryturach górniczych, o emeryturach
        pomostowych (obejmującej kilkadziesiąt grup zawodowych), wzrost wydatków
        socjalnych w ramach "polityki prorodzinnej" i "prorolniczej". Są to wydatki
        sztywne, a więc raz uruchomione będą rosły niezależnie od koniunktury
        gospodarczej i finansowych możliwości państwa. Ponieważ PiS, a szczególnie
        Samoobrona i LPR, prezentują stanowiska populistyczne, gospodarczo tkwią w
        rozdawnictwie socjalistycznym, a zbliżają się wybory samorządowe i od dwóch lat
        wzrasta koniunktura gospodarcza (a władze w Polsce mają tendencje do
        przejadania owoców wzrostu, zamiast do oszczędzania) – należy spodziewać się
        szeregu następnych "kiełbas wyborczych" w rodzaju becikowego. Dodatkowo wymowny
        jest fakt, że od objęcia władzy przez PiS w ciągu dziesięciu miesięcy mieliśmy
        już czterech ministrów finansów.
        W kampanii wyborczej obiecywano także niższe podatki (w tym dwa progi 18 i 32%
        od 2007 roku) i obniżenie deficytu budżetowego – tymczasem obniżenie progów
        podatkowych ma nastąpić wedle dość mglistych zapowiedzi (obietnice, plany,
        zamierzenia, projekty, zapowiedzi i dobre chęci są w ogóle specjalnością tej
        ekipy, a brylował pośród nich premier Marcinkiewicz) dopiero w 2009. Zahamowana
        została całkowicie prywatyzacja. Obecny minister finansów Stanisław Kluza
        stwierdził, że w budżecie na 2007 zabraknie 4 mld zł dochodów, istnieją też
        poważne obawy, że pod koniec 2006 dług publiczny przekroczy pierwszy alarmowy
        próg – 50% PKB, a napędzają go właśnie wydatki socjalne. Albo więc obietnice
        koalicji nie zostaną dotrzymane, albo wzrosną podatki (choćby pośrednie), by
        zrekompensować wzrost wydatków. O populistycznym haśle "3 mln mieszkań w 8 lat"
        (czyli budowie ponad 1000 dziennie) nawet nie mówię – zdaje się, że prędzej
        powstanie 30 tysięcy miejsc w więzieniach, zwłaszcza że to akurat jest w gestii
        państwa. Zmniejsza się natomiast bezrobocie, bo dzięki otwarciu części rynków
        pracy w Unii Europejskiej ok. miliona Polaków dorabia na Zachodzie;
        • alexanderson 3. - Kompetencje i walka z kolesiostwem 28.08.06, 15:44
          3. Powoływanie ludzi kompetentnych i walka z "kolesiostwem".
          Tyle intencje. Tymczasem od miesięcy instytucje centralne i rady nadzorcze
          spółek Skarbu Państwa "czyszczone" są dla "miernych, biernych, ale
          wiernych", "rzucanych na dany odcinek" z klucza partyjnego; przybrało to formy
          bardziej masowe i bezwstydne, niż w czasach rządów AWS-u i drugich rządów SLD.
          Upolityczniona została KRRiT, a szczególnie jaskrawym przykładem są rady
          nadzorcze rozgłośni regionalnych Polskiego Radia, do których wchodzą "krewni i
          znajomi królika", w większości (sami to przyznają) bez wcześniejszych kontaktów
          z rynkiem mediów. Niemal wszyscy natomiast związani są z PiS, Samoobroną, LPR-
          em i (!) Młodzieżą Wszechpolską.
          Andrzej Lepper, awanturnik organizujący blokady na drogach i człowiek z kilkoma
          wyrokami sądowymi, został ministrem rolnictwa; na szereg stanowisk dostają się
          działacze z Samoobrony, do której to partii w szczególny sposób lgną ludzie
          pozostający w konflikcie z prawem – Danuta Hojarska (sfałszowanie więziennej
          przepustki i przywłaszczenie maszyn rolniczych kupionych z kredytu), Ryszard
          Bonda (przywłaszczenie 27 tys. ton zboża o wartości 11 mln zł w tzw. "aferze
          zbożowej"), Bolesław Borysiuk (doradca niesławnej spółki Art-B, oskarżany przez
          media także o powiązania z nieprawidłowościami w przemyśle zbrojeniowym),
          Krzysztof Rutkowski (pranie brudnych pieniędzy, powoływanie się na wpływy w
          instytucjach państwowych w zamian za korzyści majątkowe, poświadczanie
          nieprawdy), Janusz Wójcik (prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym), Bogdan
          Golik (domniemany gwałt na prostytutce w Brukseli), Stanisław Łyżwiński
          (udaremnianie komorniczej egzekucji należących do niego trzech pojazdów),
          Renata Beger (sfałszowanie wyborczych list poparcia przez własnoręczne
          dopisanie wielu nazwisk lub zlecenie tego innej osobie), – braki zaś w
          wykształceniu nadrabiający na "przyspieszonych kursach". Absolwentka
          moskiewskiej Wyższej Szkoły Magii, Genowefa Wiśniowska, została wicemarszałkiem
          Sejmu. Powołany z ramienia Samoobrony na stanowisko ministra budownictwa Antoni
          Jaszczak miał być co prawda (jeszcze kilka godzin przed nominacją) ministrem
          gospodarki morskiej (bo – jak sam mówił – z okna mieszkania w Sopocie ma widok
          na statki w Zatoce Gdańskiej), ale na nowym urzędzie też sobie poradzi (bo –
          jak sam mówił – po drugiej stronie mieszkania ma widok na budujące się
          osiedle). Warto przypomnieć, że od momentu powstania PiS z braćmi Kaczyńskimi
          na czele był zaciekłym krytykiem działań Samoobrony jako zaplecza SLD i
          ugrupowania kryminogennego, i wykluczał jakąkolwiek możliwość zawarcia koalicji
          z tym ugrupowaniem, np.:
          "My w kolejnej kompromitacji i w otwieraniu Samoobronie drogi do władzy w
          Polsce uczestniczyć nie będziemy, bo proszę zauważyć, że kolejne takie rządy w
          Polsce jak te, które mamy obecnie, albo te, które były w poprzedniej kadencji i
          mamy do czynienia z Samoobroną przy władzy, i naprawdę z nieszczęściem dla
          naszego kraju" (Jarosław Kaczyński dla radiowej "Trójki", 16 lutego 2004).
          To samo dotyczyło ewentualnego powołania Leppera na wicemarszałka Sejmu, co
          jednak po wyborach także głosami PiS-u nastąpiło.
          Ponadto: redagujący przed laty neonazistowski "Front" oraz pisujący do
          faszyzującego "Szczerbca" Piotr Farfał został wiceprezesem TVP, a prezentujący
          skrajne poglądy polityczne i stanowisko antyeuropejskie Roman Giertych został
          ministrem edukacji (podczas gdy młodzież jest najbardziej otwartą na świat i
          proeuropejską częścią społeczeństwa polskiego), co wywołało masowe protesty
          uczniów i środowisk nauczycielskich (które w odpowiedzi Giertych oskarżył o
          reprezentowanie lobby homoseksualnego i narkotykowego). 6 czerwca 2006 odwołał
          on dyrektora Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli, Mirosława
          Sielatyckiego, za domniemaną promocję "dewiacji" (czyli homoseksualizmu) w
          szkołach poprzez rozpowszechnianie podręcznika pt. "Kompas. Edukacja o prawach
          człowieka w pracy z młodzieżą" (oficjalnej publikacji Rady Europy). Szczególnie
          szkodliwym elementem działalności Giertycha na tym stanowisku była
          tzw. "amnestia maturalna", wedle której ci, co w 2006 i 2005 nie zdali egzaminu
          dojrzałości, jednak go zdali. Małżonka ministra gospodarki morskiej, Rafała
          Wiecheckiego z LPR-u (do niedawna wysokiego działacza Młodzieży
          Wszechpolskiej), została wysunięta przez MEN jako kandydatka na dyrektora
          Polsko-Niemieckiej Współpracy Młodzieży, co wywołało podejrzenia o kumoterstwo
          na szczeblu ministerialnym (minister Roman Giertych jest honorowym
          przewodniczącym Młodzieży Wszechpolskiej).
          • alexanderson 4. - Uczciwość i przejrzystość 28.08.06, 15:45
            4. Zapowiedź uczciwości ludzi i przejrzystości procedur.
            Tymczasem np. prezesem PZU zostaje nieznany w środowisku finansistów Jaromir
            Netzel, współpracujący przed laty z firmą Drob-kartel, oskarżoną o udział w
            praniu brudnych pieniędzy. W czasie, gdy pełnił funkcję prokurenta tej firmy,
            był też pracownikiem PKO BP i udzielał kredytów – reprezentował więc
            jednocześnie bank i jego wierzyciela. Został zwolniony z PKO BP i zawieszony w
            Okręgowej Radzie Adwokackiej. Ciemne sprawy wokół Netzla opisywał
            dziennikarz "Rzeczpospolitej" Bertold Kittel. 21 sierpnia 2006 związany z ojcem
            Rydzykiem "Nasz Dziennik" opublikował (inne dzienniki odmówiły) ogłoszenie
            prezesa PZU, w którym ten, zamiast odnieść się do stawianych mu zarzutów,
            pomówił Kittela o przynależność do służb specjalnych (w ten sposób Kittel
            dowiedział się, że jest majorem) oraz że ktoś zlecił dziennikarzowi ataki na
            niego, a pieniądze za tekst przesłał mu do raju podatkowego na Kajmanach. Tego
            rodzaju "fachowców" jak Netzel wyciąga się w "IV RP" niczym króliki z kapelusza
            całymi stadami.
            Ponadto koalicja rządząca przegłosowała nową ustawę o Służbie Cywilnej, wedle
            której wyższe stanowiska kierownicze będą obsadzane w niej nie poprzez
            konkursy, ale drogą mianowania z klucza politycznego. Sam urząd Służby Cywilnej
            stracił też samodzielność i został przeniesiony pod nadzór szefa kancelarii
            premiera.
            Obecny minister sportu, kiedyś znany chodziarz sportowy, Tomasz Lipiec, został
            w 1993 przyłapany na stosowaniu niedozwolonych środków dopingujących, za co na
            cztery lata został zawieszony w prawach zawodnika. Przewodniczący Komisji do
            Zwalczania Dopingu w Sporcie, prof. Jerzy Smorawiński, który wykrył u
            chodziarza Lipca doping, został przez ministra Lipca zwolniony 1 lutego 2006 z
            pracy.
            26 czerwca 2006 tygodnik "Wprost" opublikował artykuł, według którego
            sponsorami kampanii do Parlamentu Europejskiego członków PiS-u Michała
            Kamińskiego, Adama Bielana i Konrada Szymańskiego były formalnie osoby
            fizyczne, a faktycznie mogły być firmy Jana Łuczaka, bliskiego znajomego
            Kazimierza Marcinkiewicza i jego braci (Łuczak był wówczas oskarżony o
            przestępstwa gospodarcze i karnoskarbowe przed sądem w Świdnicy, uniknął
            odpowiedzialności w 2005 jedynie dzięki przedawnieniu zarzucanych mu czynów).
            Problemem jest to, że ustawa o partiach zakazuje finansowania kampanii
            wyborczej przez firmy. Najciekawszy w tym wszystkim jest jednak wygłoszony tego
            samego dnia komentarz prezesa PiS-u, Jarosława Kaczyńskiego: "Jeżeli ktoś
            wpłaca załóżmy na moją kampanię i, dajmy na to, daje te 10 czy 20 tysięcy – i
            ja nie wiem skąd, – on ma prawo dać, ja mam prawo wziąć. Nie będę przecież za
            każdym razem prowadził śledztwa, czy to są pieniądze jego, czy może kogoś
            innego. Nie wiem, kim były te osoby i czy jest prawdopodobne, że takimi sumami
            mogły dysponować, natomiast wiem, że nie ma prawnego obowiązku tego
            sprawdzania". Sęk w tym, że właśnie polska prawica z PiS-em na czele brutalnie
            atakowała prezydentową Jolantę Kwaśniewską pod absurdalnym zarzutem
            przyjmowania wpłat na rzecz jej fundacji "Porozumienie bez Barier" bez
            sprawdzania, od kogo mogą pochodzić pieniądze i jakie dana osoba lub firma ma w
            tym intencje.
            Jeszcze o uczciwości i przejrzystości: Wielkopolski Bank Rolniczy został
            doprowadzony do upadłości decyzjami rady nadzorczej, kierowanej przez Witolda
            Hatkę z LPR (członkiem rady był też Roman Giertych). Prawnik LPR (także
            honorowy przewodniczący Młodzieży Wszechpolskiej w Małopolsce), a do niedawna
            szef rady nadzorczej Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego w Krakowie,
            Tomasz Połetek, ma zarzut prokuratorski o niegospodarność w spółkach, do
            których wypłynęło ponad 2 mln zł z WBR w Kaliszu. WBR upadł m.in. dlatego, że
            podpisał niekorzystne umowy ze SKOK-ami (Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-
            Kredytowe), które pozostają w "zażyłych związkach" z obecnymi działaczami PiS-u
            (Kaczyński, Gosiewski, Gosiewska, Jędrych, Kościelniak). Są to instytucje
            parabankowe, które tak jak banki prowadzą konta i dają kredyty, ale nie płacą
            podatku dochodowego (bo gdy powstawały, miały nie zarabiać pieniędzy) i nie
            podlegają nadzorowi bankowemu (o dodatkowe przywileje w 2004 zabiegali w Sejmie
            posłowie PiS-u, m.in. Przemysław Gosiewski, proponując korzystne dla SKOK-ów
            zapisy w ustawie antylichwiarskiej oraz o upadłości konsumenckiej). Działają
            one nawet na terenie niektórych komend policji (płacąc grosze lub wcale za
            lokale), a oprócz nich działalność tam prowadzić mogą tylko ajenci bufetów i
            kiosków – a ponieważ zarobki policjantów nie są duże, więc SKOK-i mają na
            miejscu klientów, chętnych na pożyczki gotówkowe. SKOK-i zrodziły się dzięki
            Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych (FPZK), której rady pierwszym
            przewodniczącym był Lech Kaczyński (wyróżniony przez SKOK-i nagrodą Feniksa).
            Jego córka, Marta Kaczyńska-Smuniewska jest aplikantem adwokackim w kancelarii,
            w której jednym z dwóch wspólników jest Adam Jedliński, przewodniczący rady
            nadzorczej Krajowej SKOK, która całym tym biznesem steruje. Natomiast mąż córki
            prezydenta Kaczyńskiego, Piotr Smuniewski, pracuje w tejże Krajowej SKOK w
            dziale monitoringu i kontroli. Powołana przez Sejm komisja śledcza do spraw
            banków i nadzoru bankowego, mająca zbadać cały rynek bankowo-finansowy w
            Polsce, prześwietli – wg zapowiedzi panów Gosiewskiego (wyróżnionego przez SKOK-
            i nagrodą Feniksa) i Zawiszy (wyróżnionego przez SKOK-i nagrodą Feniksa w 2006,
            roku powołania bankowej komisji śledczej, której Zawisza przewodniczy) –
            wszystko poza sprawą SKOK-ów. Jednym z członków tej komisji jest zresztą Jacek
            Kościelniak (PiS), wielokrotny audytor SKOK-ów. Nieczyste sprawy związane ze
            SKOK-ami opisywały w serii artykułów (i wciąż wracają do tych spraw) "Polityka"
            i "Gazeta Wyborcza" – kierownictwo SKOK-ów prowadzi z tymi pismami prawdziwą
            wojnę, wykazując się zastanawiającymi wpływami w prokuraturach, które żądają od
            dziennikarzy dostępu do twardych dysków i ujawnienia tożsamości ich
            informatorów.
            Prokuratura prowadzi też śledztwo w sprawie nielegalnej sprzedaży tajnych
            (tzw. "operacyjnych") mieszkań policji, których nabywcami za grosze byli
            funkcjonariusze z Komendy Stołecznej Policji, a wśród nich Piotr Klimczuk,
            który ma być specjalistą CBA w dziedzinie techniki operacyjnej.
            • alexanderson 5. - Gesty wobec Kościoła 28.08.06, 15:46
              5. Gesty wobec Kościoła katolickiego.
              Od powstania rządu Marcinkiewicza działacze PiS-u i ministrowie rządu niemal
              nie wychodzili z Radia Maryja oraz Telewizji Trwam (związanych z
              kontrowersyjnym duchownym Tadeuszem Rydzykiem, atakującym w swoich mediach
              przemiany w Polsce po 1989, Unię Europejską i procesy globalizacyjne,
              opierającym się na ludowej pobożności, szerzącym skrajny konserwatyzm,
              ksenofobię, antysemityzm i teorie spiskowe), wyraźnie preferując te stacje na
              rynku mediów i dostępu do informacji (jako jedyne zostały one zaproszone do
              transmitowania podpisania tzw. paktu stabilizacyjnego 2 lutego 2006). Aby
              sprawdzić wpływy ojca Rydzyka w rządzie dziennikarze "Faktu" urządzili
              prowokację, opisaną 7 lutego 2006 – jeden z nich podszył się pod asystenta ojca
              Rydzyka, dzwoniąc spod jednego z warszawskich banków do sekretariatu ówczesnego
              ministra rolnictwa, Krzysztofa Jurgiela, z prośbą o podstawienie samochodu,
              gdyż wóz duchownego właśnie się zepsuł w centrum miasta. Minister Jurgiel
              osobiście wybrał rządową limuzynę z kierowcą i polecił natychmiast podstawić ją
              pod bank. W obliczu tego rodzaju doniesień upowszechnił się żart o "rządzie
              sterowanym radiem". Była lektorka Radia Maryja, posłanka Anna Sobecka (wybrana
              z listy LPR, obecnie NKP), jest w Sejmie przewodniczącą Komisji Rodziny i Praw
              Kobiet.
              Poprawką budżetową z 17 lutego 2006 przekazano dotację w wysokości 20 milionów
              zł na budowę Świątyni Opatrzności Bożej – po bezskutecznym przekonywaniu
              społeczeństwa do składania datków Kościół poszedł po rozum do głowy i przekonał
              władzę. Ponieważ jednak polskie prawo zabrania dofinansowania budowy obiektów
              sakralnych z budżetu państwa, zapis w budżecie mówi o "muzeum wewnątrz
              Świątyni".
              Dyrektor Świętokrzyskiego Parku Narodowego (wybrany w 2005 w konkursie z
              najwyższą liczbą punktów), Bogdan Hajduk, stracił stanowisko 20 kwietnia 2006,
              bo nie chciał nielegalnie (i bezpłatnie) przekazać zakonowi oblatów budynku
              muzeum przyrodniczego, przylegającego do byłego klasztoru benedyktynów
              (zajmowanego obecnie przez oblatów) na Świętym Krzyżu na Łysej Górze. Budynek
              muzeum nigdy nie należał do oblatów, a wszystkie zabudowania na szczycie góry
              Kościół utracił w 1819. Z naciskami na ministerstwo środowiska w sprawie
              darowizny na rzecz oblatów występował kilkakrotnie Przemysław Gosiewski (a
              propos – wykazuje się on w ogóle niezwykłą wprost aktywnością – za jego sprawą
              w małej 10-tysięcznej Włoszczowie na Kielecczyźnie powstanie stacja dla
              ekspresów do Warszawy, poruszających się po Centralnej Magistrali Kolejowej,
              czyli najszybszej linii w Polsce, która łączy stolicę ze Śląskiem i Krakowem, a
              po modernizacji przystosowana ma być do prędkości 200 km/h i docelowo 250 km/h.
              Nie trzeba dodawać, że Gosiewski został posłem z ziemi kieleckiej).
              W sierpniu 2006 rządowo-kościelna Komisja Majątkowa przy MSWiA (na jego czele –
              Ludwik Dorn) na niejawnym (!) posiedzeniu przekazała zakonowi cystersów (bez
              uzgodnienia z władzami miasta) 7 atrakcyjnych działek w Krakowie o łącznej
              powierzchni ponad 3 ha i wartości 24 mln zł. Żaden z tych gruntów nie był w
              przeszłości własnością cystersów. Na spotkaniu wicepremiera Andrzeja Leppera z
              prymasem Józefem Glempem 8 sierpnia 2006 minister rolnictwa zaproponował
              przekazanie Episkopatowi budynku Centralnej Biblioteki Rolniczej, mieszczącej
              się przy kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Budynek nigdy nie był
              własnością Kościoła, którego roszczenia do tego obiektu, zgłoszone w 1995,
              zostały zresztą oddalone już w 2002 przez Naczelny Sąd Administracyjny.
              Największym jednak prezentem dla Kościoła rzymsko-katolickiego może się okazać
              przygotowany przez PiS natrętnie klerykalny projekt nowej Konstytucji RP, który
              w porównaniu do obecnie obowiązującej Ustawy Zasadniczej ogranicza znacząco
              prawa i wolności obywatelskie w sferze światopoglądowej. Już preambuła,
              rozpoczynająca się formułą "W imię Boga Wszechmogącego", akcentuje wyłącznie
              chrześcijańskie dziedzictwo narodu, składa też dziękczynienie Opatrzności "za
              dar odzyskanej niepodległości". W ten sposób ludzie niewierzący i
              niechrześcijanie zostają wyrzuceni poza nawias. Warto zaznaczyć, że preambuła
              obecnej konstytucji z piękną formułą "my, Naród Polski – wszyscy obywatele
              Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga, będącego źródłem prawdy,
              sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te
              uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł…", jest w świecie stawiana za
              wzór godzenia szacunku do religii z szacunkiem dla niewierzących. Na tym jednak
              nie dość zmian w projekcie PiS-u. Pomija on zasadę "bezstronności władz
              publicznych w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i
              filozoficznych" (obecny art. 25 pt. 2), wobec czego będzie można wspierać
              przykazania religijne zakazami prawnymi. Pomija się też zasadę, że nikt nie
              może być zmuszany do uczestnictwa w religijnych praktykach ani do ujawniania
              swych poglądów religijnych lub wyznania (obecny art. 53 pt. 6 i 7). Nie ma tam
              też gwarancji służby zastępczej dla tych, którym "przekonania religijne lub
              wyznawane zasady moralne nie pozwalają na odbywanie służby wojskowej" (obecny
              art. 85 pt. 3). PiS pominął też klauzulę, że choć rodzice mają prawo do
              wychowania dzieci zgodnie ze swymi przekonaniami, to powinni "uwzględniać
              stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego
              przekonania" (obecny art. 48 pt. 1 i art. 53 pt. 3). Pominięto także
              zastrzeżenie, że przy nauczaniu religii w szkole (teraz jest ono fakultatywne,
              w projekcie PiS-u jest zaś zobowiązaniem władz publicznych) "nie może być
              naruszona wolność sumienia i religii innych osób" (obecny art. 53 pt. 4).
              Wreszcie, teksty przysiąg, składanych przez posłów, ministrów i prezydenta
              zawierać mają jako integralną część formułę "Tak mi dopomóż Bóg" – można będzie
              ją co prawda opuścić, ale w ten sposób to świecka forma będzie odstępstwem od
              normy (obecnie jest na odwrót: art. 104 pt. 2, art. 130 i art. 151).
              • alexanderson 6. - Władza absolutna, wrogowie, układ 28.08.06, 15:47
                6. Władza absolutna, wrogowie, "układ".
                PiS (a także jego koalicjanci) wykazuje niezwykłą wprost chęć do obsadzenia i
                kontrolowania wszystkich możliwych instytucji państwowych i samorządowych, do
                sterowania rynkiem finansowym i medialnym, do narzucenia wszystkim własnej
                wizji historii Polski oraz ich modelu obywatela-patrioty. Podważają obecny
                porządek konstytucyjny, niezależność Banku Centralnego, Rady Polityki
                Pieniężnej, Trybunału Konstytucyjnego, grożą palcem czwartej władzy –
                dziennikarzom. Chcą nacjonalizować przedsiębiorstwa, odwołać część procesów
                prywatyzacyjnych i mieć możliwość kontrolowania prywatnych firm oraz
                organizacji pozarządowych – w Kancelarii Premiera przygotowano nowelizację
                prawa o fundacjach, która zakłada zwiększenie nad nimi nadzoru odpowiedniego
                ministra i pozwala na daleko idącą ingerencję w ich funkcjonowanie. Zgłoszono
                też bezczelny projekt zmiany ordynacji wyborczej przed samymi wyborami
                samorządowymi, przygotowany pod koalicjantów i zapewniający PiS-owi dzięki
                blokowaniu list bezwzględną przewagę w razie choćby minimalnej wygranej, a LPR-
                owi i Samoobronie udział we władzy nawet wtedy, gdy nie przekroczą progu
                wyborczego.
                Bracia Kaczyńscy oraz ich najbliższe, wywodzące się z Porozumienia Centrum
                zaplecze (tzw. twarde jądro PiS-u) wykazują się paranoiczną nieufnością i
                podejrzliwością, co rodzi dążenie do powszechnej kontroli i nadzoru (nie ufają
                w pełni nawet innym działaczom PiS-u, stąd likwidowanie frakcji Marcinkiewicza
                i Walendziaka z dawnego ZChN-u). Przekłada się to zresztą na społeczną bazę
                rządzącego obozu – jego zapleczem są zwłaszcza środowiska wiejskie i
                małomiasteczkowe (mamy w Polsce najwyższy w Europie odsetek takich
                społeczności), mało zróżnicowane, zamknięte, izolowane, zapóźnione
                cywilizacyjnie i nieufne wobec wszystkiego, co nowe, obce, wyróżniające się (to
                obok zawiści podstawowa wada Polaków – jednego z najbardziej nieufnych
                społeczeństw w Europie). Dodatkowo są one sfrustrowane tym, że często nie udało
                im się znacząco skorzystać na transformacji ustrojowej po 1989 i tęsknią do
                stabilizacji życiowej z okresu PRL-u. Podatne są na hasła łatwych rozwiązań
                trudnych kwestii ekonomicznych i prawnych, szukają też winnych swojej sytuacji,
                a z racji nieufności dają się łatwo napuścić na "wroga" – przedwojennych Żydów
                (choć sam etnonim funkcjonuje nadal jako wyzwisko) zastąpili homoseksualiści,
                liberałowie, kosmopolici, Europejczycy, wrogie media (także zagraniczne,
                oczywiście inspirowane przez odpowiednie ośrodki w Polsce), z "potomkami KPP"
                w "Gazecie Wyborczej" na czele i okrągłostołowe "łże-elity". Sama władza nie
                stroni zresztą od pomówień i doszukiwania się "jątrzących wrogów", każdy
                przejaw krytyki czy nawet wątpliwości pod adresem ich działań odbierając
                jako "bezpardonowy atak" i "stosowanie obstrukcji" (szczególnie dobitnym
                przykładem są reakcje na list ośmiu byłych ministrów spraw zagranicznych,
                krytykujących odwołanie szczytu Trójkąta Weimarskiego, za co spotkali się z
                oskarżeniami o "działanie na szkodę polskiej racji stanu"), a każde
                niepowodzenie jako "winę Platformy". Trzeba zresztą uczciwie przyznać, że
                doskonale zawłaszczył PiS język polityki, gdyż przedstawia się na każdym polu
                jako ruch odnowy, zmierzający do naprawienia Polski, wobec czego każdy ich
                przeciwnik i krytyk staje od razu pod ścianą jako członek złowrogiego i
                przestępczego "układu", który nie chce pozytywnych zmian. W efekcie jednak
                doszło po wyborach parlamentarnych do odrodzenia się ostrych podziałów w
                społeczeństwie (już nie według modelu "partie postsolidarnościowe – partie
                postkomunistyczne") i wzrostu agresji w dyskursie publicznym – rzecz tym
                bardziej przykra, że PiS przywołuje hasło "solidarnego państwa", a szerzy
                podziały i nienawiść, powołuje się na "Solidarność", a neguje Okrągły Stół i
                sprzyja oburzającym atakom na Lecha Wałęsę.
                • alexanderson 7. - Polityka zagraniczna 28.08.06, 15:48
                  7. Polityka zagraniczna.
                  Wbrew zapowiedziom umacniania pozycji Polski mamy do czynienia z nieustanną
                  kompromitacją kraju na arenie międzynarodowej. Po kilku wizytach zagranicznych
                  na początku roku prezydent Lech Kaczyński na trwałe zaszył się w pałacu, szczyt
                  Trójkąta Weimarskiego (tym ważniejszy, że przed spotkaniem G-8 w Petersburgu,
                  była więc okazja, by uczulić Francję i Niemcy na polskie stanowiska w relacjach
                  z Rosją) został odwołany z powodu "dolegliwości dyspeptycznych" prezydenta po
                  satyrycznym artykule pt. "Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić
                  światem" w niskonakładowym "Die Tageszeitung". Rozpętana z tego powodu "wojna
                  kartoflana" (szef MSZ Anna Fotyga przyrównała niemiecką gazetę do
                  hitlerowskiego "Stürmera", odwołała też planowaną wcześniej debatę w Sejmie o
                  stosunkach polsko-niemieckich i udała się na rocznicę pacyfikacji Michniowa, a
                  poseł Gosiewski wystąpił z wnioskiem do polskiego ministra sprawiedliwości,
                  domagając się ścigania autora artykułu przy pomocy europejskiego nakazu
                  aresztowania za znieważenie prezydenta) oraz podgrzewana histeria wokół Eriki
                  Steinbach (10 sierpnia 2006, w dniu otwarcia w Berlinie wystawy "Wymuszone
                  drogi. Ucieczka i wypędzenie w Europie XX wieku" premier Kaczyński odwiedził
                  były hitlerowski obóz koncentracyjny Stutthof w Sztutowie, a komisarz Warszawy
                  Kazimierz Marcinkiewicz odwołał zaplanowaną na 11 sierpnia wizytę w stolicy
                  Niemiec z okazji 15. rocznicy podpisania partnerskiej umowy pomiędzy Warszawą i
                  Berlinem) psuje stosunki z Niemcami, choć Niemcy wciąż starają się łagodzić
                  sytuację i wyciągają rękę. W wyobrażeniach PiS-u, a już szczególnie
                  neoendeckiego LPR-u (jego patron, Roman Dmowski, był wrogiem "żywiołu
                  germańskiego") Niemcy grają rolę straszaka, jako "odwieczny wróg Polski"; na
                  każdym kroku wypomina im się też nazistowską przeszłość. W expose z 19 lipca
                  2006 premier Kaczyński w ogóle nie wymienił nazwy tego kraju, a jest to
                  najważniejszy partner gospodarczy Polski i to Niemcom w dużej mierze
                  zawdzięczamy wejście do Unii Europejskiej. Oni też do Unii najwięcej wpłacają,
                  a my najwięcej z niej bierzemy. Niechęć do Niemiec sąsiaduje z lękiem wobec
                  Rosji, w efekcie czego Polska pozostaje skonfliktowana z zachodem i wschodem.
                  Kaczyńscy i PiS zdają się za to całkowicie na sojusz z USA, nie zdając sobie
                  chyba sprawy, że Polska jest dla Ameryki przydatna o tyle, o ile jest silnie
                  umocowana w Europie i ma dobre stosunki ze wszystkimi sąsiadami, a
                  najważniejszym dla USA partnerem na kontynencie są właśnie Niemcy. Prezydent
                  Kaczyński nawet nie stara się czegoś "ugrać" na obecności polskich wojsk w
                  Iraku – zamiast tego jeszcze przed (!) wizytą w Waszyngtonie zadeklarował
                  kontynuowanie misji przynajmniej do końca 2006.
                  Wbrew zapowiedziom budowy silnej pozycji Polski w Unii, w ogóle nie
                  uczestniczymy w debacie nad projektem europejskim (co ciekawe, bardziej od
                  naszych władz martwią się tym nasi partnerzy z Zachodu, którzy uważają, że
                  Polska ze względu na swą wielkość, liczbę ludności, potencjał, położenie i
                  tradycje historyczne powinna być jednym z ważniejszych i aktywniejszych państw
                  we Wspólnocie), Jarosław Kaczyński i szereg polityków koalicyjnych wysyłają za
                  to wciąż obraźliwe sygnały pod adresem Unii, wygłaszając histeryczne opinie
                  o "zagrożeniu ze strony zlaicyzowanej Europy", co nie przeszkadza im wyciągać
                  jednocześnie ręki po unijne fundusze (przyrównywano to do żebraka, który,
                  zaproszony na obiad, boczy się na nierówne porcje i formę talerzy). Problemem
                  PiS-u i braci Kaczyńskich jest też ich nieumiejętność prowadzenia dialogu oraz
                  dochodzenia do kompromisu (a to podstawowa zasada współczesnej dyplomacji),
                  reprezentują bowiem stanowisko "wszystko albo nic". Zarówno prezydent Lech
                  Kaczyński, jak i premier Jarosław Kaczyński nie posługują się sprawnie językami
                  obcymi, co samo w sobie nie byłoby aż taką wadą, gdyby nie fakt, że w
                  dzisiejszym świecie, a zwłaszcza w Unii Europejskiej uzgadnia się stanowiska i
                  osiąga cele nie podczas oficjalnych forów z udziałem tłumaczy, ale podczas
                  kameralnych i swobodnych spotkań w cztery oczy.
                  Najgorsze w tym wszystkim, że o ile przez całe lata 90-te wokół polskiej
                  polityki zagranicznej panował konsensus polityczny i społeczny, to obecnie (po
                  zawarciu przyjaznych traktatów ze wszystkimi sąsiadami, potwierdzeniu granic,
                  wejściu do NATO i Unii Europejskiej) neguje się jej osiągnięcia. Po odejściu z
                  rządu ministra spraw zagranicznych, Stefana Mellera, na kongresie PiS-u
                  Jarosław Kaczyński 4 czerwca 2006 mówił o "odzyskaniu MSZ-u". Jest to przykład
                  jednej z wielu absurdalnych i niezrozumiałych wypowiedzi prezesa rządzącej
                  partii. Skoro bowiem Meller prowadził szkodliwą dla Polski politykę, to
                  dlaczego wszedł do PiS-owskiego rządu i był tak długo tolerowany, a jeśli
                  prowadził politykę dobrą, to dlaczego odszedł i skąd ten triumf, gdy wreszcie
                  się go pozbyto? Następczyni Mellera, Anna Fotyga, nazywana panią "za godzinę"
                  (ze względu na nieumiejętność podejmowania szybkich decyzji), jest osobą
                  całkowicie oddaną Lechowi Kaczyńskiemu, bez wizji polityki zagranicznej, a jej
                  niektóre wypowiedzi i zachowanie budzą nierzadko zażenowanie. Polityka
                  zagraniczna przeszła całkowicie do Pałacu Prezydenckiego, ale Pałac nie ma
                  pomysłu na jakąkolwiek politykę (a już na pewno pozytywnej koncepcji obecności
                  Polski w świecie). W dodatku otoczenie prezydenta to krąg pochlebców, których
                  jedyną zaletą jest lojalność. W efekcie kraj jest ośmieszany na forum
                  międzynarodowym, polityką zagraniczną kierują fobie i emocje (dumę Polaków
                  łechce się za to buńczucznymi hasłami dumy narodowej i twardej polityki, której
                  przejawem jest poczucie wyższości, arogancja i pouczanie innych), a pozycja
                  Polski nieustannie słabnie, do czego przyczyniają się nie tylko konkretne
                  działania naszych władz, ale nawet nieprzemyślane słowa i pomysły, np. brutalne
                  wypowiedzi o mniejszościach seksualnych czy projekt przywrócenia kary śmierci
                  (absolutnie niedopuszczalnej w Europie, debata na ten temat zakończyła się tam
                  zresztą w latach 80-tych i nie ma do niej powrotu).
                  • alexanderson 8. - Wpadki, lapsusy, skandale (1) 28.08.06, 15:50
                    8. Wpadki, lapsusy, skandale.
                    W tym punkcie wypada upamiętnić dla potomności popełnione dotychczas innego
                    rodzaju "wpadki" rządzącej ekipy, związane na ogół z konkretnymi osobami, sferą
                    medialną i wrażeniami estetycznymi (być może to właśnie najdłużej przetrwa w
                    pamięci Polaków po tzw. "IV RP"). Ograniczę się tylko do wyliczenia tych
                    najsłynniejszych i szeroko komentowanych:
                    A) "Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania!" – to pierwsze słowa Lecha
                    Kaczyńskiego po wyborze na Prezydenta RP, skierowane 23 października 2005 do
                    prezesa jego macierzystej partii, Jarosława Kaczyńskiego. Świadczą one o tym,
                    że od samego początku Lech Kaczyński chce być prezydentem PiS-u (żeby nie
                    powiedzieć – swego brata-bliźniaka), a nie wszystkich Polaków. W ten sposób
                    Pałac Prezydencki znów stał się Pałacem Namiestnikowskim (bo nie Lech, lecz
                    Jarosław rozdaje karty). Trudno też w tej sytuacji oczekiwać od prezydenta
                    obiektywności i postawy koncyliacyjnej, choć w Polsce ten właśnie model
                    prezydentury (wypracowany przez Aleksandra Kwaśniewskiego) jest najwyżej
                    ceniony przez opinię publiczną – już po kilku miesiącach Lech Kaczyński miał
                    gorsze notowania niż jego poprzednik po 10 latach na urzędzie;
                    B) publiczne strzepywanie łupieżu z ramion prezydenta, poprawianie mu
                    krawata oraz zapinanie mu rozporka przez panią prezydentową, Marię Kaczyńską –
                    jednym z podstawowych zadań urzędu prezydenta jest godne reprezentowanie
                    państwa i narodu, zabiegi pani Marii zmierzają ku temu, gdyż najwidoczniej Lech
                    Kaczyński nie umie sam o siebie zadbać, jednakże efekt jest odwrotny od
                    zamierzonego. Zwracają też uwagę niedopinające się na brzuchu prezydenta
                    marynarki;
                    C) kłopoty Lecha Kaczyńskiego z obyciem towarzyskim – brak otwartości,
                    otaczanie się kręgiem zaufanych ludzi i nieznajomość świata skutkują u
                    prezydenta nieumiejętnością zachowania się w nowym dla siebie miejscu i wobec
                    poznawanych ludzi, czego przykładem były problemy z ponownym (do dziennikarzy)
                    podaniem ręki podczas pierwszych spotkań z George’m Bushem, Jacquesem Chirakiem
                    i (w sposób najbardziej wyraźny) Angelą Merkel, która bezskutecznie namawiała
                    go z boku: "Shake hand!". Ponadto Kaczyński ma irytujący nawyk szybkiego
                    odwracania głowy przy ściskaniu ręki na powitanie, wskutek czego nie patrzy
                    partnerowi w oczy. Jego zwolennicy podkreślają "doskonałe wychowanie" przez
                    matkę, Jadwigę Kaczyńską – mimo tego prezydent ma wyraźne trudności w
                    zapamiętaniu, że kwiaty podaje się łodygami do dołu, a jeśli już całuje się
                    kobietę w rękę, to należy się samemu pochylić, a nie ciągnąć jej dłoń do swoich
                    ust;
                    D) kłopoty lingwistyczne Lecha Kaczyńskiego – nie da się ukryć, że
                    prezydent ma poważne problemy z oddychaniem i wyraźnym mówieniem, ledwo otwiera
                    usta, prawdopodobnie cierpi na ślinotok. Jego wypowiedzi składają się głównie z
                    sapania, gwałtownego łapania powietrza i mlaskania. Ma także problemy z głośnym
                    odczytywaniem tekstu – żartowano, że Benedykt XVI czyta z kartki lepiej po
                    polsku niż Kaczyński. Oprócz tego prezydent ma na swoim koncie kilka zabawnych
                    wpadek językowych: "rozmawiałem z panem prezydentem Juszczenką, z panem
                    prezydentem Dżugaszwili, prezydentem Gruzji" (prezydent Gruzji nazywa się
                    Saakaszwili, a Dżugaszwili to prawdziwe nazwisko Stalina, fakt, że też Gruzina;
                    Polskie Radio, 6 maja 2006 – pomyłkę wychwyciły media rosyjskie i ukraińskie, w
                    Polsce zauważono ją dwa tygodnie później); "Wasza ŚwiĘtobliwość"
                    (zamiast "Świątobliwość", do papieża Benedykta XVI na lotnisku Okęcie, 25 maja
                    2006 i wielokrotnie później); "Witamy biskupa RzymA" (zamiast "Rzymu", 25 maja
                    2006); "Każdy Polak jest katolikiem ora… maryjnym, jeżeli jest oczywiście w
                    ogóle katolikiem. A ja już na pewno" (do Benedykta XVI w Pałacu Prezydenckim,
                    25 maja 2006 – długo spekulowano, co też prezydent chciał powiedzieć zanim
                    urwał w pół słowa, najbardziej nam pasuje wersja, iż "Polak jest katolikiem
                    oralnym", czyli tylko mówi o swojej wierze); "Irasiad jest bardzo zdenerwowany"
                    (o psiej suce, której przed chwilą opiekun wydał komendę: "Ira, siad!", podczas
                    wizyty przedstawicieli ochotniczych służb ratowniczych w Belwederze, 20 lipca
                    2006); oraz w bardzo wielu wypowiedziach "znaczy się", gdy próbuje coś objaśnić
                    (zazwyczaj własne słowa);
                    • alexanderson 8. - Wpadki, lapsusy, skandale (2) 28.08.06, 15:51
                      E) medal dla Jaruzelskiego – 26 marca 2006 generał i były prezydent
                      Wojciech Jaruzelski otrzymał z Kancelarii Prezydenta przyznany mu przez Lecha
                      Kaczyńskiego Krzyż Zesłańców Sybiru (w 1940 Jaruzelski został po aneksji Litwy
                      przez ZSRR zesłany na Syberię, gdzie pracował przy wyrębie lasu, nabawił się
                      choroby oczu i przeżył śmierć ojca), co skomentował w ten sposób, że cieszy
                      się, iż prezydent Kaczyński wzniósł się ponad historyczne podziały. Gdy fakt
                      przyznania medalu został upubliczniony przez telewizję TVN, szef Kancelarii
                      Prezydenta, Andrzej Urbański oświadczył, że Jaruzelski został odznaczony przez
                      pomyłkę, gdyż "prezydent akceptował tylko postanowienia, nie zaś listy osób" i
                      nie zdawał sobie sprawy, że na liście występuje Wojciech Jaruzelski, którego
                      nazwisko miało zostać wpisane przez któregoś z pracowników z wieloletnim
                      stażem. Opinię publiczną bawił zarówno fakt, że prezydent nie wie, co podpisuje
                      (żartowano, że może by mu podsunąć akt zrzeczenia się urzędu), jak też
                      grasowanie po Pałacu rzekomych "dywersantów starego reżimu", którzy złośliwie
                      szkodzą wizerunkowi głowy państwa (w ten sposób Kancelaria tłumaczyła także
                      odwróconą do góry nogami flagę Polski na prezydenckiej limuzynie). W całej
                      sprawie największą klasą wykazał się gen. Jaruzelski, który 30 marca odesłał
                      medal wraz z legitymacją i wyjaśnieniem: "Nie chcę, aby był pretekst dla
                      odgrzewania historycznych emocji". Dzień później, 31 marca premier odwołał ze
                      stanowiska kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jana
                      Turskiego, który z wnioskiem o odznaczenie Jaruzelskiego formalnie wystąpił.
                      F) torebka z "Galerii Centrum" i wiek prezydentowej – 8 lutego 2006, gdy
                      prezydent Lech Kaczyński udawał się z wizytą do USA, uwagę całej Polski
                      przykuła reklamówka, którą kurczowo zaciskała w rękach odprowadzająca go do
                      samolotu (to się okazało później – wszyscy myśleli, że lecą razem) małżonka.
                      Tym sposobem pani Maria zrobiła darmową reklamę znanej sieci sklepów "Galeria
                      Centrum", wzbudzając jednocześnie szereg zabawnych domysłów, co też mogło się w
                      torebce znajdować – najczęściej wskazywano na kanapki dla męża na długi lot do
                      Ameryki. Z Marią Kaczyński związana jest jeszcze jedna kontrowersja – otóż na
                      stronie internetowej jej męża z okresu kampanii prezydenckiej w 2005 widnieje
                      informacja, że pani Maria ma 55 lat (czyli obecnie miałaby 56), byłaby więc
                      młodsza o rok od Lecha Kaczyńskiego (obecnie 57 lat). W rzeczywistości jednak
                      Maria Kaczyńska urodziła się w 1943, ma więc 63 lata i jest starsza od swego
                      męża o 6 lat. Kobietom wieku się nie wypomina, więc po co kłamać, tym bardziej,
                      że "wygładzony" wiek prezydentowej nie pomógł pozbyć się jej
                      przezwiska "Przyjaciel wesołego Diabła" (oryginalna uroda pani Marii wykazuje
                      zbieżność z diabłem Piszczałką – fantastycznym bohaterem kilku polskich filmów
                      dla młodzieży z lat 80-tych);
                      G) buty Jarosława Kaczyńskiego – sławne zdjęcie, ukazujące na powiększeniu
                      stan poobdzieranego i rozwalającego się obuwia brata prezydenta z nadzwyczaj
                      oryginalnym zawiązaniem sznurówek. Żartowano, że znany ze skromności prezes PiS-
                      u przynajmniej w ten sposób stara się realizować hasło "taniego państwa". Styl
                      ubierania się i dbanie o siebie braci Kaczyńskich jest prawdopodobnie jednym z
                      efektów słynnego "doskonałego wychowania" przez matkę;
                      H) złote myśli i wpadki językowe Jarosława Kaczyńskiego – ponieważ prezes
                      PiS-u jest nieodrodnym bratem swojego brata, także i jemu zdarza się wnosić coś
                      do języka polskiego, np.: "stanęła tutaj do walki w zwartym ordynku łże-elita
                      III Rzeczypospolitej" (17 lutego 2006); "(…) wszystko może się zdarzyć. Może
                      piorun strzelić pewnego dnia w Sejm. Albo w niektóre redakcje, za to, że tak
                      łgają. (…) z tym piorunem może być związany gniew Boży" (powinno być "łżą",
                      wywiad dla "Rzeczpospolitej", 22 lutego 2006 – prezes PiS-u nagminnie używa tej
                      formy, np. w czerwcu znów o dziennikarzach: "łgają bardzo
                      brzydko"); "LumpeLliberalizm" (powinno być "lumpeNliberalizm", w analogii
                      do "lumpenproletariatu" – o "specyficznym ujęciu liberalizmu", jaki zapanować
                      miał w Polsce po 1989 ze współpracy postkomunistów z częścią obozu
                      solidarnościowego, 14 marca 2006); "»Gazeta Wyborcza« jest późną, zmutowaną
                      postacią Komunistycznej Partii Polski" (Wywiad dla "Newsweeka", 20 marca
                      2006); "Fiut polskiej młodzieży" (zamiast "kwiat", Kongres PiS 4 czerwca
                      2006); "Marsz, marsz Dąbrowski, / Z ziemi polskiej do Wolski" (wykonanie hymnu
                      narodowego z niezapomnianą warstwą melodyczną, 4 czerwca 2006); "I żadne krzyki
                      i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne!"
                      (expose przed Sejmem, 19 lipca 2006); odtajniając swoją teczkę 2 czerwca 2006
                      kilkakrotnie mówił, że znajdują się w niej "akty" i że jest pewien sfałszowania
                      tych "aktów" (swoich zdjęć w negliżu jednak nie pokazał);
                      I) subtelność Ludwika Dorna – "Krwawy Ludwik" jako szef resortów siłowych
                      z urzędu nie może przebierać w słowach, stąd i jego wkład do współczesnej
                      polszczyzny: "istnieje możliwość brania lekarzy w kamasze" (w okresie masowych
                      strajków i protestów pracowników służby zdrowia o tych, którzy po Nowym Roku
                      dalej odmawialiby podpisania kontraktu z NFZ, 30 grudnia 2005 – trzeba tu
                      zaznaczyć, że w tzw. "IV RP" nie ma miejsca na strajki, gdyż nie wspomina o
                      nich PiS-owski projekt konstytucji); "stan, jaki rząd, ja w MSWiA, zastałem,
                      jeśli chodzi o służbę cywilną, symbolizować może pijak lub zomowiec, prowadzący
                      bardzo rozległe życie towarzyskie" (w tej formie w Radio Zet, 15 marca 2006, po
                      raz pierwszy 11 marca); "Dlaczego ja mam dyskutować z artykułem, którego autor
                      skłamał jak bura suka?" (o artykule z "Financial Times", według którego
                      Dorn "wyraził pogardę wobec pracowników administracji, mówiąc, że kojarzą się z
                      pijakami i funkcjonariuszami oddziałów szturmowych byłej policji, chętnymi do
                      korzystania z usług prostytutek", Radio Zet, 15 marca 2006);
                      • alexanderson 8. - Wpadki, lapsusy, skandale (3) 28.08.06, 15:52
                        J) "afera z dziadkiem w Wehrmachcie" – przed II turą wyborów prezydenckich
                        w 2005 Jacek Kurski (jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w PiS-ie,
                        specjalista od agresywnych kampanii medialnych) wywołał zamieszanie
                        przekazaniem informacji nt. domniemanego ochotniczego wstąpienia do Wehrmachtu
                        dziadka Donalda Tuska (okazało się później, że Józef Tusk został wcielony do
                        niemieckiej armii siłą jak tysiące Kaszubów, Polaków z Pomorza, dawnych Prus
                        Wschodnich i Śląska, po czym szybko z niej zbiegł do Polskich Sił Zbrojnych na
                        Zachodzie, gdzie walczył do końca wojny). Sprawa została bardzo negatywnie
                        oceniona jako element tzw. "czarnego PR-u", wykorzystującego fobie
                        antyniemieckie w społeczeństwie polskim. Za to zagranie 13 października 2005
                        Kurski został wykluczony z PiS-u, po czym 14 listopada przyjęty do partii
                        ponownie. 17 listopada znany dziennikarz Tomasz Lis, goszcząc Kurskiego w swoim
                        programie "Co z tą Polską?" na antenie telewizji Polsat, ujawnił treść
                        prywatnej rozmowy między nimi w kuluarach radia Tok FM z 14 października (w
                        obecności także Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, Tomasza Wołka i Wiesława Władyki),
                        w czasie której Kurski miał zdradzić, że cała afera "to lipa, ale jedziemy w
                        to, bo ciemny lud to kupi".
                        K) "afera bilboardowa" – 13 czerwca 2006 w telewizji TVN (program "Teraz
                        My!") Jacek Kurski oskarżył Platformę Obywatelską i komitet wyborczy Donalda
                        Tuska, o rzekome finansowanie kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi
                        oraz parlamentarnymi z pieniędzy nielegalnie wyprowadzonych z PZU, które miało
                        wycofać się z kampanii "Stop wariatom drogowym" i sprzedać przeznaczone dla tej
                        kampanii billboardy za 3 proc. wartości firmie PR-owskiej (związanej z synem
                        Andrzeja Olechowskiego), od którego miała je odkupić PO. Następnego dnia Kurski
                        złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a
                        do siedziby PZU weszli funkcjonariusze CBŚ, aby dokonać przeszukania i
                        zabezpieczyć dokumenty związane z kampanią "Stop wariatom drogowym". 16 czerwca
                        Jacek Kurski na antenie radiowej "Trójki" przyznał, że zarzut finansowania
                        kampanii Donalda Tuska z pieniędzy PZU jest odpowiedzią na "inspirowane przez
                        PO" ataki na nowego prezesa PZU Jaromira Netzla. Zaraz potem prezes PiS,
                        Jarosław Kaczyński, zapytany, czy wierzy rewelacjom Kurskiego,
                        odpowiedział: "Jeśli to by była prawda, to na pewno dokumenty są zniszczone".
                        Mimo zaprzeczeń Platformy, PZU oraz firm outdoorowych prokuratura po kilku
                        przesłuchaniach wszczęła 19 czerwca śledztwo w tzw. "aferze billboardowej".
                        Dzień później wydawało się, że w całej sprawie nastąpił zwrot – Platforma
                        Obywatelska przedstawiła dane, według których dwie firmy (News Outdoor i
                        ClearChannel), które obsługiwały kampanię Tuska, nie pracowały w kampanii
                        PZU "Stop wariatom drogowym", robiły to natomiast dwie inne (AMS i STROER), ale
                        na tablicach do nich należących wisiały plakaty… Lecha Kaczyńskiego! Gdy 4
                        sierpnia "Gazeta Wyborcza" podała, że prokuratura nie potrafi potwierdzić
                        żadnego z oskarżeń Jacka Kurskiego w sprawie nielegalnego finansowania kampanii
                        szefa PO Donalda Tuska przez PZU, premier Jarosław Kaczyński zapowiedział, że
                        dopóki Platforma Obywatelska nie ukarze polityków bezpodstawnie oskarżających
                        PiS, jego partia nie wyciągnie konsekwencji wobec Jacka Kurskiego ("włos mu z
                        głowy nie spadnie"), nawet jeśli "pomylił się" on w sprawie "afery
                        billboardowej". Obok całej sprawy wyszła jeszcze jedna ciekawostka – 90%
                        billboardów na rzecz kampanii wyborczej Lecha Kaczyńskiego wyprodukowała firma-
                        krzak "Studio Warszawa", prowadzona jednoosobowo przez niejaką Iwonę
                        Krzystyniak. Billboardy zamówiono z ceną o 10-15% wyższą od cen rynkowych.
                        Sprawa z PZU przycichła, śledztwo bez efektów trwa do dziś, ale prokuratorzy
                        nie sprawdzają, czy z pieniędzy PZU nielegalnie finansowano kampanię wyborczą
                        Lecha Kaczyńskiego i czy w jego sztabie dochodziło do tzw. kreatywnej
                        księgowości. Nie należy się temu dziwić – szefem kampanii Kaczyńskiego był
                        Zbigniew Ziobro, obecny minister sprawiedliwości i prokurator generalny;
                        L) obsesje i podświadome marzenia seksualne Wojciecha Wierzejskiego (LPR) –
                        pan poseł zdradza nadzwyczajne zainteresowanie wszystkim, co związane jest z
                        homoseksualizmem – analiza jego wypowiedzi na ten temat świadczy o tym, że
                        penetracja może w niektórych przypadkach sięgać mózgu: "Jeżeli dewianci zaczną
                        demonstrować, to należy dolać im pałą. (…) I nic mnie nie obchodzi, że mają
                        przyjechać jacyś politycy z Niemiec. To nie są żadni poważni politycy, tylko
                        geje. Jak dostaną parę pał, to drugi raz nie przyjadą. Gej to przecież z
                        definicji tchórz" (w komentarzu dla "Życia Warszawy" o Paradzie Równości, 10
                        maja 2006); "Każdy policjant poświadczy, że homoseksualiści to krąg niemal w
                        stu procentach pokrywający się ze środowiskiem pedofilskim. To fakt, na który
                        nie potrzeba żadnych badań" (15 maja 2006); "Kolega opowiadał, że znajomy
                        lekarz mówił mu, że jedna z pacjentek tylko raz, no trudno powiedzieć, że się
                        kochała w ten sposób, ale współżyła analnie. I teraz od kilku miesięcy cierpi i
                        będzie prawdopodobnie miała przeszczep. Słyszałem też o kilkunastu
                        homoseksualistach, z których pięciu już drugi raz ma z tego powodu problemy"
                        (wypowiedź przytoczono w "Metrze" 17 maja 2006, nie udało się ustalić daty,
                        kiedy padły te słowa); 12 maja 2006 Wierzejski zwrócił się do ministra
                        sprawiedliwości i ministra spraw wewnętrznych z listem, w którym domagał się
                        zbadania, "czy i jak dalece sięgają powiązania owych [gejowskich] organizacji
                        ze środowiskami pedofilskimi i zorganizowanym światem mafii narkotykowej; jakie
                        są legalne i nielegalne źródła finansowania owych organizacji; jak daleko sięga
                        penetracja tych organizacji w polskich szkołach";
                        • alexanderson 8. - Wpadki, lapsusy, skandale (4) 28.08.06, 15:53
                          Ł) "błyskotliwość" Przemysława Gosiewskiego – "Edgar" (wykazujący
                          uderzające podobieństwo fizyczne do Ala Capone) jest największym odkryciem PiS-
                          u i prawdziwą krynicą złotych myśli. Oto jego wybrane wypowiedzi: "to są
                          pewnego rodzaju filipinki" (o krytycznych oracjach przeciwników PiS-u –
                          chodziło oczywiście o "filipiki", czyli pierwotnie mowy Demostenesa przeciwko
                          Filipowi II Macedońskiemu oraz Cycerona przeciwko Markowi Antoniuszowi, a
                          potocznie gwałtowne mowy oskarżycielskie; żeby zabłysnąć jeszcze bardziej,
                          Gosiewski od razu objaśnił prostaczkom znaczenie trudnego terminu, mówiąc, że
                          są to "sztucznie wywoływane konflikty", 2 marca 2006); "Jest jeszcze kwestia
                          kolejnych zmian i te zmiany idą przede wszystkim tutaj w aspekcie zmian"
                          (Program I Polskiego Radia, 6 marca 2006); "nie umią opanować swoich emocji"
                          (zamiast "nie umieją" – o niektórych posłach LPR, Radio Zet, 23 marca
                          2006); "Proszę dowiedzieć się, o co chodzi z tą rekonstrukcją i kiedy ta
                          rekonstrukcja jest" (nieświadom, że jest filmowany, poseł pyta szeptem swego
                          asystenta po udzieleniu dziennikarzom obszernej wypowiedzi dotyczącej
                          rekonstrukcji rządu, 5 maja 2006); "Rokita i jego koledzy zaatakowali PiS 213
                          razy w ciągu półtora miesiąca" (Salon Polityczny "Trójki", 19 lipca 2006);
                          ponadto w każdej niemal wypowiedzi Gosiewskiego odnaleźć można wtręty w
                          rodzaju: "proszę PaniĄ" (zamiast "Pani"), "w tym zakresie" (wymienne z "w tym
                          temacie"), "na dzień dzisiejszy" oraz (właściwe niemal całej polskiej klasie
                          politycznej) nieprawidłowe odmienianie złożonych liczebników porządkowych (w
                          rodzaju "w dwutysięcznym piątym").
                          M) wanna Zbigniewa Wassermanna – od 2003 obecny minister koordynator służb
                          specjalnych toczy spór z remontującą jego willę w Krakowie firmą, która poprzez
                          wadliwe zainstalowanie wanny "Hydrorita 150" (wyposażonej w hydromasaż,
                          ozonator i urządzenie do dezynfekcji, a wartej 10,5 tys. zł) miała narazić jego
                          oraz jego rodzinę na bezpośrednie zagrożenie utraty życia. Wassermann odmówił
                          zapłaty i nasłał na hydraulików prokuratora. Oprócz tego wytoczył także proces
                          o zniesławienie 75-letniej teściowej głównego wykonawcy, która nagłośniła całą
                          sprawę jako przykład gnębienia drobnych przedsiębiorców. Opisywana przez media
                          afera "wanny Wassermanna" oraz "proces ze staruszką" ośmieszyły postać ministra
                          w całym kraju jako pieniacza, w odpowiedzi na co wystąpił on 7 października
                          2005 z oświadczeniem, w którym swoją działalność przyrównał do losów
                          prześladowanego przez SB księdza Jerzego Popiełuszki. Co by nie powiedzieć –
                          gotowość ministra do oddania życia za wannę jest godna podziwu;
                          N) "układ" – słowo-klucz do tzw. "IV RP", obecne w niemal każdej
                          wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i zwolenników rządzącej koalicji. Oznacza
                          bliżej nieokreśloną nieformalną grupę osób i interesów, które rządzić mają z
                          ukrycia polskim życiem publicznym i które łączy wspólny cel – utrzymanie
                          panującego "status quo" i zablokowanie wprowadzanej przez PiS "IV RP". Jest to
                          byt tak silny, doskonale zorganizowany i rozgałęziony, że formalne instytucje
                          demokratyczne są tylko fasadą, za którą kryją się machinacje "układu". Kto tego
                          nie widzi, jest głupcem albo członkiem "układu". Istnienie "układu" jest
                          przyjętym założeniem i nie trzeba go udowadniać – to sceptycy muszą udowodnić,
                          że go nie ma, a ponieważ dowód na nieistnienie jest trudny do przeprowadzenia,
                          założenie o funkcjonowaniu "układu" jest prawdziwe, bo go nie obalono. Więcej:
                          im bardziej "układu" nie ma, tym bardziej on jest – brak dowodów na jego
                          istnienie oznacza tylko tyle, że "układ" dobrze się kamufluje. PiS specjalnie
                          unika precyzyjnej definicji, czym jest "układ" i nie wskazuje jego centralnego
                          ośrodka, ponieważ "układ" dokładnie nazwany staje się rozbrojony, mniej
                          diaboliczny. "Układ" nigdy się nie kończy i trwa wiecznie, koncepcja "układu"
                          sama się napędza: im bardziej się ją atakuje, tym jest mocniejsza, czyli wróg
                          wizji, że Polską rządzi spisek, wizję tę potwierdza swoim atakiem. Nie da się
                          być poza "układem" i z nim nie walczyć: kto nie walczy z "układem" lub wątpi w
                          jego istnienie, jest w "układzie". "Układ" jest wygodny dla Jarosława
                          Kaczyńskiego jako wiecznego opozycjonisty (to najbliższa mu psychologicznie
                          sytuacja): nawet gdy rządzi, pozostaje w opozycji do "układu", może więc
                          nieustannie walczyć, a spokój i stabilizację traktować jako okresy
                          niebezpiecznego marazmu, kiedy po cichu krzepną nowe spiski. Filozofia "układu"
                          może być według potrzeb rozwijana w każdą stronę, a za jej pomocą można
                          wytłumaczyć wszystko. Dostarcza też alibi: nie da się nic zrobić, bo
                          działa "układ" – im bardziej chce się go rozbić, tym zacieklej się broni (jest
                          to współczesny wariant marksistowskiej teorii "o zaostrzającej się walce
                          klasowej"). Nie da się mu przeciwstawić przy pomocy instytucji państwa
                          demokratycznego, dlatego walka z "układem" uzasadnia stosowanie środków
                          nadzwyczajnych, koncepcję marszu na skróty oraz ideologię silnej i
                          nieograniczonej władzy (brak pełnej władzy oznacza, że jakaś jej część jest
                          ciągle w rękach "układu"). .
                          A oprócz tego wszystkiego mieliśmy jeszcze: oszukiwanie Sejmu co do
                          terminu przyjęcia budżetu; orędzie, w którym prezydent powiedział, że nic nie
                          zrobi (nie rozwiąże parlamentu); pomiatanie Trybunałem Konstytucyjnym; teczkę
                          Jarosława Kaczyńskiego; sejmową modlitwę o deszcz, infantylnego premiera
                          Marcinkiewicza, udowadniającego prawdziwość tezy, że "aktorzy prowincjonalni
                          szarżują najmocniej", niszczarkę Ziobry, "genetyczny patriotyzm" posła
                          Suskiego, wskrzeszenie z politycznego niebytu Antoniego Macierewicza i wiele
                          innych drobnostek…
                          Warto zwrócić uwagę, że część z podanych tu "kwiatków" jest bardzo
                          humorystyczna – co by na podstawie wszystkich 8 punktów Raportu nie powiedzieć
                          o tzw. "IV RP", to zapewnia ona narodowi przednią rozrywkę. Tylko że, jak
                          napisał nieśmiertelny Mikołaj Gogol, "wszystko to byłoby nawet śmieszne, gdyby
                          nie było takie smutne".
            • alexanderson 4. - Sprostowanie 30.08.06, 10:26
              Najwidoczniej sprawa ministra Lipca wygląda inaczej, niż ją przedstawiłem, za
              co pana ministra przepraszam:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14&w=47657087&a=47685739
              • alexanderson Re: 4. - Sprostowanie 30.08.06, 14:47
                Choć mógłbym powiedzieć, że użyłem tylko "skrótu myślowego".
            • alexanderson 4. - Suplement 04.09.06, 17:14
              To jest ciekawe:
              serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3593267.html
              • alexanderson Re: 4. - Suplement 06.09.06, 18:36
                I jeszcze to:
                gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3597812.html
                • alexanderson Re: 4. - Suplement 07.09.06, 10:01
                  Sprawa się rozwija:
                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3600491.html
                  • alexanderson Re: 4. - Suplement 08.09.06, 10:49
                    I znowu:
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3603217.html
                    • alexanderson Re: 4. - Suplement 15.09.06, 09:21
                      A jednak - jest szansa, że sejmowa komisja śledcza przynajmniej nagłośni sprawę
                      SKOK-ów.
          • alexanderson Ad. 3. - Kompetencje i walka z kolesiostwem 01.09.06, 14:32
            Tu jeszcze "kwiatuszek" o ministrze Giertychu, załatwiającym sobie poparcie
            społeczne:
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3587871.html
            • alexanderson Re: Ad. 3. - Kompetencje i walka z kolesiostwem 01.09.06, 21:22
              Jak ma wyglądać nauka patriotyzmu i wartości w szkole (o czym mówił dziś
              premier Kaczyński), wyjaśnił trzy dni temu minister edukacji Roman Giertych,
              porównując Kuronia do Janusza Radziwiłła i Szczęsnego Potockiego.
              • tezas Jezeli Jacek Kuron, ktora lata przesiedzial w PZPR 02.09.06, 18:24
                -owskim wiezieniu za walke z komunizmem jest teraz ogloszony zdrajca, to kim
                jest Giertych-senior, czlonek komunistycznej Rady Konsultacyjej? Kim sa
                Kaczynscy ktorzy dnia za Ojczyzne nie spedzili w wiezieniu? Kim sa wreszcie
                miliony ludzi, znakomita wiekszosc Polakow, ktora w zyciu o wolna POlske nie
                walczyla i patrzyla tylko jak sie w miare niezle urzadzic?

                Szkoda pisac - dno zapukalo od spodu, i nie jest to jescze jego ostatnie slowo.
                ---------------------------------
                Jaroslaw Kaczyński, 2005: "W żadnym wypadku nie zostanę premierem, jeśli mój
                brat Lech wygra wybory prezydenckie."
                • daktylek Re: Jezeli Jacek Kuron, ktora lata przesiedzial w 03.09.06, 11:27
                  O przepraszam, milościwie nam obecnie panujacy siedział - w czasie stanu
                  wojennego był internowany od grudnia 1981 do października 1982.
                  Za JK do dzisiejszego dnia pewnie pluje sobie w brodę, że jemu się nie udało.
                  • daktylek Re: Jezeli Jacek Kuron, ktora lata przesiedzial w 03.09.06, 11:27
                    JK - premier
                  • tezas Jacek Kuron, ktora lata przesiedzial w 03.09.06, 19:18
                    o pardon, rzeczywiscie sie nasiedzial cale 10 miesiecy.

                    Co w niczym nie zmienia faktu, ze Kuron za wolna Polske wycierpial wiecej od
                    nich, a zdecydowana wiekszosc z tych ktora dzis go opluwa nie ruszyla dla
                    obalenia bylego ustroje palcem. Przyszli na gotowe i dra ryja.

                    Kuron byl jednym z niewielu polskich politykow - bylych i obecnych - godnych
                    szacunku.
                    ---------------------------------
                    Jaroslaw Kaczyński, 2005: "W żadnym wypadku nie zostanę premierem, jeśli mój
                    brat Lech wygra wybory prezydenckie."
                    • alexanderson Re: Jacek Kuron, ktora lata przesiedzial w 03.09.06, 23:31
                      Amen.
          • alexanderson Re: 3. - Kompetencje i walka z kolesiostwem 10.09.06, 11:45
            Tu o porządkach w MEN-ie:
            www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=kraj&name=2855
    • ajax333 Re: Raport o IV RP w 8 punktach 28.08.06, 16:32
      Dziękuję za świetny tekst-przeczytałem całość.Zgadzam się w całości z Twoją
      analizą sytuacji.Z dumą mogę powiedzieć,że dołączyłeś do nas,czyli wg.Dornbauma-
      "wykształciuchów".Mam nadzieję,że stanowimy milczącą /na razie/większość.Nie
      przejmuj się wpisami najemnej zgraji pisenjugen.
      • sierzant_nowak pisenjugen ;-) na watku dyskutujacym o faktach? 28.08.06, 16:42
        zapomnij... Z reszta PIS teraz to LPR plus zwiazkowcy - "wspaniala mieszanka"... Z ludzi wyksztalconych popieraja ich tylko sfrustrowani inteligenci, ktorzy majac teraz 50 lat i klepiac bide marza tylko o zemscie na mniej lub bardziej wyimaginowanym "ukladzie"...
        • alexanderson Re: pisenjugen ;-) na watku dyskutujacym o faktac 29.08.06, 16:30
          Sęk w tym, że spotykam też młodych ludzi, którym ta retoryka walki z
          wyimaginowanym "układem" i oczyszczania wszystkiego się podoba. Niczego innego
          od polityki nie oczekują.
      • sierzant_nowak uwaga co do twojego blogu - użyjże Waść 28.08.06, 16:44
        dwóch "enterów" na koncu paragrafu - duzo latwiej sie toto czyta i mniej odstrasza niz kilka ekranow zbitego tekstu.

        Pozdrawiam
        • alexanderson Re: uwaga co do twojego blogu - użyjże Waść 31.08.06, 15:04
          Dzięki waszmości za dobrą radę.
      • alexanderson Re: Raport o IV RP w 8 punktach 28.08.06, 22:18
        Wolę jednak myśleć o sobie jako o "lumpenliberale z okrągłostołowej łże-elity",
        niż jako o "wykształciuchu".
    • bogucjusz Odwaliles kawal solidnej roboty 29.08.06, 16:57
      Podziwiam, zgadzam sie z caloscia w zupelnosci i coz... zycze Tobie i sobie i
      wszystkim normalnym Polakm, abys w jak najblizszej przyszlosci mial jak najmniej
      podobnej roboty do odwalenia.
    • francois.jenois Re: Raport o IV RP w 8 punktach 29.08.06, 17:00

      Świetna robota. Niestety pracy Ci nie zabraknie patrząc na to co wyprawiaja
      braciszkowie.
      • tezas Popieram przedmówcę :)) n/txt 29.08.06, 19:42

        ---------------------------------
        Jarosław Kaczyński, 2005: "Jeśli mój brat wygra wybory prezydenckie, nie będę
        premierem."
      • alexanderson Re: Raport o IV RP w 8 punktach 29.08.06, 22:15
        Wbrew życzeniom bogucjusza (wyżej) to chyba Ty masz rację - co dzień to nowy
        skandal...
        • alexanderson Re: Raport o IV RP w 8 punktach 31.08.06, 11:18
          Po komentarzach o Kuroniu i Bartoszewskim to już nie skandal - to hańba. Brak
          mi słów na określenie tej bandy, która nami rządzi. Krew się tylko gotuje i nóż
          w kieszeni otwiera...
          • francois.jenois Re: Raport o IV RP w 8 punktach 31.08.06, 17:16

            Dodaj wczorajszą wypowiedź wicepremiera, ministra edukacji na temat okrągłego
            stołu. Właściwie każdy dzień przynosi coś, co zaćmiewa dokonania dnia
            poprzedniego i staje się pomału standartem.
          • bogucjusz Re: Raport o IV RP w 8 punktach 31.08.06, 17:57
            alexanderson napisał:

            > Po komentarzach o Kuroniu i Bartoszewskim to już nie skandal - to hańba. Brak
            > mi słów na określenie tej bandy, która nami rządzi. Krew się tylko gotuje i nóż
            > w kieszeni otwiera...

            Trudno. Zapisuj, zapisuj. Moze kiedys wybaczymy, ale zapomniec nie mozemy.
            A swoja droga przyda sie taka skrocona lista PiSowskich "kwiatkow" przed
            wyborami jesiennymi.
            • alexanderson Re: Raport o IV RP w 8 punktach 31.08.06, 20:36
              Przed wyborami to obietnice z sufitu i kompromitujące wyskoki będą pojawiać się
              z taką częstotliwością, że trzeba będzie oddziału ludzi, by to wszystko
              dokładnie spisać.
              • infractus Re: Raport o IV RP w 8 punktach 31.08.06, 21:01
                ;-) To może znajdzie się jeszcze partu zdolnych obserwatorów, i podzielą sie
                tematami...
                a najbardziej podoba mi się sformułowanie "oryginalna uroda" pani MK
                ;-)))
                • alexanderson Re: Raport o IV RP w 8 punktach 03.09.06, 11:22
                  Na analogicznym wątku na forum "Społeczeństwo" kronopio77 dopisuje co dzień
                  nowe "kwiatki".
    • lab82 Re: Raport o IV RP w 8 punktach 01.09.06, 21:23
      Mogą się cieszyć. Pluton przestał być planetą. Jeden układ mniej.
      • alexanderson Re: Raport o IV RP w 8 punktach 01.09.06, 23:45
        To tylko jeden z członków "układu", a walka z "układem" nigdy się nie kończy.
        • kukipl Re: Raport o IV RP w 8 punktach 02.09.06, 14:32
          chwali ci się że stworzyłeś raport o IV RP, a co z raportem o III RP to już
          zamknięty etap, czas na podsumowania a ty zaczynasz od końca
          • alexanderson Re: Raport o IV RP w 8 punktach 02.09.06, 19:32
            Nie uważam III RP za zamknięty etap: zaczął się on w 1989 i trwa do dziś - od
            Jagiellonów Polska nie miała tak dobrej passy (mimo szeregu trudności i wielu
            jeszcze spraw do naprawienia). Cieszę się, że żyję w takiej Polsce. Pokazałem
            natomiast, jak projekt pod nazwą "IV RP" został skompromitowany zaledwie
            przystąpiono do jego realizacji - mnie to nie martwi, bo w niego nie wierzyłem,
            ale jeszcze wielu jest weń ślepo zapatrzonych.
            • etta2 Re: Raport o IV RP w 8 punktach 04.09.06, 17:40
              Szczerze gratuluję, doskonała robota. Zgadzam się z Twoim raportem w całości.
              Gdyby tak jeszcze pomarzyć....o tym, że liczna gromada fanatycznych zwolenników
              PiSu zechce to przeczytać i zastanowić się, choć przez chwilę, komu służą swoim
              bezrozumnym poparciem. Jednak wątpliwe, by tego typu tekst ktoś z nich
              przeczytał.
              • lucyperek2 Raport w sumie fajny... 15.09.06, 09:45
                > Gdyby tak jeszcze pomarzyć....o tym, że liczna gromada fanatycznych zwolenników
                > PiSu zechce to przeczytać i zastanowić się, choć przez chwilę, komu służą swoim
                > bezrozumnym poparciem

                Nie tu jest problem czy oni czytac umieją czy nie. Ich podstawową siłą napędową
                jest nadzieja, iż KAŻDY komu sie lepiej powiodło spadnie na dno dzięki "karzącej
                ręce sprawiedliwości ludowej" (czytaj bolszewickiemu bandytyzmowi). Tacy będą
                popierać teraz pis za chwilę szamboobronę, potem jeszcze radykalniejszych
                faszystów czy bolszewików. Nie ma na nich rady ani żadnego sposobu, więc
                jakiekolwiek próby racjonalnej dyskusji w oparciu o rzeczowe argumenty to
                zwyczajna strata czasu. Są zainfekowani sowietyzmem do końca. Muszą wymrzeć, a
                my musimy czekać. Chyba długo bo te śmiecie infekują dalej swoje potomstwo.
    • nonno1 Re: To prawda, ale co robić? 15.09.06, 10:12
      Oto problem! Już czytałem wiele analiz wykazujących obrzydliwe psucie państwa
      polskiego przez PiS (zresztą tego należalo oczekiwać znając ich manie
      prześladowcze), ale tym niemniej poparcie dla PiS jest stabilne, a nawet czasem
      wzrasta. Dla moherów i innych prostaków argumenty logiczne i rzeczowe nie
      przemawiają - dla nich to atak UKŁADU na Prawych i Sprawiedliwych. Nikt z
      analityków opisujących rzeczywistość nie podaje nawet cienia porady co nalezy
      zrobić, by tę degrengoladę powstrzymać. Stąd mój pesymizm: trzeba czekać na
      katastrofę - tak silny kryzys, że nawet mohery zrozumieją, że nie tędy droga.
      Ale koszty kryzysu poniesiemy my, nie politycy. Nawet gorzej - kryzys może być
      dobrą pożywką do woprowadzenia dyktatury. Miejmy jednak nadzieję, że
      przynależność do UE będzie hamowała takie mozliwości.
Pełna wersja