trawozerca
28.08.06, 11:57
Slucham sobie grzecznie TokFM az w koncu nie wytrzymalem, wzialem do reki
gazete i przebrnalem przez ten sobotni tekst z Dziennika o inwigilacji SB.
Rano w tej stacji histeryzowala w tej samej kwestii Ewa Milewicz. Teraz Ewa
Wanat sieje jadem. No i mam ten tekst przed oczami w gazecie i zupelnie
inaczej ten tekst odbieram. Szczerze mowiac - wzruszylem ramionami. Nie ma
tam nic, o czym bym nie wiedziel badz czego bym sie nie domyslal.
A Ewa Wanat bije w dzwony i przedziwne wnioski wyciaga. O co chodzi? To juz
opozycjonista nie moze miec kochanki albo wodki sie napic? A to, ze szukano
hakow obyczajowych na opozycje to niby fikcja? Przeciez ludzie w opozycji to
nie byly swiete Teresy. No luuudzie....litosci..
No to sie pytam dziennikarzy z Dziennika: czy ten tekst to preludium do ataku
na Agore ze oni sie tak emocjonuja???