onatutrwa
27.02.03, 19:04
Jeszcze parę lat temu myślałem, że wiele zyskamy, wchodząc do Unii
Europejskiej, że Zachód zrobi wszystko, aby podnieść naszą gospodarkę - jej
poziom organizacyjny, technologiczny, produkcyjny, i dopiero wówczas
zostaniemy przyjęci do Unii jako równoprawny partner. Jest rok 2003, a my
nadal czekamy w poczekalni na przystąpienie w szeregi krajów unijnych. Jak 10
lat temu mieliśmy około 20 mld długów, tak teraz mamy pięć razy więcej.
Długów dorobiliśmy się w tym okresie na handlu z państwami Unii. Jak by tego
było mało, ówczesny minister Janusz Lewandowski sprowadził z zagranicy
licznych ekspertów, którzy restrukturyzowali naszą gospodarkę. Szkoda, że
daliśmy się nabrać na słowa "restrukturyzacja". Eksperci sowicie opłacani
przez nasz budżet bynajmniej nie dążyli do podniesienia naszej gospodarki,
lecz zmierzali do jej wyniszczenia. Wciąż ją niszczą, a Naród śpi i jeszcze
marzy o tym, jak to dobrze będzie, kiedy znajdziemy się wreszcie w
upragnionej Unii. (...)
Zniszczono państwowe gospodarstwa rolne, aby pozbyć się konkurenta rolnego,
który już wówczas był wielkim dostawcą zboża, mleka, mięsa. Zachód dławił się
własnymi produktami. Pamiętamy strajki rolników francuskich i innych. Aby dać
im szanse, zniszczono nasze rolnictwo, a ich produkty zalały nasz rynek. To
samo stało się z naszym przemysłem lnianym, którego technologie przekazano
Niemcom. To, co zgotowały ekipy rządzące, można określić jako totalną
zagładę. Byliśmy lekkomyślni i dobroduszni. Widać, jak Zachód przygotował nas
do stawania się członkiem Unii. Jesteśmy bez środków do życia, część z nas
mieszka w kanałach ciepłowniczych, część na działkach i coraz więcej jest
bezdomnych i żebrzących o pomoc. Myślę, że to dla Zachodu nic nowego. Ma on
bowiem długoletnią praktykę kolonizacyjną, a my właśnie stajemy się krajem
kolonialnym, którego zadaniem będzie dostarczać tanią siłę roboczą.
Przyczyna całego zła leży w tym, że nie mamy swojego, polskiego rządu. (...)