frank_drebin
31.08.06, 22:47
oczach.
"Było sympatycznie. Policjant był bardzo miły. Miałbym jednak prośbę do
policji. Może w przyszłości do spraw artystów będzie ona wysyłać mniejszych
policjantów, widziałem takich na korytarzu. Ten, który mnie przesłuchiwał,
był wielki, miał ponad 1,9 m wzrostu i ogromny pistolet przy boku. Z
prawdziwymi nabojami - relacjonuje swoją wizytę na komendzie Raczkowski. - To
zastanawiające."
Nawet Brudny Harry nosil spluwe w tzw. kaburze i policjanci polscy tez -
ciekawe skad Raczkowski wiedzial w takim razie, czy policjant ma w
spluwie "prawdziwe naboje", czy slepaki, czy moze ma bron gazowa ?
Jedyny wniosek - ma rentgena w oczach i wie :)
Potem robi sie dramatycznie:
"Z prawdziwymi nabojami - relacjonuje swoją wizytę na komendzie Raczkowski. -
To zastanawiające."
Czyli delikatnaja aluzja - moze chcieli go zastrzelic przy probie ucieczki ?
Niestety straszny siepacz z policji tego nie zrobil i p. Raczkowski nie
bedzie mogl robic za kombatanta. A bylo tak blisko pelni szczescia ;)
Ale jest cos bardziej rozkosznego:
"Może w przyszłości do spraw artystów będzie ona wysyłać mniejszych
policjantów, widziałem takich na korytarzu. Ten, który mnie przesłuchiwał,
był wielki, miał ponad 1,9 m wzrostu i ogromny pistolet przy boku."
Hmm rozumiem, ze p. Raczkowski, ktory podkreslil, ze jest artysta (jaka
niewyslowiona skromnosc swoja droga) chce zeby np. gdy artysta bedzie mial
stluczke to zamiast wyslac tam najblizszy radiowoz to najpierw odbedzie sie
casting na policjanta, ktory moze wg. p. Raczkowskiego jechac na miejsce
zdarzenia. Czyli nie taki za duzy bo artysta sie strasznych stresow nabawi ;)
Calosc "wynurzen" "artysty" ze swego nadania:
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3585727.html