goniacy.pielegniarz
02.09.06, 10:18
Ciekawi mnie dlaczego PiS spokojnie godzi się na to, żeby w jego imieniu
przemawiali najwięksi radykałowie. Taki obraz bowiem powstaje przy braku
jakiejkolwiek stanowczej reakcji na wyskoki Giertycha i krzykaczy z LPRu czy
Macierewicza, czyli ludzi obecnego, PiSowskiego układu władzy.
Nie rozumiem, jakie są powody tego milczenia. Można to sobie tłumaczyć albo
zwykłą głupotą albo popieraniem tego typu poglądów i zachowań.
Jeśli nawet by pominąć samego Jarosława, który jest bardziej radykalny od
swojego brata, czy takich ludzi jak pani Fotyga, którzy najwyraźniej nie za
charakter są w tym rządzie(a może właśnie z powodu jego braku?), to
najbardziej rozczarowuje postawa Lecha Kaczyńskiego. Co ciekawe Lech, oprócz
tego że powinien, to przecież spośród obecnej ekipy najszybciej mógłby sobie
pozwolić na jakiś ostry komentarz na temat ostatnich wydarzeń. Jako
urzędujący prezydent, człowiek będący nieco ponad bieżące przepychanki,
mógłby to zrobić i przy milczeniu innych miernot z PiSu, tworzących obecny
układ polityczny, nie powodowałoby to jakichś większych perturbacji w
koalicyjnym obozie.
Dziwi mnie taka postawa Lecha, zwłaszcza że to człowiek z całkiem innego
środowiska niż Giertych i pomimo swojej krytycznej oceny co do tego, co się
działo po Okrągłym Stole, jest człowiekiem, który potrafi(tak mi się
przynajmniej wydawało) stanąć w obronie przeszłości, której był częścią.
I niby to robi, tak jak niby nie zgadzał się z Macierewiczem, ale wszystko to
w bardzo, bardzo miękkiej formie. Tym bardziej jest to zastanawiające, im
mocniejsze słowa słyszymy na temat krytyki i ataków na PiS, gdzie można się
dowiedzieć, że mamy do czynienia z "niezwykle agresywnymi atakami",itp. A
komentarz do wygłupów krzykaczy z LPRu? Otóż zdaniem prezydenta "wnioski
wysuwane przez młodych posłów z LPR są niezmiernie daleko idące".
Żałosne.
Zastanawiająca jest postawa Lecha Kaczyńskiego po wygraniu wyborów
prezydenckich. Z człowieka z charakterem, który potrafił wypowiedzieć się
stanowczo i to nawet czasem zaskakując pozytywnie swoich politycznych
przeciwników, stał się jakąś niemotą, która potrafi jedynie coś wydusić pod
nosem, zamiast nazwać wyskoski tej ekstremy zwykłym politycznym chuligaństwem
i wskazać im miejsce w szeregu.
Wydaje się, że od czasu wyborów Lech Kaczyńskie potrafi ostro i stanowczo
zabrać głos jedynie w obronie PiSu.
Co się stało z Lechem Kaczyńskim i skąd to przyzwolenie PiSu na tego typu
wyskoki?