Biedna Polska finansuje Unię Europejską

05.03.03, 21:59
Weź udział w referendum i powiedz Unii NIE!
CI, KTÓRZY ŻYWIĄ I BRONIĄ SĄ SKAZANI NA BIEDĘ!
(napisane na podstawie świetnego artykułu prof. Jerzego Roberta Nowaka,
"Polska a Unia Europejska -21 pytań" , "Nasz Dziennik", 20.03.2002

Biedna Polska finansuje Unię Europejską

"Myśmy już Unii dali prezent, degradując rolnictwo przez ostatnich 12 lat - 2
mln ha wypadło z uprawy, mamy o 3 mln krów mniej, 3 razy mniej bydła
opasowego, 12 razy mniej owiec (...). W tej chwili kraje Unii transferują z
Polski około 4 mld euro zysków rocznie od kilku lat. Coroczna pomoc Unii to
kilkaset milionów euro" - jest to fragment wypowiedzi Mariana Brzóski,
wicedyrektora biura europejskiego FAO (Światowej Organizacji Żywności) i
sekretarza Europejskiej Komisji Rolnej, a w latach 1993-97 dyrektora
departamentu integracji europejskiej w Ministerstwie Rolnictwa. Największym
prezentem danym przez Polskę Unii Europejskiej jest to, że poprzez skrajne
otwarcie się na eksport z UE doprowadziliśmy do ogromnej nadwyżki eksportu do
Polski nad importem. W efekcie w UE powstało około 1,5 miliona dodatkowych
miejsc pracy, a Polska straciła ich tyle samo.

Zalew dotowanej żywności z Unii dokonał się kosztem naszych rolników

Były minister Jerzy Kropiwnicki pisał o wręcz szokującym "złamaniu zobowiązań
Unii Europejskiej wobec Polski, przypominając, że UE zobowiązała się do
asymetrii na korzyść Polski - czyli do takiego tempa otwierania rynków, by to
właśnie w Polsce powstawała nadwyżka w handlu zagranicznym. (...) W
stosunkach między Polską a UE, jak widać, asymetria jest, ale na korzyść
Unii". Ta sama myśl przebija z książki Zygmunta Królaka "Polska wobec wyzwań
XXI wieku" - "Ustalona w roku 1991 w układzie stowarzyszeniowym z UE, (...)
zasada asymetrii dostępu do rynku z korzyścią dla strony polskiej,
szczególnie w zakresie towarów rolno-spożywczych, przekształciła się w swoje
przeciwieństwo i działa na korzyść krajów Unii Europejskiej. (...) W efekcie
na formalnej asymetrii dostępu do rynku zapisanej w Układzie bardziej od
Polski skorzystała Unia Europejska". Nawet zachodni autorzy M. Smith i J.
Reed pisali na łamach brytyjskiego "Financial Times", iż: "Subsydia wpłacane
farmerom zachodnioeuropejskim w ramach Wspólnej Polityki Rolnej pozwalają
im 'podcinać' niższymi cenami konkurentów (...) na rynkach zagranicznych,
wskutek czego Polska odnotowuje deficyt w handlu towarami rolnymi w wysokości
pół miliarda dolarów".

Narzucone przez UE limity produkcyjne skazują nas na bycie wiecznym importerem

Wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa stwierdził na temat kwot produkcyjnych,
iż "Utrzymanie ich na proponowanym przez Unię poziomie oznacza, że blisko
połowa obecnie istniejących w Polsce gospodarstw będzie musiała przestać
istnieć".
Stanisław Kalemba z PSL oburzał się na rozmiary tych limitów, pytając: "Jak
można zaproponować limity poniżej samowystarczalności, czyli poniżej potrzeb
żywnościowych ponad 40-milionowego narodu?". Edmund Szot w "Rzeczpospolitej"
pisał "w rezultacie działania tych wszystkich czynników Polska od 1993 r.
stała się trwałym importerem żywności, choć ze względu na potencjał
produkcyjny swojego rolnictwa powinna być liczącym się eksporterem nadwyżek
produkowanych. (...) W stosunku do lat 80. szczególnie mocno zmniejszyło się
w Polsce pogłowie bydła, w tym krów, oraz spadła produkcja mleka i przetworów
mleczarskich". Warto w tym momencie podkreślić, iż Polska była tradycyjnym
eksporterem żywności i nawet w czasach komunistycznej polityki rolnej nigdy
nie miała deficytu handlowego w handlu produktami rolno-spożywczymi, a wprost
przeciwnie - handel ten przynosił Polsce duże korzyści. Dziś na skutek
dyrektyw płynących z Brukseli drastycznie ograniczono produkcję rolną i
tradycyjny eksporter żywności, jakim była Polska, zmuszony został do
sprowadzania obcych, subwencjonowanych i nie zawsze zdrowych produktów
rolnych z Unii Europejskiej. Zamiast więc nadwyżki mamy deficyt handlowy,
zamiast zysku, mamy straty, a zamiast przypływu do Polski pieniędzy, mamy ich
nieustanny ubytek. Przy wyznaczonych Polsce normach nie jesteśmy nawet w
stanie wyżywić się sami. Nikt chyba nie ma co do tego złudzeń, że słono za to
płacimy. Płaci też za to chłop polski, któremu utrudnia się produkcję rolną
preferując obce produkty. Pozbawia się tym samym chłopa jego jedynego źródła
utrzymania, a przez to zwiększa jeszcze i tak już duże problemy bezrobocia.
Ze względu na ilość gospodarstw, i co za tym idzie ilość ludzi w nich
zatrudnionych, zachwianie podstaw ich egzystencji odbije się nie tylko na
nich, ale na sytuacji całej gospodarki, a w efekcie na sytuacji całego
społeczeństwa. Niemal zbrodnią jest płacenie ciężkich pieniędzy za coś, co z
zyskiem sami możemy produkować zabezpieczając tym samym potrzeby żywnościowe
społeczeństwa i dając szansę chłopu na wykonywanie zawodu. Już dziś wyraźnie
widać, że polityka rolna Unii nie kieruje się dobrem ani Polski, ani też
polskiego chłopa. Trudno wyobrazić sobie, aby po przystąpieniu do Unii
sytuacja miała się zmienić na naszą korzyść.

Nieuczciwe praktyki ograniczające eksport polskich produktów do Unii

W kwietniu 1993 r. doszło do szczególnie wymownego zademonstrowania
hipokryzji polityki UE wobec Polski - tzw. wojny pryszczycowej. Komisja
Europejska w oparciu o fałszywe zarzuty o rzekomej pryszczycy w Europie
Środkowej i Wschodniej wprowadziła zakaz importu na terytorium Dwunastki
produktów chowu i zwierząt rzeźnych. Jak pisała E. Kawecka-Wyrzykowska,
decyzja ta "szczególnie brzemienna w skutki zwłaszcza dla Polski, która
eksportowała znaczne ilości bydła i owiec do WE (w tym czasie Polska była
największym wśród tych krajów dostawcą młodego bydła opasowego i cieląt do
WE), została podjęta bez jakichkolwiek konsultacji z krajami, których zakaz
ten dotyczył. Wzbudziła tym większe zdziwienie, że w Polsce od 1972 r. nie
stwierdzono pryszczycy i kraj był uznawany za wolny od tej choroby". Minister
Bielecki publicznie stwierdził, że pryszczyca była tylko wybiegiem EWG,
użytym w celu wypchnięcia Polski z rynku Wspólnoty". Mimo tych bezpodstawnych
zarzutów po różnych negocjacjach odblokowano tylko 70-80 proc. polskiego
eksportu cieląt i jagniąt. Polski nie tylko nie wspierano, ale wprost
przeciwnie, co przyznał nawet amerykański tygodnik "Newsweek" w 1999
r.: "Europa nie wydaje się usatysfakcjonowana tym, iż jej nadwyżki w handlu
żywnością z Polską są aż tak duże. W ubiegłym roku, po załamaniu się
gospodarki Rosji, Unia przejęła część polskiego eksportu żywności do tego
kraju. Polacy nie przegrali konkurencji wolnorynkowej, lecz padli ofiarą
poważnych subsydiów eksportowych UE". Oczywistym jest, iż dzieje się to
kosztem polskiego chłopa i polskiej gospodarki.

Bogatym dużo, biednym mało!

Jedynie częściowe dopłaty bezpośrednie UE dla polskich rolników obalą
wszelkie szanse na konkurencyjność polskiego rolnictwa z dotowanymi w 100
proc. rolnikami UE i utrwalą istniejące dysproporcje przyczniając się do
całkowitego zubożenia chłopa polskiego, a w efekcie do upadku wielu
gospodarstw rolnych, a co za tym idzie do zwiększenia bezrobocia i
postawienia milionów ludzi w sytuacji dramatycznej walki o zaspokojenie ich
najbardziej podstawowych potrzeb. Już dziś wielu polskich chłopów cierpi
biedę, ale procesy sterowane z Brukseli jedynie powiększą liczbę osób
skazanych na życie na skraju egzystencji. Minister rolnictwa Jarosław
Kalinowski powiedział "Proszę zwrócić uwagę, jaką podwójną moralność Unia tu
stosuje. Mówi nam, byśmy z krajowego budżetu dołożyli rolnikom do tych 25
proc., które ona nam promuje, ale zastrzega, że nie możemy przekroczyć
górnego pułapu, jaki mają farmerzy w Unii, tzn. nie wolno nam dołożyć więcej
niż 75 proc. Bo gdyby polscy rolnicy mieli większe dopłaty niż unijni, to by
zachwiało warunkami konkurencji. Czyli jak oni mają więcej, to dobrz
    • onatutrwa Re: Biedna Polska finansuje Unię Europejską cz2 05.03.03, 22:00
      Czyli jak oni mają więcej, to dobrze, ale jak nasi mieliby więcej, to
      niedobrze. Taka mentalność Kalego".

      Nie pozwól, aby to trwało! Głosuj przeciwko przystąpieniu do UE!

      Wydrukuj i przekaż tym, którzy nie mają internetu - niech podają dalej!
      Przygotujmy się do referendum i zadbajmy o Polskę!
    • Gość: abc rydzyka onakoorwa demagoguje, jak zawsze IP: *.rdu.bellsouth.net 05.03.03, 22:08
      onaKUrwa napisała:

      ) Weź udział w referendum i powiedz Unii NIE!
      ) CI, KTÓRZY ŻYWIĄ I BRONIĄ SĄ SKAZANI NA BIEDĘ!
      ) (napisane na podstawie świetnego artykułu prof. Jerzego Roberta Nowaka,
      ) "Polska a Unia Europejska -21 pytań" , "Nasz Dziennik", 20.03.2002
      )
      ) Biedna Polska finansuje Unię Europejską
      )
      ) "Myśmy już Unii dali prezent, degradując rolnictwo przez ostatnich 12 lat -
      2
      ) mln ha wypadło z uprawy, mamy o 3 mln krów mniej, 3 razy mniej bydła
      ) opasowego, 12 razy mniej owiec (...). W tej chwili kraje Unii transferują z
      ) Polski około 4 mld euro zysków rocznie od kilku lat. Coroczna pomoc Unii to
      ) kilkaset milionów euro" - jest to fragment wypowiedzi Mariana Brzóski,
      ) wicedyrektora biura europejskiego FAO (Światowej Organizacji Żywności) i
      ) sekretarza Europejskiej Komisji Rolnej, a w latach 1993-97 dyrektora
      ) departamentu integracji europejskiej w Ministerstwie Rolnictwa. Największym
      ) prezentem danym przez Polskę Unii Europejskiej jest to, że poprzez skrajne
      ) otwarcie się na eksport z UE doprowadziliśmy do ogromnej nadwyżki eksportu
      do
      ) Polski nad importem. W efekcie w UE powstało około 1,5 miliona dodatkowych
      ) miejsc pracy, a Polska straciła ich tyle samo.
      )
      ) Zalew dotowanej żywności z Unii dokonał się kosztem naszych rolników
      )
      ) Były minister Jerzy Kropiwnicki pisał o wręcz szokującym "złamaniu
      zobowiązań
      ) Unii Europejskiej wobec Polski, przypominając, że UE zobowiązała się do
      ) asymetrii na korzyść Polski - czyli do takiego tempa otwierania rynków, by
      to
      ) właśnie w Polsce powstawała nadwyżka w handlu zagranicznym. (...) W
      ) stosunkach między Polską a UE, jak widać, asymetria jest, ale na korzyść
      ) Unii". Ta sama myśl przebija z książki Zygmunta Królaka "Polska wobec wyzwań
      ) XXI wieku" - "Ustalona w roku 1991 w układzie stowarzyszeniowym z UE, (...)
      ) zasada asymetrii dostępu do rynku z korzyścią dla strony polskiej,
      ) szczególnie w zakresie towarów rolno-spożywczych, przekształciła się w swoje
      ) przeciwieństwo i działa na korzyść krajów Unii Europejskiej. (...) W efekcie
      ) na formalnej asymetrii dostępu do rynku zapisanej w Układzie bardziej od
      ) Polski skorzystała Unia Europejska". Nawet zachodni autorzy M. Smith i J.
      ) Reed pisali na łamach brytyjskiego "Financial Times", iż: "Subsydia wpłacane
      ) farmerom zachodnioeuropejskim w ramach Wspólnej Polityki Rolnej pozwalają
      ) im 'podcinać' niższymi cenami konkurentów (...) na rynkach zagranicznych,
      ) wskutek czego Polska odnotowuje deficyt w handlu towarami rolnymi w
      wysokości
      ) pół miliarda dolarów".
      )
      ) Narzucone przez UE limity produkcyjne skazują nas na bycie wiecznym
      importerem
      )
      ) Wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa stwierdził na temat kwot produkcyjnych,
      ) iż "Utrzymanie ich na proponowanym przez Unię poziomie oznacza, że blisko
      ) połowa obecnie istniejących w Polsce gospodarstw będzie musiała przestać
      ) istnieć".
      ) Stanisław Kalemba z PSL oburzał się na rozmiary tych limitów, pytając: "Jak
      ) można zaproponować limity poniżej samowystarczalności, czyli poniżej potrzeb
      ) żywnościowych ponad 40-milionowego narodu?". Edmund Szot w "Rzeczpospolitej"
      ) pisał "w rezultacie działania tych wszystkich czynników Polska od 1993 r.
      ) stała się trwałym importerem żywności, choć ze względu na potencjał
      ) produkcyjny swojego rolnictwa powinna być liczącym się eksporterem nadwyżek
      ) produkowanych. (...) W stosunku do lat 80. szczególnie mocno zmniejszyło się
      ) w Polsce pogłowie bydła, w tym krów, oraz spadła produkcja mleka i
      przetworów
      ) mleczarskich". Warto w tym momencie podkreślić, iż Polska była tradycyjnym
      ) eksporterem żywności i nawet w czasach komunistycznej polityki rolnej nigdy
      ) nie miała deficytu handlowego w handlu produktami rolno-spożywczymi, a
      wprost
      ) przeciwnie - handel ten przynosił Polsce duże korzyści. Dziś na skutek
      ) dyrektyw płynących z Brukseli drastycznie ograniczono produkcję rolną i
      ) tradycyjny eksporter żywności, jakim była Polska, zmuszony został do
      ) sprowadzania obcych, subwencjonowanych i nie zawsze zdrowych produktów
      ) rolnych z Unii Europejskiej. Zamiast więc nadwyżki mamy deficyt handlowy,
      ) zamiast zysku, mamy straty, a zamiast przypływu do Polski pieniędzy, mamy
      ich
      ) nieustanny ubytek. Przy wyznaczonych Polsce normach nie jesteśmy nawet w
      ) stanie wyżywić się sami. Nikt chyba nie ma co do tego złudzeń, że słono za
      to
      ) płacimy. Płaci też za to chłop polski, któremu utrudnia się produkcję rolną
      ) preferując obce produkty. Pozbawia się tym samym chłopa jego jedynego źródła
      ) utrzymania, a przez to zwiększa jeszcze i tak już duże problemy bezrobocia.
      ) Ze względu na ilość gospodarstw, i co za tym idzie ilość ludzi w nich
      ) zatrudnionych, zachwianie podstaw ich egzystencji odbije się nie tylko na
      ) nich, ale na sytuacji całej gospodarki, a w efekcie na sytuacji całego
      ) społeczeństwa. Niemal zbrodnią jest płacenie ciężkich pieniędzy za coś, co z
      ) zyskiem sami możemy produkować zabezpieczając tym samym potrzeby żywnościowe
      ) społeczeństwa i dając szansę chłopu na wykonywanie zawodu. Już dziś wyraźnie
      ) widać, że polityka rolna Unii nie kieruje się dobrem ani Polski, ani też
      ) polskiego chłopa. Trudno wyobrazić sobie, aby po przystąpieniu do Unii
      ) sytuacja miała się zmienić na naszą korzyść.
      )
      ) Nieuczciwe praktyki ograniczające eksport polskich produktów do Unii
      )
      ) W kwietniu 1993 r. doszło do szczególnie wymownego zademonstrowania
      ) hipokryzji polityki UE wobec Polski - tzw. wojny pryszczycowej. Komisja
      ) Europejska w oparciu o fałszywe zarzuty o rzekomej pryszczycy w Europie
      ) Środkowej i Wschodniej wprowadziła zakaz importu na terytorium Dwunastki
      ) produktów chowu i zwierząt rzeźnych. Jak pisała E. Kawecka-Wyrzykowska,
      ) decyzja ta "szczególnie brzemienna w skutki zwłaszcza dla Polski, która
      ) eksportowała znaczne ilości bydła i owiec do WE (w tym czasie Polska była
      ) największym wśród tych krajów dostawcą młodego bydła opasowego i cieląt do
      ) WE), została podjęta bez jakichkolwiek konsultacji z krajami, których zakaz
      ) ten dotyczył. Wzbudziła tym większe zdziwienie, że w Polsce od 1972 r. nie
      ) stwierdzono pryszczycy i kraj był uznawany za wolny od tej choroby".
      Minister
      ) Bielecki publicznie stwierdził, że pryszczyca była tylko wybiegiem EWG,
      ) użytym w celu wypchnięcia Polski z rynku Wspólnoty". Mimo tych
      bezpodstawnych
      ) zarzutów po różnych negocjacjach odblokowano tylko 70-80 proc. polskiego
      ) eksportu cieląt i jagniąt. Polski nie tylko nie wspierano, ale wprost
      ) przeciwnie, co przyznał nawet amerykański tygodnik "Newsweek" w 1999
      ) r.: "Europa nie wydaje się usatysfakcjonowana tym, iż jej nadwyżki w handlu
      ) żywnością z Polską są aż tak duże. W ubiegłym roku, po załamaniu się
      ) gospodarki Rosji, Unia przejęła część polskiego eksportu żywności do tego
      ) kraju. Polacy nie przegrali konkurencji wolnorynkowej, lecz padli ofiarą
      ) poważnych subsydiów eksportowych UE". Oczywistym jest, iż dzieje się to
      ) kosztem polskiego chłopa i polskiej gospodarki.
      )
      ) Bogatym dużo, biednym mało!
      )
      ) Jedynie częściowe dopłaty bezpośrednie UE dla polskich rolników obalą
      ) wszelkie szanse na konkurencyjność polskiego rolnictwa z dotowanymi w 100
      ) proc. rolnikami UE i utrwalą istniejące dysproporcje przyczniając się do
      ) całkowitego zubożenia chłopa polskiego, a w efekcie do upadku wielu
      ) gospodarstw rolnych, a co za tym idzie do zwiększenia bezrobocia i
      ) postawienia milionów ludzi w sytuacji dramatycznej walki o zaspokojenie ich
      ) najbardziej podstawowych potrzeb. Już dziś wielu polskich chłopów cierpi
      ) biedę, ale procesy sterowane z Brukseli jedynie powiększą liczbę osób
      ) skazanych na życie na skraju egzystencji. Minister rolnictwa Jarosław
      ) Kalinowski powiedział "Proszę zwrócić uwagę, jaką podwójną moralność Unia tu
      ) stosuje. Mówi nam, byśmy z krajowego budżetu dołożyli rolnikom do tych 25
      ) proc., które ona
      • Gość: Oszołom z RM Re: rydzyka onakoorwa demagoguje, jak zawsze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.03, 22:10
        Prawda w oczy kole??
        • onatutrwa Re: rydzyka onakoorwa demagoguje, jak zawsze 05.03.03, 22:14
          Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):

          > Prawda w oczy kole !!!!!!!!!

          Prawda w oczy kole !!!!!!!!!!
          • talisker Do Onatutrwy 05.03.03, 22:16
            Pierdoly jedne i mieszanie ludzisko w glowach. Ja tam i tak powiem unii tak -
            zycje w niej obecnie i mi sie podoba - choc nie wszystko. Ale na Bialorus sie
            nie wybieram.
        • Gość: abc "prawda" wiejskiego pedala rydzyka? IP: *.rdu.bellsouth.net 05.03.03, 22:31
          ty, gnoju , slugusie zlodzieja, nie poznalbys prawdy nawet , gdyby cie miedzy
          te kaprawe oczy uderzyla cie.
          Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):

          > Prawda w oczy kole??
    • Gość: Falkenstein Re: Biedna Polska finansuje Unię Europejską IP: *.nanarb01.mi.comcast.net 06.03.03, 14:34
      onatutrwa napisała:

      ) Weź udział w referendum i powiedz Unii NIE!
      ) CI, KTÓRZY ŻYWIĄ I BRONIĄ SĄ SKAZANI NA BIEDĘ!
      ) (napisane na podstawie świetnego artykułu prof. Jerzego Roberta Nowaka,
      ) "Polska a Unia Europejska -21 pytań" , "Nasz Dziennik", 20.03.2002
      )
      ) Biedna Polska finansuje Unię Europejską
      )
      ) "Myśmy już Unii dali prezent, degradując rolnictwo przez ostatnich 12 lat - 2
      ) mln ha wypadło z uprawy, mamy o 3 mln krów mniej, 3 razy mniej bydła
      ) opasowego, 12 razy mniej owiec (...). W tej chwili kraje Unii transferują z
      ) Polski około 4 mld euro zysków rocznie od kilku lat. Coroczna pomoc Unii to
      ) kilkaset milionów euro" - jest to fragment wypowiedzi Mariana Brzóski,
      ) wicedyrektora biura europejskiego FAO (Światowej Organizacji Żywności) i
      ) sekretarza Europejskiej Komisji Rolnej, a w latach 1993-97 dyrektora
      ) departamentu integracji europejskiej w Ministerstwie Rolnictwa. Największym
      ) prezentem danym przez Polskę Unii Europejskiej jest to, że poprzez skrajne
      ) otwarcie się na eksport z UE doprowadziliśmy do ogromnej nadwyżki eksportu do
      ) Polski nad importem. W efekcie w UE powstało około 1,5 miliona dodatkowych
      ) miejsc pracy, a Polska straciła ich tyle samo.
      )
      ) Zalew dotowanej żywności z Unii dokonał się kosztem naszych rolników
      )
      ) Były minister Jerzy Kropiwnicki pisał o wręcz szokującym "złamaniu zobowiązań
      ) Unii Europejskiej wobec Polski, przypominając, że UE zobowiązała się do
      ) asymetrii na korzyść Polski - czyli do takiego tempa otwierania rynków, by to
      ) właśnie w Polsce powstawała nadwyżka w handlu zagranicznym. (...) W
      ) stosunkach między Polską a UE, jak widać, asymetria jest, ale na korzyść
      ) Unii". Ta sama myśl przebija z książki Zygmunta Królaka "Polska wobec wyzwań
      ) XXI wieku" - "Ustalona w roku 1991 w układzie stowarzyszeniowym z UE, (...)
      ) zasada asymetrii dostępu do rynku z korzyścią dla strony polskiej,
      ) szczególnie w zakresie towarów rolno-spożywczych, przekształciła się w swoje
      ) przeciwieństwo i działa na korzyść krajów Unii Europejskiej. (...) W efekcie
      ) na formalnej asymetrii dostępu do rynku zapisanej w Układzie bardziej od
      ) Polski skorzystała Unia Europejska". Nawet zachodni autorzy M. Smith i J.
      ) Reed pisali na łamach brytyjskiego "Financial Times", iż: "Subsydia wpłacane
      ) farmerom zachodnioeuropejskim w ramach Wspólnej Polityki Rolnej pozwalają
      ) im 'podcinać' niższymi cenami konkurentów (...) na rynkach zagranicznych,
      ) wskutek czego Polska odnotowuje deficyt w handlu towarami rolnymi w wysokości
      ) pół miliarda dolarów".
      )
      ) Narzucone przez UE limity produkcyjne skazują nas na bycie wiecznym importerem
      )
      ) Wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa stwierdził na temat kwot produkcyjnych,
      ) iż "Utrzymanie ich na proponowanym przez Unię poziomie oznacza, że blisko
      ) połowa obecnie istniejących w Polsce gospodarstw będzie musiała przestać
      ) istnieć".
      ) Stanisław Kalemba z PSL oburzał się na rozmiary tych limitów, pytając: "Jak
      ) można zaproponować limity poniżej samowystarczalności, czyli poniżej potrzeb
      ) żywnościowych ponad 40-milionowego narodu?". Edmund Szot w "Rzeczpospolitej"
      ) pisał "w rezultacie działania tych wszystkich czynników Polska od 1993 r.
      ) stała się trwałym importerem żywności, choć ze względu na potencjał
      ) produkcyjny swojego rolnictwa powinna być liczącym się eksporterem nadwyżek
      ) produkowanych. (...) W stosunku do lat 80. szczególnie mocno zmniejszyło się
      ) w Polsce pogłowie bydła, w tym krów, oraz spadła produkcja mleka i przetworów
      ) mleczarskich". Warto w tym momencie podkreślić, iż Polska była tradycyjnym
      ) eksporterem żywności i nawet w czasach komunistycznej polityki rolnej nigdy
      ) nie miała deficytu handlowego w handlu produktami rolno-spożywczymi, a wprost
      ) przeciwnie - handel ten przynosił Polsce duże korzyści. Dziś na skutek
      ) dyrektyw płynących z Brukseli drastycznie ograniczono produkcję rolną i
      ) tradycyjny eksporter żywności, jakim była Polska, zmuszony został do
      ) sprowadzania obcych, subwencjonowanych i nie zawsze zdrowych produktów
      ) rolnych z Unii Europejskiej. Zamiast więc nadwyżki mamy deficyt handlowy,
      ) zamiast zysku, mamy straty, a zamiast przypływu do Polski pieniędzy, mamy ich
      ) nieustanny ubytek. Przy wyznaczonych Polsce normach nie jesteśmy nawet w
      ) stanie wyżywić się sami. Nikt chyba nie ma co do tego złudzeń, że słono za to
      ) płacimy. Płaci też za to chłop polski, któremu utrudnia się produkcję rolną
      ) preferując obce produkty. Pozbawia się tym samym chłopa jego jedynego źródła
      ) utrzymania, a przez to zwiększa jeszcze i tak już duże problemy bezrobocia.
      ) Ze względu na ilość gospodarstw, i co za tym idzie ilość ludzi w nich
      ) zatrudnionych, zachwianie podstaw ich egzystencji odbije się nie tylko na
      ) nich, ale na sytuacji całej gospodarki, a w efekcie na sytuacji całego
      ) społeczeństwa. Niemal zbrodnią jest płacenie ciężkich pieniędzy za coś, co z
      ) zyskiem sami możemy produkować zabezpieczając tym samym potrzeby żywnościowe
      ) społeczeństwa i dając szansę chłopu na wykonywanie zawodu. Już dziś wyraźnie
      ) widać, że polityka rolna Unii nie kieruje się dobrem ani Polski, ani też
      ) polskiego chłopa. Trudno wyobrazić sobie, aby po przystąpieniu do Unii
      ) sytuacja miała się zmienić na naszą korzyść.
      )
      ) Nieuczciwe praktyki ograniczające eksport polskich produktów do Unii
      )
      ) W kwietniu 1993 r. doszło do szczególnie wymownego zademonstrowania
      ) hipokryzji polityki UE wobec Polski - tzw. wojny pryszczycowej. Komisja
      ) Europejska w oparciu o fałszywe zarzuty o rzekomej pryszczycy w Europie
      ) Środkowej i Wschodniej wprowadziła zakaz importu na terytorium Dwunastki
      ) produktów chowu i zwierząt rzeźnych. Jak pisała E. Kawecka-Wyrzykowska,
      ) decyzja ta "szczególnie brzemienna w skutki zwłaszcza dla Polski, która
      ) eksportowała znaczne ilości bydła i owiec do WE (w tym czasie Polska była
      ) największym wśród tych krajów dostawcą młodego bydła opasowego i cieląt do
      ) WE), została podjęta bez jakichkolwiek konsultacji z krajami, których zakaz
      ) ten dotyczył. Wzbudziła tym większe zdziwienie, że w Polsce od 1972 r. nie
      ) stwierdzono pryszczycy i kraj był uznawany za wolny od tej choroby". Minister
      ) Bielecki publicznie stwierdził, że pryszczyca była tylko wybiegiem EWG,
      ) użytym w celu wypchnięcia Polski z rynku Wspólnoty". Mimo tych bezpodstawnych
      ) zarzutów po różnych negocjacjach odblokowano tylko 70-80 proc. polskiego
      ) eksportu cieląt i jagniąt. Polski nie tylko nie wspierano, ale wprost
      ) przeciwnie, co przyznał nawet amerykański tygodnik "Newsweek" w 1999
      ) r.: "Europa nie wydaje się usatysfakcjonowana tym, iż jej nadwyżki w handlu
      ) żywnością z Polską są aż tak duże. W ubiegłym roku, po załamaniu się
      ) gospodarki Rosji, Unia przejęła część polskiego eksportu żywności do tego
      ) kraju. Polacy nie przegrali konkurencji wolnorynkowej, lecz padli ofiarą
      ) poważnych subsydiów eksportowych UE". Oczywistym jest, iż dzieje się to
      ) kosztem polskiego chłopa i polskiej gospodarki.
      )
      ) Bogatym dużo, biednym mało!
      )
      ) Jedynie częściowe dopłaty bezpośrednie UE dla polskich rolników obalą
      ) wszelkie szanse na konkurencyjność polskiego rolnictwa z dotowanymi w 100
      ) proc. rolnikami UE i utrwalą istniejące dysproporcje przyczniając się do
      ) całkowitego zubożenia chłopa polskiego, a w efekcie do upadku wielu
      ) gospodarstw rolnych, a co za tym idzie do zwiększenia bezrobocia i
      ) postawienia milionów ludzi w sytuacji dramatycznej walki o zaspokojenie ich
      ) najbardziej podstawowych potrzeb. Już dziś wielu polskich chłopów cierpi
      ) biedę, ale procesy sterowane z Brukseli jedynie powiększą liczbę osób
      ) skazanych na życie na skraju egzystencji. Minister rolnictwa Jarosław
      ) Kalinowski powiedział "Proszę zwrócić uwagę, jaką podwójną moralność Unia tu
      ) stosuje. Mówi nam, byśmy z krajowego budżetu dołożyli rolnikom do tych 25
      ) proc., które ona nam promuje, ale zastrz
    • Gość: Magdalenka Re: Biedna Polska finansuje Unie˛ Europejska˛ IP: 207.72.2.* 07.03.03, 15:29
      onatutrwa napisa?a:

      ) Wez´ udzia? w referendum i powiedz Unii NIE!
      ) CI, KTÓRZY Z˙YWIA˛ I BRONIA˛ SA˛ SKAZANI NA BIEDE˛!
      ) (napisane na podstawie s´wietnego artyku?u prof. Jerzego Roberta Nowaka,
      ) "Polska a Unia Europejska -21 pytan´" , "Nasz Dziennik", 20.03.2002
      )
      ) Biedna Polska finansuje Unie˛ Europejska˛
      )
      ) "Mys´my juz˙ Unii dali prezent, degraduja˛c rolnictwo przez ostatnich 12 lat - 2
      ) mln ha wypad?o z uprawy, mamy o 3 mln krów mniej, 3 razy mniej byd?a
      ) opasowego, 12 razy mniej owiec (...). W tej chwili kraje Unii transferuja˛ z
      ) Polski oko?o 4 mld euro zysków rocznie od kilku lat. Coroczna pomoc Unii to
      ) kilkaset milionów euro" - jest to fragment wypowiedzi Mariana Brzóski,
      ) wicedyrektora biura europejskiego FAO (S´wiatowej Organizacji Z˙ywnos´ci) i
      ) sekretarza Europejskiej Komisji Rolnej, a w latach 1993-97 dyrektora
      ) departamentu integracji europejskiej w Ministerstwie Rolnictwa. Najwie˛kszym
      ) prezentem danym przez Polske˛ Unii Europejskiej jest to, z˙e poprzez skrajne
      ) otwarcie sie˛ na eksport z UE doprowadzilis´my do ogromnej nadwyz˙ki eksportu do
      ) Polski nad importem. W efekcie w UE powsta?o oko?o 1,5 miliona dodatkowych
      ) miejsc pracy, a Polska straci?a ich tyle samo.
      )
      ) Zalew dotowanej z˙ywnos´ci z Unii dokona? sie˛ kosztem naszych rolników
      )
      ) By?y minister Jerzy Kropiwnicki pisa? o wre˛cz szokuja˛cym "z?amaniu
      zobowia˛zan´
      ) Unii Europejskiej wobec Polski, przypominaja˛c, z˙e UE zobowia˛za?a sie˛ do
      ) asymetrii na korzys´c´ Polski - czyli do takiego tempa otwierania rynków, by to
      ) w?as´nie w Polsce powstawa?a nadwyz˙ka w handlu zagranicznym. (...) W
      ) stosunkach mie˛dzy Polska˛ a UE, jak widac´, asymetria jest, ale na korzys´c´
      ) Unii". Ta sama mys´l przebija z ksia˛z˙ki Zygmunta Królaka "Polska wobec wyzwan´
      ) XXI wieku" - "Ustalona w roku 1991 w uk?adzie stowarzyszeniowym z UE, (...)
      ) zasada asymetrii doste˛pu do rynku z korzys´cia˛ dla strony polskiej,
      ) szczególnie w zakresie towarów rolno-spoz˙ywczych, przekszta?ci?a sie˛ w swoje
      ) przeciwien´stwo i dzia?a na korzys´c´ krajów Unii Europejskiej. (...) W efekcie
      ) na formalnej asymetrii doste˛pu do rynku zapisanej w Uk?adzie bardziej od
      ) Polski skorzysta?a Unia Europejska". Nawet zachodni autorzy M. Smith i J.
      ) Reed pisali na ?amach brytyjskiego "Financial Times", iz˙: "Subsydia wp?acane
      ) farmerom zachodnioeuropejskim w ramach Wspólnej Polityki Rolnej pozwalaja˛
      ) im 'podcinac´' niz˙szymi cenami konkurentów (...) na rynkach zagranicznych,
      ) wskutek czego Polska odnotowuje deficyt w handlu towarami rolnymi w wysokos´ci
      ) pó? miliarda dolarów".
      )
      ) Narzucone przez UE limity produkcyjne skazuja˛ nas na bycie wiecznym
      importerem
      )
      ) Wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa stwierdzi? na temat kwot produkcyjnych,
      ) iz˙ "Utrzymanie ich na proponowanym przez Unie˛ poziomie oznacza, z˙e blisko
      ) po?owa obecnie istnieja˛cych w Polsce gospodarstw be˛dzie musia?a przestac´
      ) istniec´".
      ) Stanis?aw Kalemba z PSL oburza? sie˛ na rozmiary tych limitów, pytaja˛c: "Jak
      ) moz˙na zaproponowac´ limity poniz˙ej samowystarczalnos´ci, czyli poniz˙ej potrzeb
      ) z˙ywnos´ciowych ponad 40-milionowego narodu?". Edmund Szot w
      "Rzeczpospolitej"
      ) pisa? "w rezultacie dzia?ania tych wszystkich czynników Polska od 1993 r.
      ) sta?a sie˛ trwa?ym importerem z˙ywnos´ci, choc´ ze wzgle˛du na potencja?
      ) produkcyjny swojego rolnictwa powinna byc´ licza˛cym sie˛ eksporterem nadwyz˙ek
      ) produkowanych. (...) W stosunku do lat 80. szczególnie mocno zmniejszy?o sie˛
      ) w Polsce pog?owie byd?a, w tym krów, oraz spad?a produkcja mleka i przetworów
      ) mleczarskich". Warto w tym momencie podkres´lic´, iz˙ Polska by?a tradycyjnym
      ) eksporterem z˙ywnos´ci i nawet w czasach komunistycznej polityki rolnej nigdy
      ) nie mia?a deficytu handlowego w handlu produktami rolno-spoz˙ywczymi, a wprost
      ) przeciwnie - handel ten przynosi? Polsce duz˙e korzys´ci. Dzis´ na skutek
      ) dyrektyw p?yna˛cych z Brukseli drastycznie ograniczono produkcje˛ rolna˛ i
      ) tradycyjny eksporter z˙ywnos´ci, jakim by?a Polska, zmuszony zosta? do
      ) sprowadzania obcych, subwencjonowanych i nie zawsze zdrowych produktów
      ) rolnych z Unii Europejskiej. Zamiast wie˛c nadwyz˙ki mamy deficyt handlowy,
      ) zamiast zysku, mamy straty, a zamiast przyp?ywu do Polski pienie˛dzy, mamy ich
      ) nieustanny ubytek. Przy wyznaczonych Polsce normach nie jestes´my nawet w
      ) stanie wyz˙ywic´ sie˛ sami. Nikt chyba nie ma co do tego z?udzen´, z˙e s?ono za to
      ) p?acimy. P?aci tez˙ za to ch?op polski, któremu utrudnia sie˛ produkcje˛ rolna˛
      ) preferuja˛c obce produkty. Pozbawia sie˛ tym samym ch?opa jego jedynego
      z´ród?a
      ) utrzymania, a przez to zwie˛ksza jeszcze i tak juz˙ duz˙e problemy bezrobocia.
      ) Ze wzgle˛du na ilos´c´ gospodarstw, i co za tym idzie ilos´c´ ludzi w nich
      ) zatrudnionych, zachwianie podstaw ich egzystencji odbije sie˛ nie tylko na
      ) nich, ale na sytuacji ca?ej gospodarki, a w efekcie na sytuacji ca?ego
      ) spo?eczen´stwa. Niemal zbrodnia˛ jest p?acenie cie˛z˙kich pienie˛dzy za cos´, co z
      ) zyskiem sami moz˙emy produkowac´ zabezpieczaja˛c tym samym potrzeby
      z˙ywnos´ciowe
      ) spo?eczen´stwa i daja˛c szanse˛ ch?opu na wykonywanie zawodu. Juz˙ dzis´
      wyraz´nie
      ) widac´, z˙e polityka rolna Unii nie kieruje sie˛ dobrem ani Polski, ani tez˙
      ) polskiego ch?opa. Trudno wyobrazic´ sobie, aby po przysta˛pieniu do Unii
      ) sytuacja mia?a sie˛ zmienic´ na nasza˛ korzys´c´.
      )
      ) Nieuczciwe praktyki ograniczaja˛ce eksport polskich produktów do Unii
      )
      ) W kwietniu 1993 r. dosz?o do szczególnie wymownego zademonstrowania
      ) hipokryzji polityki UE wobec Polski - tzw. wojny pryszczycowej. Komisja
      ) Europejska w oparciu o fa?szywe zarzuty o rzekomej pryszczycy w Europie
      ) S´rodkowej i Wschodniej wprowadzi?a zakaz importu na terytorium Dwunastki
      ) produktów chowu i zwierza˛t rzez´nych. Jak pisa?a E. Kawecka-Wyrzykowska,
      ) decyzja ta "szczególnie brzemienna w skutki zw?aszcza dla Polski, która
      ) eksportowa?a znaczne ilos´ci byd?a i owiec do WE (w tym czasie Polska by?a
      ) najwie˛kszym ws´ród tych krajów dostawca˛ m?odego byd?a opasowego i ciela˛t do
      ) WE), zosta?a podje˛ta bez jakichkolwiek konsultacji z krajami, których zakaz
      ) ten dotyczy?. Wzbudzi?a tym wie˛ksze zdziwienie, z˙e w Polsce od 1972 r. nie
      ) stwierdzono pryszczycy i kraj by? uznawany za wolny od tej choroby". Minister
      ) Bielecki publicznie stwierdzi?, z˙e pryszczyca by?a tylko wybiegiem EWG,
      ) uz˙ytym w celu wypchnie˛cia Polski z rynku Wspólnoty". Mimo tych
      bezpodstawnych
      ) zarzutów po róz˙nych negocjacjach odblokowano tylko 70-80 proc. polskiego
      ) eksportu ciela˛t i jagnia˛t. Polski nie tylko nie wspierano, ale wprost
      ) przeciwnie, co przyzna? nawet amerykan´ski tygodnik "Newsweek" w 1999
      ) r.: "Europa nie wydaje sie˛ usatysfakcjonowana tym, iz˙ jej nadwyz˙ki w handlu
      ) z˙ywnos´cia˛ z Polska˛ sa˛ az˙ tak duz˙e. W ubieg?ym roku, po za?amaniu sie˛
      ) gospodarki Rosji, Unia przeje˛?a cze˛s´c´ polskiego eksportu z˙ywnos´ci do tego
      ) kraju. Polacy nie przegrali konkurencji wolnorynkowej, lecz padli ofiara˛
      ) powaz˙nych subsydiów eksportowych UE". Oczywistym jest, iz˙ dzieje sie˛ to
      ) kosztem polskiego ch?opa i polskiej gospodarki.
      )
      ) Bogatym duz˙o, biednym ma?o!
      )
      ) Jedynie cze˛s´ciowe dop?aty bezpos´rednie UE dla polskich rolników obala˛
      ) wszelkie szanse na konkurencyjnos´c´ polskiego rolnictwa z dotowanymi w 100
      ) proc. rolnikami UE i utrwala˛ istnieja˛ce dysproporcje przyczniaja˛c sie˛ do
      ) ca?kowitego zuboz˙enia ch?opa polskiego, a w efekcie do upadku wielu
      ) gospodarstw rolnych, a co za tym idzie do zwie˛kszenia bezrobocia i
      ) postawienia milionów ludzi w sytuacji dramatycznej walki o zaspokojenie ich
      ) najbardziej podstawowych potrzeb. Juz˙ dzis´ wielu polskich ch?opów cierpi
      ) biede˛, ale procesy sterowane z Brukseli jedynie powie˛ksza˛ liczbe˛ osób
      ) skazanych na z˙ycie na skraju egzystencji. Mi
    • Gość: PABLO do kretynów eurofanatyków IP: *.kamir.com.pl 07.03.03, 16:49
      Jeżeli eurofanatykom nie odpowiada glos rozsądku prof.
      Jerzego Roberta Nowaka i zbywaja go paroma kretyńskimi
      antyrydzykowymi bluzgami to może jakos ustosunkują sie do
      artkułu zamieszczonego w grudniowym numerze londynskiego
      tygodnika "Times" o wymownym
      tytule: "Integracja czy podbój". Autor publikacji,
      wplywowy brytyjski
      dziennikarz o zacieciu naukowo-analitycznym, pisze, ze
      bezstronni
      obserwatorzy polskiej sceny politycznej i gospodarczej ze
      zdumieniem
      ostatnio obserwowali rozwój wydarzen w tym kraju.
      Zdumienie to
      wyplywalo z faktu, ze pod naciskiem Unii Europejskiej
      wszystkie
      pookraglostolowe rzady Polski prowadzily - pod sztandarem
      reform -
      polityke doglebnej destrukcji polskiego potencjalu
      gospodarczego i
      kulturalnego. Zlikwidowano nie tylko tysiace nowoczesnych
      zakladów
      pracy i fabryk, lecz takze za bezcen, faktycznie za darmo
      przekazano w
      rece firm zagranicznych cala bankowosc, przemysl, media.
      Skasowano
      cale potezne galezie gospodarki polskiej. W ten sposób kraje
      czlonkowskie Unii Europejskiej pozbyly sie potencjalnej
      polskiej
      konkurencji w dziedzinie handlu, a gospodarka polska
      stanowi obecnie
      widowisko budzace politowanie - to prawdziwy krajobraz po
      ciezkim
      bombardowaniu.

      Na skutek oddzialywania Unii Europejskiej na
      serwilistyczne rzady w
      Warszawie Polska, która przed czterdziestoma laty
      zajmowala dziesiate
      miejsce na liscie najbardziej rozwinietych krajów swiata,
      zajmuje
      obecnie na tej liscie miejsce 56. i - jak pisze
      dziennikarz brytyjski
      - jest kompletnym bankrutem finansowym, nalezacym
      faktycznie do krajów
      Trzeciego Swiata, którego glos zupelnie sie nie liczy (i
      nie bedzie
      sie
      liczyl) na arenie miedzynarodowej.

      Ron Hunt zadaje tez sobie retoryczne pytanie: jak do tego
      moglo dojsc,
      ze naród o tak chlubnej tradycji niepodleglosciowej dal
      sie tak latwo
      nabrac na prymitywna europejska demagogie i pozwolil sie
      w ciagu
      zaledwie dziesieciu lat kompletnie "zafrykanizowac"?
      Odpowiedz brzmi
      jak
      nastepuje: polscy politycy i sprawujacy w kraju rzady
      dusz dziennikarze
      daja sie bardzo latwo korumpowac wielkim firmom zachodnim
      (przewaznie
      niemieckim) i za wzglednie nawet niewysokie lapówki na
      poziomie paruset
      tysiecy dolarów, bez skrupulów wspóluczestnicza w
      realizacji obcych
      interesów na terenie wlasnego kraju, z ogromna szkoda dla
      tego
      ostatniego.

      Pod plaszczykiem walki z "industrialnymi monstrami gospodarki
      komunistycznej" ci agenci wplywu doprowadzili do zaglady
      przemyslu
      krajowego, który juz w zadnej mierze i w zadnej
      dziedzinie nie bedzie
      stanowil zagrozenia dla niemieckich czy francuskich
      "monstrów"
      gospodarki kapitalistycznej. Ludnosc Polski,
      zakompleksiona gleboko w
      stosunku do Zachodu, nie zdazyla nawet sie ocknac, jak
      sie obudzila
      sie z letargu w kraju pod kazdym wzgledem trzeciorzednym
      i pozbawionym
      jakichkolwiek pozytywnych perspektyw.

      Dziennikarz brytyjski z oburzeniem odnotowuje równiez
      bulwersujacy,
      jego zdaniem, cynizm kierownictwa Unii Europejskiej,
      która - wiedzac,
      ze ludnosc Polski jest szesciokrotnie biedniejsza niz
      mieszkancy
      krajów unijnych, zamiast wyswiadczyc temu szlachetnemu
      narodowi
      dodatkowa i realna pomoc finansowa, np. przez
      200-procentowe doplaty dla
      polskiego rolnictwa, cynicznie dala im tylko polowe tego, co
      otrzymuja znacznie zamozniejsi rolnicy francuscy i
      niemieccy. Umowe
      akcesyjna zredagowano tez w ten sposób, a rzad polski
      lekkomyslnie ja
      podpisal, ze biedna Polska bedzie z wlasnego skromnego
      budzetu
      doplacala do kasy bez porównania bogatszych Niemiec czy
      Francji. "To
      nie jest integracja w struktury europejskie, lecz okrutny i
      bezwzgledny podbój Polski przez jej falszywych przyjaciól" -
      konkluduje Ron Hunt na lamach londynskiego "Timesa".

      Cóz, cenny to i uczciwy glos znad Tamizy, bez porównania tez
      madrzejszy niz "proeuropejskie" peany warszawskich
      zakompleksionych
      kogucików prasowych na czesc zachlannej Unii. Ale i tak
      odwrotu juz
      nie ma, gdyz panstwo polskie zostalo pozbawione
      ekonomicznych podstaw
      swego istnienia. Glupota, jak mówi niemieckie przyslowie,
      kosztuje
      najdrozej.

      oprac. Jan Ciechanowicz"

      No i zapraszam na forum o Unii. tam juz eurofanatycy maja
      skopany tyłek i praktycznie wyniesli sie z tego forum.
      Poza prounijnym belkotem w stylu Unia jest Super nie
      potrafili wykrzesać z siebie żadnych argumentow. Stac was
      na to? zapraszam - pokażcie co potraficie palanty!
Pełna wersja