"Oni kochają MIchnika"- tak twierdzi Roman Graczyk

13.09.06, 12:47
- Czy wiele jest jeszcze osób, które wbrew nowym okolicznościom i faktom
trwają przy swoich antylustracyjnych poglądach?

Roman Graczyk :
Bardzo mało. To jest głównie pokolenie moich rodziców: 70-, 80-latkowie,
którzy u progu III RP zachłysnęli się dyskursem o demokracji i wolności
narzuconym przez "GW". Do nich już nic nie dotrze. Oni kochają Michnika. Mówię
to bez kpiny.

---> Chyba tych, którzy bezkrytycznie kochają Michnika można znaleźć także
wśród znacznie młodszych osób.
    • nonno1 Re: Ktro Ci fundował te zastępcze autorytety? 13.09.06, 12:59
      Czy nie było przez cały czas wolności słowa? Czy nie mogłeś przyjmować
      autorytetów Rydzykowych: Bendera, Nowaka, Kobylańskiego?
      Jak w warunkach wolności można "narzucić dyskurs"?
      Czy nie było od początku Tygodnika Solidarność pod redakcją Kaczyńskiego?
      Dlaczego on nie "narzucił dyskursu", a stracił czytelników?
      Czy w TV nie występowali Cejrowski i inne pampersy?

      Chyba że za "narzucenie dyskursu" uważasz możliwość wypowiadania poglądów Tobie
      nieprzyjemnych, a za wolny dyskurs uważałbyś cenzurę dopuszczającą tylko Tobie
      miłe poglady.
      • 1normalnyczlowiek Re: Ktro Ci fundował te zastępcze autorytety? 13.09.06, 13:20
        nonno1 napisał:
        > Chyba że za "narzucenie dyskursu" uważasz możliwość wypowiadania poglądów
        >Tobie nieprzyjemnych, a za wolny dyskurs uważałbyś cenzurę dopuszczającą tylko
        >Tobie miłe poglady.

        ---> Wiesz dobrze, że nikt nie opowiada się za takim dyskursem - jest to typowe
        wmawianie poglądów, których nikt rozsądny nie uznaje.
        Natomiast gdybyś uważniej przyjrzał się sytuacji w polityce i w mediach pod
        koniec lat 80-tych i na początku lat 90-tych, to nie zadawałbyś pytania
        dlaczego wtedy jedni się przebili a drudzy nie.
        • nonno1 Re: Dobrze się przyglądałem 14.09.06, 10:33
          i nie widziałem, żeby jakieś poglądy czy autorytety nie były dopuszczane do
          głosu. Przykład: Tygodnik Solidarność miał poczytność na poziomie Polityki, a
          Życie Warszawy niewiele mniejszą niż Gazeta Wyborcza. Gdy jednak TS objął
          Kaczyński, a ŻW Wołek - poczytność spadła na łeb. Dlaczego? Publiczność nie
          chciała czytać oszołomskich wypocin, wolała liberalizm i racjonalizm GW i
          Polityki.
          Jeśli więc mówić o "narzucaniu dyskursu", to narzucającym była czytająca
          publiczność, a nie żadne spiski czy układy. Możesz więc mieć pretensję do
          polskiej inteligencji, że nie chciała radykalnie prawicowych poglądów. Zresztą
          teraz też skrajnie prawicowe (Gazeta Polska, ND) lub lewicowe (Trybuna, Agora)
          głosy mają minimalną poczytność w porównaniu do pism umiarkowanych (GW,
          Dziennik, Polityka).
          • acho Re: Dobrze się przyglądałem 14.09.06, 10:38
            > wolała liberalizm i racjonalizm GW i
            > Polityki.

            Więc dlaczego publiczność skazała na wymarcie kanapę UD --> UW --> PD?

            PS: Z tą "Agorą" to chyba coś Ci się pomyliło.
Pełna wersja