mariner4
15.09.06, 09:50
Po dosyć długim leczeniu znów mam świadectwo zdrowia.
Morze jest to zywioł doskonały pod względem swojej obojętności dla ludzi.
Potrafi być przyjazne, ale i okrutne. Nie mamy na nie żadnego wpływu. Nawet
największy statek na oceanie jest tylko małą łupinką, wystawioną na jego
kaprysy. Ale i tak jest o wiele przyjaźniejsze niż podły świat polityki.
Będę przez parę miesięcy "off line", bo internet na statku, to nadal pieśń
przyszłości. Koszt połączenie przez "Inmarsat", to kilka dolarów za minutę.
I tak będzie jeszcze długo, bo liczba statków liczy się w dziesiątkach tysięcy
zaledwie, a nie setki miliony użytkowiników internetu "lądowego". Może jak
będzie jakiś tani następca "Irydy"? Ale z tego będzie korzystała już nowa
generacji marynarzy.
Pozdrawiam wszystkich uczestników FK. Bez wyjątku. Będę to do niedzieli.
M.