goniacy.pielegniarz
18.09.06, 11:08
"Media przypomniały wtedy o wypadku, którego sprawcą była w 2001 r., gdy
pracowała jako dyrektor w ministerstwie. W wypadku ucierpiały cztery osoby.
Prokuratura chciała Stryczyńską postawić przed sądem karnym.
Chronił ją jednak immunitet. Sąd dyscyplinarny go nie uchylił. Sędzia mogła
jednak oświadczyć przed nim, że chce się poddać odpowiedzialności karnej. Nie
zrobiła tego. Skończyło się na upomnieniu i obniżeniu wynagrodzenia przez
trzy lata."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3625140.html
Podstawa to immunitet i brak elementarnej przyzwoitości. Oto światek
sędziowski.
Niech tylko nikt nie mówi, że to kilkoro sędziów psuje opinie tej lepszej
większości, bo jeszcze ktoś zapyta, gdzie ta lepsza większość jest w takich
przypadkach.