frank_drebin
20.09.06, 15:32
jednym felietonie.
"Ostatnio coraz częściej widzę podobne zachowania wśród kolegów dziennikarzy.
Do niedawna, wszyscy opisujący to, co dzieje się na scenie politycznej,
staraliśmy się zachowywać obiektywizm. Większość z nas charakteryzował chłodny
dystans do tego, co opisywaliśmy. Udawało się nam też zachowywać zimną krew
podczas przepytywania polityków. Teraz zauważam, że coraz częściej moim
kolegom dziennikarzom zdarza się tę zimną krew tracić. Gdy rozmawiają z
politykami, zdarza im się używać argumentów emocjonalnych, nie rzeczowych."
Tak szczegolnie i ponadstandardowo obiektywni i zawsze ukrywajacy swe
polityczne smpatie byli, sa i beda dziennikarze TVN i GW.
"Po raz pierwszy też pojawił się wśród dziennikarzy zwyczaj atakowania wprost
czy to na własnych łamach, czy w programach publicystycznych konkurencyjnych
tytułów. Jedni twierdzą, że gazeta X jest prorządowa inni, że gazeta Y ponosi
współwinę za wszystkie złe rzeczy, jakie się wydarzyły w III RP."
No zgadza sie rekordy w tej dziedzinie bija swiatli wyksztalcency z GW ("Der
Dziennik" by Stasinski), ktorzy zanim jeszcze Dziennik powstal juz atakowali
te gazete. Do tej pory to tylko istniejace gazety sie obszczekiwaly od czasu
do czasu bo ktos komus nadepnal na odcisk lub jakas gazeta zmienila orientacje
ideologiczna i swych politycznych idoli. Jednak atakowanie gazety, ktora
jeszcze nie zaczela sie ukazywac zdarzylo sie po raz pierwszy w historii GW.
"Nie wiem, jak to się stało, ale po raz pierwszy politycy zdołali w swe spory
wciągnąć dziennikarzy. .... Dzienniki mieniące się ogólnokrajowymi i poważnymi
starały się w każdej sytuacji zachować do opisywanych wydarzeń zwłaszcza
politycznych dystans. To się zmieniło. Tę zmianę wywołali w nas,
dziennikarzach, politycy. Udało im się nie tyle nas, dziennikarzy, skłócić, bo
to środowisko było zawsze podzielone, co doprowadzić do tego, że my,
dziennikarze, zaczęliśmy te nasze podziały opisywać, zajmować się nimi jako
tematami do druku. Nie wiem jeszcze, czy to zjawisko dobre, czy złe. Na pewno,
odkąd ono występuje, czytam gazety z większym zainteresowaniem. Boję się
tylko, że jak tak dalej pójdzie to i my dziennikarze zaczniemy przysparzać
egzorcystom więcej pracy."
I Morozowski zdemaskowal winnych - oczywiscie sa to politycy. My dziennikarze
jestesmy czysci jak lza - nawet wtedy, gdy udajac obiektywnosc popieramy w
wyborach okreslona partie i kandydata na prezia (W przypadku Morozowskiego -
PO i Donia). A jak nasz kandydat nie wygral to nawet za bardzo nie udajemy, ze
wydalismy krzyk rozpaczy i wisimy u gardla tym, ktorzy osmielili sie wygrac
mimo naszej "obiektywnej" wicie rozumicie roboty "dziennikarskiej". Ba musimy
dowalic tez tym, ktorzy osmielaja sie miec w miare wywazone zdanie, o tych
ktorych my wicie rozumicie z "Dzienników mieniących się ogólnokrajowymi i
poważnymi" nie lubimy i nawet tego udajemy.
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,3627124.html