nielubiegazety2
21.09.06, 11:09
Jacka Bartyzela.
Pierwszy tekst jest polemiką z wygłupem prof. Marcina Króla popełnionym na
łamach "Dziennika". Otóż prof. Król obwieścił światu, że prawica nie ma elity,
ubierając filipkę Marka Edelmana (To są źli ludzie. Jak ktoś jest z prawicy i
jest radykalny, to on jest z charakteru zły... Bo dobrzy są u nas )w
pseudointelektualny bełkot
Rozjeżdżanie lewiciwego intelektualisty zaczyna się tak:
"W swojej replice „ideologom PiS” („Dziennik”, 12 IX 2006, nr 123) prof.
Marcin Król, zdegustowany poczuciem marnowania swojego cennego czasu na
„pisanie w próżnię”, czyli przedstawianie rzeczowych argumentów „demagogom”,
takim jak prof. Ryszard Legutko, w swojej łaskawej cierpliwości zdobywa się
jednak na wytłumaczenie pospólstwu kto należy, a kto nie należy – i z natury
rzeczy należeć nie może – do intelektualnej elity (czyli, jak z dużym
wyczuciem semantycznym dopowiada – do „międzynarodówki intelektualnej”).
Zasadniczo M. Król delektuje się zrobionym przez siebie odkryciem, że to PiS
nie ma elit, co – nawet gdyby było prawdą – dla mnie, bezpartyjnego, byłoby
rzeczą dość obojętną. Jednak autor i w tytule (Gdzie te elity prawicy?), i w
treści swojej filipiki sugeruje, że elit w ogóle nie ma na prawicy, która jest
przecież kategorią znacznie szerszą i trwalszą niż jakakolwiek formacja partyjna."
Więcej:
www.konserwatyzm.pl/artykuly.php?id=1382