Modzelewski nie zakladal KOR z Kuroniem jak

24.09.06, 21:56
twierdzi brat Kuronia.
"Brat Jacka Kuronia - Andrzej wyraził podczas uroczystości nadzieję,
że "kamień ten będzie symbolizował lawinę kamieni, którą Jacek wraz z Karolem
Modzelewskim uruchomili, zakładając w 1976 roku KOR"."
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3640091.html
Poszperalem w internecie nigdzie nie ma slowa o tym, zeby Modzelewski
zakladal KOR. Ponizej kilka linkow zrodlowych:
encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3942620
pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Modzelewski
www.tygodnik.com.pl/kontrapunkt/59/poczet.html
serwisy.gazeta.pl/df/8,34467,3626086.html
Rozumiem uroczystosc wzruszenie itp. moglo sie mu cos pokielbasic z tego
wszystkiego. Ciekawe jednak, ze nikt tego nie prostuje.
    • antykomunista101 Re: Modzelewski nie działał w KOR 24.09.06, 22:05
      W latach 70. był nieaktywny. Zajmował się pracą naukową. W drugiej połowie
      lat 70. napisał jakiś list protestacyjny i to chyba wszystko.
      • frank_drebin Mnoza sie zalozyciele KOR-u w cudowny sposob ;) 24.09.06, 22:08
        antykomunista101 napisał:

        > W latach 70. był nieaktywny. Zajmował się pracą naukową. W drugiej połowie
        > lat 70. napisał jakiś list protestacyjny i to chyba wszystko.
        • adam228 Re: Mnoza sie zalozyciele KOR-u w cudowny sposob 24.09.06, 22:12
          Te kłamstwo, Wałęsa też nie swój....historię trzeba pisać na nowo.
          • kpp_ppr_pzpr Re: Mnoza sie zalozyciele KOR-u w cudowny sposob 25.09.06, 01:23
            adam228 napisał:
            Te kłamstwo, Wałęsa też nie swój....historię trzeba pisać na
            nowo.

            Jakie pisanie na nowo masz na myśli ? Brat Kuronia stara się to robić. Być może
            przez ignorancję. "GW" prowadzi swoją politykę historyczną od lat,dopuszczając
            się rozmaitych fałszerstw (z ocenzurowaniem dokumentu sowieckiej cenzury
            włącznie).
          • coprawda Re: Mnoza sie zalozyciele KOR-u w cudowny sposob 25.09.06, 04:58
            adam228 napisał:

            > Te kłamstwo, Wałęsa też nie swój....historię trzeba pisać na nowo.



            Walesa i Kuron to swojaki, dla kzdego ktomu blisko do SBecji.

            A KOR zalozyl Maciarewicz i jego harcerska druzyna. Nawet homoliberalna
            wikipedia te fakty zawiera.
    • t-800 Świadoma manipulacja, z premedytacją a la "GW" /bt 24.09.06, 22:15

      • frank_drebin Sadze, ze raczej brat Kuronia pod wplywem emocji 24.09.06, 22:23
        to palnal a teraz wicie rozumicie trzeba spuscic nd tym zaslone milczenia ....
        W koncu Kuron swietym swieckim jest - to i na jego rodzine troche tej swieckiej
        swietosci tez ze to tak okresle spada ;)
        t-800 napisał:

        >
        • t-800 Re: Sadze, ze raczej brat Kuronia pod wplywem emo 24.09.06, 22:51
          Tak, pod wpływem emocji, zgoda. Pod wpływem emocji tak powiedział. Przecież
          nazwisko Macierewicza w tym kontekście nie przeszłoby mu przez gardło.
    • basia.basia Jak to było? 24.09.06, 22:48
      www.abcnet.com.pl/pl/artykul_zas.php?art_id=65&dz_id=5&w=n&token=
      Fragment:

      - Czy to było dla Pana oczywiste, że ludzie ze środowiska intelektualistów,
      raczej pochłonięci sprawami kultury, aktów prawnych, konstytucji, powinni teraz
      zakasać rękawy i wziąć się za sprawy robotników? Bardzo mnie interesuje, jak ta
      myśl kiełkowała? Jeśli idzie o Pana, to pewnie odezwały się rodzinne, PPS-owskie
      tradycje.

      - Trochę to szło tymi drogami, trochę przez spontaniczną reakcję środowiska
      drużyny harcerskiej "Czarna Jedynka", która pierwsza rozpoczęła akcję pomocy.

      - To byli młodzi wychowankowie Piotra Naimskiego i Antoniego Macierewicza?

      - Tak. Najpierw byli ci młodzi ludzie, trochę ochotników, z zewnątrz.
      Pamiętam, że spontanicznie pojawiła się duża grupa pracowników Instytutu Fizyki,
      ze Zbigniewem Romaszewskim i Instytutu Badań Jądrowych ze Świerku. To była taka
      odruchowa reakcja na to, że prześladuje się ludzi, którzy upomnieli się o swoje
      elementarne prawa. Wiadomości o faktach bestialstwa rozchodziły się pocztą
      pantoflową. Pamiętam, że skierowałem tych lekarzy do sejmu, do przewodniczącego
      Komisji Spraw Wewnętrznych i Wymiaru Sprawiedliwości. To był adwokat, działacz
      ZSL-u. Oczywiście, poza jakimiś życzliwymi gestami, nie uzyskano niczego. Ludzi
      z Warszawy, którzy usiłowali dotrzeć do Radomia, zatrzymywano w samym Radomiu.
      Radom z tego okresu sprawiał upiorne wrażenie miasta okupowanego. Mnie to
      przypominało obrazy z czasów wojny: krążące po mieście patrole z bronią, wozy
      policyjne. Po pierwszych zatrzymaniach i pierwszych pobiciach usiłujących się
      tam czegoś dowiedzieć młodych ludzi z Warszawy powstał problem, jak zapewnić im
      względne bezpieczeństwo. I wtedy zrodził się pomysł stworzenia czapki ochronnej
      nad tymi ochotnikami. Szukać tej ochrony należało wśród intelektualistów, ludzi,
      którzy mają w PRL jakąś społeczną pozycję. To właśnie były pierwsze próby
      stworzenia czegoś, co później przybrało nazwę KOR-u. Nie była to łatwa sprawa
      dlatego, że trzeba było uświadomić owym intelektualistom, że oczekuje się
      zaangażowania w formie bardziej zdecydowanej, odmiennej niż dotychczasowe
      podpisywanie protestów. Pierwsze spotkanie na ten temat zostało zaprojektowane u
      prof. Edwarda Lipińskiego. On zgodził się zaprosić szereg osób z różnych
      środowisk. Żeby przedstawić sprawę poszedł na to spotkanie Jan Józef Lipski z
      przygotowanym przez nas tekstem proklamacji o powołaniu KOR-u. Był też
      Macierewicz, może i Naimski Czekaliśmy na rezultaty tego spotkania z Ziembińskim
      w jakiejś kawiarni. I pamiętam później powrót kompletnie załamanego, oklapłego
      Jana Józefa i wściekłego Macierewicza. W trakcie tego spotkania okazało się, że
      propozycja, którą Antek przedstawił, że jest taka potrzeba, że robotnicy
      oczekują jakiejś ochrony, spotkała się z całkowicie negatywną reakcją, pod
      hasłem, że niczego takiego nie wolno robić, bo to by była prowokacja, nie
      legalne działanie. Jeśli zaś chodzi o udzielanie pomocy materialnej, to można
      się nad tym zastanowić. Skończyło się to wszystko zbiórką pieniężną.

      - A kto najbardziej aktywnie się przeciwstawiał pomysłowi powołania organizacji?

      - Występowała w tej sprawie adwokat Aniela Steinsberg, która oceniła to od
      prawno-legalnej strony.

      - Dlatego, że to już będzie organizacja?

      - Będzie organizacja, a to przecież byłoby przekroczeniem pewnego tabu. I
      na tym skończyło się pierwsze podejście. Dopiero po dłuższej "pracy
      wychowawczej", to znaczy indywidualnych rozmowach z uczestnikami tego
      zgromadzenia, udało się dogadać, że to musi mieć formę zinstytucjonalizowaną, że
      powstanie komitet, że nie da się tego inaczej załatwić. I po dwu tygodniach, na
      następnym zebraniu udało się ten komitet powołać.

      - Jak Pan sądzi, czy u osób, które - jak już dziś wiadomo dość dokładnie -
      miały pewne powiązania z międzynarodowym ruchem komunistycznym i
      socjalistycznym, ale nie tylko, i znajdowały się wśród członków założycieli
      KOR-u, mogły istnieć innego typu motywacje niż chęć niesienia pomocy robotnikom?
      Jednym z pierwszych pomysłów nadania sprawie szerszego wymiaru był pomysł Adama
      Michnika, żeby wystosować pismo do Belinguera, informujące go o tej inicjatywie.
      Jest też osoba Jacka Kuronia, którego związki, czy sympatie...

      - Nie, tutaj muszę sprostować. Pierwszy etap zakładania KOR-u odbył się bez
      Kuronia i bez Michnika. A to, o czym Pani wspomina miało miejsce nieco
      wcześniej, może nawet przy okazji tego pierwszego listu, bezpośrednio po
      wydarzeniach czerwcowych. Wtedy była dyskusja, czy zwracać się teraz do
      intelektualistów krajowych, żeby oni nasz apel poparli i zajęli stanowisko, czy
      też, jak twierdził Kuroń, ten list ma być skierowany nie do władz, ale do opinii
      międzynarodowej. Wskazywał adres Berlinguera, jako międzynarodowy autorytet,
      który może efektywnie oddziałać, bo to przecież są komuniści włoscy, z nimi
      "nasi" muszą się liczyć. Na to Michnik zareplikował, że z nimi nie ma co
      rozmawiać, znacznie lepszym adresem są lewicowi intelektualiści zachodni. Taki
      Sartre jest najlepszym adresem. Przy czym było to w sytuacji, kiedy Michnik
      otrzymywał właśnie zezwolenie na wyjazd do Paryża, właśnie w wyniku interwencji
      Sartre'a.

      - Jakieś stypendium?

      - Nie, to było zwykłe zaproszenie, tylko, że w tym naszym kręgu paszportów
      na ogół odmawiano, więc sam fakt udzielenia zezwolenia na wyjazd był
      ewenementem. I zanim powstał problem zorganizowania ochronnej czapki
      KOR-owskiej, samej koncepcji KOR- u, Michnik po prostu wyjechał do Paryża. Jego
      nazwisko zostało wpisane zaocznie na listę, na zasadzie porozumienia
      telefonicznego i to ex-post.

      - Kuronia również nie było?

      - Kuronia nie było przy pierwszych próbach, bo w jego wypadku zastosowano
      często stosowany, od czasu protestów konstytucyjnych, chwyt - mianowicie
      powołano go na ćwiczenia wojskowe i już w lipcu nie było go w Warszawie. A więc
      w powoływaniu Komitetu nie mógł uczestniczyć. Na to ostateczne, drugie
      posiedzenie, kiedy KOR już zaistniał, Kuroń przyjechał wprost z jednostki
      wojskowej z Białegostoku.
    • frank_drebin Ba sam Modzelewski nie wspomina o tym, ze KOR 24.09.06, 23:01
      z Kuroniem zakladal. Chociaz list taki ogolny jak to na taka uroczystosc, ale
      pare faktow historycznych Modzelewski wymienia.
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3640900.html
    • pink.freud Re: Modzelewski nie zakladal KOR z Kuroniem jak 24.09.06, 23:24
      Ani Kuroń ani Michnik. Macierewicz wypowiadał się, że bardzo żałował, że ich przyjał do KORu.
      • a12zzzz0 W uproszczeniu to Macierewicz z Kuroniem 25.09.06, 03:28
        zakładali KOR.
    • jola_iza Re:Kim Wy jesteście? 25.09.06, 07:10
      Co do kaczej nędzy upoważnia was do czepiania się ;Frankdebil i inni. Modzelewski był jednym z najblższych przyjaciół Kuronia. Tak trudno sobie wyobrazić, że człowiekowi, który nie zajmował się polityką mogło wydawać się to naturalne, że skoro brat to i jego przyjaciele? Pomylił się. I co? IV RP się wam przez to zawaliła? Andrzej Kuroń należy do Układu? Umniejsza to zasługi Jacka?
      Wasz prezedent i premier nie takie błędy popełniali a stoicie za nimi murem. Jedno mi się ciśnie na usta jesteście małe, zakompleksione, zawistne mendoweszki. Nic wam się w życiu nie uda, nie przez Kuronia, ale przez waze zgniłe charaktry.
      • frank_drebin A cos takiego jak fakty i prawda historyczna to 25.09.06, 12:42
        pies ? I radzilbym sie tak niezdrowo nie podniecac i nie rzucac obelg na lewo i
        prawo. Jakbys przeczytala ze zrozumieniem to co napisalem to zauwazylabys, ze
        sadze raczej, iz brat Kuronia pomylil sie pod wplywem okolicznosci a nie zrobil
        tego specjalnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja