bryt.bryt
26.09.06, 16:04
Z nieco zapomnienego (slusznie) kaziowego bloga. Tak zeby nie zapomniec o
kandydacie:
"(...)Ogłosiłem, że tego dnia nie wsiądę do samochodu. Obietnic dotrzymuję.
Było trudno. Ogrom spotkań. Przemieszczanie się tramwajami, autobusami, nawet
metrem, także z przesiadkami, nie jest proste. Zwłaszcza, gdy pracuje się od
7.30 do 24. ale jestem z siebie dumny. Obietnicy i tym razem dotrzymałem.
Tylko jedna gazeta warszawska wysłała reportera, żeby ze mną podróżował. Po
co? Myślałem. Następnego dnia przeczytałem, że dzień bez samochodu
wykorzystałem do „prowadzenia nachalnej kampanii wyborczej”. Kiedy? Gdy
jeździłem tramwajem? Jeśli tak to uprzejmie donoszę, że Marcinkiewicz także w
sobotę prowadził nachalną, co tam, nie bójmy się tego powiedzieć, bezczelną
kampanię wyborczą także w sobotę. Ten nachalny KOMISARZ /tak mnie wyzywa
gazeta/ był na zakupach, na basenie i w kinie. Mało tego nie uszanował nawet
niedzieli i był w kościele. Bezczelnie tam na mszy prowadził nachalną kampanię
wyborczą. „Ta” gazeta już to wykorzysta. Ujawni i wykpi. Domyślcie się która?"
kmarcinkiewicz.blog.onet.pl/