sawa.com
29.09.06, 06:42
W kawiarence u Lisa, Lepper ujawnił, że w druku sejmowym Kaczyński Jarosław
postulował by kandydaci na posłów podpisywali in blanco zobowiązanie, że
gdyby nie daj Boże chcieli opuścić szeregi partyjnego klubu zrzekną sie
mandatu. Nie została ujawniona sankcja która miałaby zabezpieczać realizację
owej umowy. Bez sankcji to takie zobowiązanie ma sens tylko u ludzi dla
których zasady etyczne mają znaczenie.
Przypomina mi się taki epizod z życia PISu. W Wyborach samorządowych w
Warszawie (bodajże ostatnich) gdzieś chyba na Bemowie lub Woli wygrała osoba
która była umieszczona gdzieś poniżej połowy listy. Młoda osoba. Przepadł
natomiast jeden z prominentnych i liczących się działaczy PISu, który został
umieszczony na pierwszym miejscu. I to on miał wygrać. Jednak arytmetyka
jeśli jest uczciwie stosowana gasi wszelkie złudzenia. Jego stan posiadania w
głosach wystarczał tylko na drugie miejsce.
I wiecie co, to była zdaje sie mloda dziewczyna, została ona zmuszona do
rezygnacji z mandatu. Po jej rezygnacji radnym został ów działacz.
Tak mi sie to przypomina. I wydaje mi sie, że dobrze pamietam. Może jeszcze z
Warszawy ktoś pamieta ten epizod.
A taki język Mojzesowicza. Plugastwo. A Dorn go broni. Wicepremier. Następny,
który twierdzi, ze to norma.
Wygląda na to, ze IV RP to utrwalanie złych wzorów.