karlin
29.09.06, 10:59
A to się porobiło:)
----------------------------------------
Andrzej Lepper był jednym z najgorszych ministrów rolnictwa, jakich mieliśmy w
ostatnich latach. Rolnicy tracą przez niego grube pieniądze - i z budżetu, i z
Brukseli - ocenia "Gazeta Wyborcza".
Największym sukcesem Andrzeja Leppera miało być wymuszenie na rządzie 500 mln
zł na pomoc dla rolników, którzy ponieśli straty z powodu suszy. Uzyskał sumę
niebagatelną, którą chwalił się na wszystkich konferencjach. Jednak niewielu
rolników z tej pomocy skorzysta. Ze wstępnych szacunków gmin wynika, że budżet
wyda na pomoc dla rolników poszkodowanych przez suszę ok. 50 mln zł, czyli 10%
obiecanych pieniędzy.
REKLAMA Czytaj dalej
W jednym z najbiedniejszych, a zarazem najbardziej poszkodowanych województw,
w podlaskim, ok. 80% rolników nie załapie się na pomoc państwa. Wszystko
dlatego, że Andrzej Lepper do ministerstwa tylko wpadał. I nie sprawdzał
rozporządzeń, które podpisywał.
A jedno z nich zawęża pomoc państwa tylko do rolników mających ponad 1 ha
przeliczeniowy. Na Podlasiu takich rolników jest zaledwie 20%. Inne
rozporządzenie uzależnia wsparcie od oszacowania przez gminę strat w
gospodarstwie. Jeszcze inne zezwala na przeprowadzenie tego szacunku tylko u
rolników, którzy wcześniej wystąpili o kredyt preferencyjny.
Lepper obiecał pomoc w zaopatrzeniu rolników w ziarno na siew. Termin siewu
już jest, ale nie ma nawet opracowanych zasad tej pomocy. Obiecał rolnikom, że
mogą skorzystać z umorzenia podatku rolnego. Ale jeśli gmina umorzy podatek,
to w przyszłym roku nie dostanie subwencji rządowych, np. na szkoły. Lepper
nic nie zrobił, by to załatwić, więc gminy podatków rolnikom nie umarzają.
Rząd jeszcze przed koalicją z Samoobroną zapisał na ten rok 600 mln zł na
dopłaty do paliwa rolniczego. Warunkiem zwrotu pieniędzy za paliwo miało być
przedstawienie w gminie faktur, ale minister rolnictwa Andrzej Lepper
postanowił dołożyć swoje trzy grosze. Przyrzekł więc rolnikom, że "uprości
procedury", bo zbieranie faktur to "zawracanie głowy". Zapewnił, że dostaną
zwrot pieniędzy na podstawie liczby posiadanych hektarów. Ilu rolników
posłuchało swojego ministra, nie wiadomo, ale gminy szacują, że na dopłaty
rząd wyda 300-400 zamiast 600 mln zł.
Na plus Lepperowi można zaliczyć to, że nie przeprowadził w resorcie czystek
kadrowych. Dzięki temu uniknęliśmy dodatkowego bałaganu, jaki powstałby po
zastąpieniu obecnych urzędników desantem ekspertów Samoobrony - wskazuje "GW".
---------------------------------------------------------------------
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=8171&wid=8528500&rfbawp=1159520251.365&ticaid=12692&_ticrsn=3