husyta
30.09.06, 10:37
Premier Kaczoyola niby przeprosił za Lipińskiego, ale potem zbagatelizował
problem, uogólnił i ochlapał nim wszystkich parlamentarzystów, twierdząc, że
takie praktyki były powszechnie stosowane;
"Myśmy chcieli dobrze, bo chcieliśmy większości dla rządu, który zmienia
Polskę, ale rzecz przekroczyła granice dobrego smaku i te normy, które
okazały się dla społeczeństwa bardzo ważne - dziś to wiemy lepiej niż
wiedzieliśmy to jeszcze kilka dni temu" - powiedział premier.
Jarosław Kaczyński zaznaczył jednak, że działania te nie przekroczyły
praktyk, które były w Sejmie stosowane od wielu wielu lat.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3653703.html
Te praktyki za musiały być gorsze of tego, co zrobił Lipiński, po przecież
działania PiSuitów to już przejaw odnowy moralnej w Sejmie.