joannabarska
30.09.06, 11:15
Zaraz po ujawnieniu skandalu z korupcją polityczną w Sejmie opozycja była na
fali wznoszącej. SLD, PO i wyrzucona z rządu Samoobrona mówiły jednym głosem
o odsunięciu PiS-u od władzy i nowych wyborach. Ludowcy byli rozdarci, ale
mimo wszystko wielu z nich twierdziło, że to już koniec PiS-u. Minęło kilka
dni i opozycyjna fala zaczęła się łamać. Widać podziały, a poszczególne
partie – zwłaszcza Platforma – zaczęły grać na siebie. Jeszcze chwila, a
zagrają się na śmierć.PiS znalazł się na deskach, ale – jak mówi premier-
prezes Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Reczpospolitej” – ta partia
to „doświadczony bokser”. Rozbitą opozycję może spętać szarą siecią, a
następnie utopić w morzu mitycznego układu czy „Ubekistanu” – jak ostatnio
mawia Kaczyński. Oby to nie on wygrał ostatecznie tę batalię. Czas ,co
podkresla "Trybuna",działa na korzyść partii rządzącej, ale ta już planuje
kontratak. Wiadomo, że użyje do tego celu raportu o likwidacji WSI, którym
premier straszył we wspomianym wywiadzie dla „Rz”. Co znajduje się w
raporcie – nie wiadomo, szef rządu przekonuje jednak, że będzie miał co
najmniej siłę tsunami. Armia przychylnych PiS-owi publicystów szykuje się już
do wykonania nowego zadania. Oczywistą sprawą z punktu widzenia opozycji
powinna więc być gra w jednym bloku, czy np. w ramach tzw. tęczowej koalicji.
Sojusz, PO i Samoobrona mają w sumie wystarczająco dużo głosów w Sejmie do
odwołania rządu Kaczyńskiego lub utrącenia poszczególnych ministrów. Przy
wsparciu PSL mogą położyć partię Kaczyńskich, doprowadzić do szybkich wyborów
i odsunięcia PiS-u od władzy. Jednak partie Tuska, Olejniczaka, Pawlaka i
Leppera sprawiają wrażenie, że ważniejsze jest dla nich, kto pierwszy zwoła
konferencję prasową i co nowego zaproponuje publiczności. Platforma aferę
taśmową porównuje do sprawy Lwa Rywina. Czyli, że PiS to odwrotność Sojuszu.
Politycy liczą, że w wyborach zgarną całą pulę. Z kolei Samoobronie wydaje
się, że to ona na ostatnich wydarzeniach zyska najwięcej z partii
opozycyjnych. Bo to Renata „Mata Hari” Beger stanęła w pierwszym szeregu
walki z korupcją. A na dodatek pogrążyła największego konkurenta Leppera na
wsi – Wojciecha Mojzesowicza. Tymczasem Lepper nadal musi przecież bronić
swojej partii przed rozłamem. Na dodatek PiS mu nie daruje, choć nie wiadomo,
czy będzie teraz w stanie doprowadzić do zakazania szefowi Samoobrony i
wielu jego partyjnym kolegom kandydowania w następnych wyborach. Ludowcy, jak
zwykle, nie mogą się zdecydować, z kim grać. Jarosław Kalinowski, jeden z
liderów PSL, powiedział wczoraj, że jego partia oczekuje od premiera
Kaczyńskiego przedstawienia w przyszłym tygodniu „formalnej propozycji”
przystąpienia Stronnictwa do koalicji rządowej. Jakby zapomniał, w jakim
stylu partia Kaczyńskich spacyfikowała komisję samorządową i odwołała
Waldemara Pawlaka ze stanowiska jej przewodniczącego. Albo jak założyli PSL
propisowski PSL „Piast”. Zamiast powiedzieć PiS-owi, że „nie chce nam się z
wami gadać”, wystawiają się na nową przystawkę. „Możemy podjąć taką decyzję,
żeby władzy nie stracić” – powiedział w „Rzeczpospolitej” premier Jarosław
Kaczyński. Zabrzmiało to jak Gomułkowskie „raz zdobytej władzy nie oddamy”.
Czy na opozycji nie robi to wrażenia?
"Chcieliście Polski? No to ja macie. Skumbrie w tomacie, pstrąg."
K.I.GAŁCZYŃSKI