lewa_piers
01.10.06, 00:06
W wywiadzie, który ukazał się w piątkowej "Rzeczpospolitej", premier Jarosław
Kaczyński powiedział, że "gdyby był nowy prezes NBP, naprawdę nowy, czyli z
innego środowiska, to ochrona tej instytucji przez Trybunał Konstytucyjny
niewiele by pomogła. To, co się tam działo przez wiele lat, wyszłoby na jaw.
Mogłoby to być dla różnych środowisk skrajnie niemiłe".
"Takie wypowiedzi mogą podważyć społeczne zaufanie do banku centralnego,
który z mocy konstytucji jest strażnikiem wartości polskiego pieniądza. Są
szkodliwe dla instytucji państwa i obraźliwe dla pracowników Narodowego Banku
Polskiego" - czytamy w komunikacie wydanym przez Narodowy Bank Polski.
Swego oburzenia nie kryli byli członkowie Rady Polityki Pieniężnej. W ustach
premiera tego typu słowa to jeden wielki skandal i przejaw
nieodpowiedzialności. To naruszenie, jeśli nie prawa, to przynajmniej dobrych
obyczajów - mówi Dariusz Rosati.