emerald_boy
04.10.06, 04:16
Muszę przyznać, że zafascynowało mnie to stwierdzenie Jacka Kurskiego.
Zastanawiam się, dlaczego nikt nie zadał mu pytania: jak to działa w drugą
stronę. To znaczy wtedy, kiedy są dowody. Wg mnie są dwie możliwości:
1. Istnienie dowodów świadczy o niewinności - analogicznie, skoro brak
dowodów świadczy o winie. Ale to dziwne, żeby istnienie dowodów wskazywało na
niewinność, prawda? Zostaje więc druga możliwość.
2. Istnienie dowodów świadczy o winie - niewątpliwie brzmi to lepiej, jakoś
częściej się to słyszy niż wariant 1, no i jest jakby bardziej logiczne.
Widzę tylko jeden minus. Wariant 2 oznacza, że bez względu na to, czy dowody
są, czy ich nie ma, świadczy to o winie.
Niestety, wg panów Kaczyńskiego i Kurskiego zawsze świadczy to o winie
przeciwników PiS, nigdy ludzi związanych z tą partią. I to jest już mniej
fascynujące.