bernardo
09.10.06, 23:10
Afera Watergate to "taki mały pikuś". Bo w W. jedna partia podsłuchiwała
drugą partię używając emerytowanych funkcjonariuszy. A tu... ho ho.
Dzisiaj w telewizorze, Milczanowski wkopał pośrednio siebie, Rokitę, Suchocką
i Wałęsę.
Lesiakowi wreszcie zrzedła mina i nie wyglądał już na takiego wyluzowanego
jak w innych telewizjach. Oczka rozbiegane, głos niepewny. Milczanowski
nieprzekonujący. Na koniec sugestia Milczanowskiego, że ujawnienie szafy
Lesiaka było po to by odwrócić uwagę od "Wakacji z agentem". Bardzo możliwe.
Gdyby nie artykuł być może szafa byłaby wyczyszczona, albo zespół działałby
dalej, a jako skuteczny zapewne powstrzymałby PiS i Kaczyński premierem by
nie był...
Biedny Rokita, odstrzelony bardziej niż Zyta (nawet jeśli się prawnie
obroni). I teraz Kaczyńscy uzasadnią dlaczego PO miało takie parcie na
MSWiA...