Dodaj do ulubionych

Rewizja u Jana Rulewskiego Skandal w Bydgoszczy

12.10.06, 21:17
Jak za danych lat SB. Teraz policja Dorna u legendy Solidarności.

-------------------------
Rewizja u Jana Rulewskiego
Jacek Gałęzewski
2006-10-12, ostatnia aktualizacja 2006-10-12 20:59
Policja zrobiła w czwartek nalot na dom kandydata na prezydenta Bydgoszczy.
Legendarny działacz "Solidarności" jest podejrzewany o kradzież praw
autorskich. - Te zarzuty to bzdura - mówi polityk
Wczesnym popołudniem przed willą Rulewskiego na Prądach z piskiem opon
zatrzymały się trzy policyjne samochody, z których wysiadła prokurator oraz
pięciu policjantów. Gdy kompletnie zaskoczony gospodarz otworzył im drzwi,
zobaczył nakaz rewizji.

O tym, że w punkcie ksero należącym do Rulewskiego nielegalnie kopiuje się
podręczniki akademickie, napisał w środę "Express Bydgoski". - Dom pana
Rulewskiego został przeszukany. Rewizja ma związek z tą publikacją - mówi
Włodzimierz Marszałkowski, zastępca szefa Prokuratury Bydgoszcz-Południe. - To
wszystko, co mogę powiedzieć na obecnym etapie postępowania - ucina.

Rulewski stanowczo odpiera zarzuty: - Moja żona robiła pojedyncze kopie
podręczników na zamówienie studentów. Prawo dopuszcza taką działalność. Zysk
był z tego mizerny, chodziło raczej o to, by pomóc młodym ludziom - tłumaczy.

Z publikacji wynika jednak, że w zakładzie Rulewskiego na półkach stały
dziesiątki gotowych kopii czekających na nabywców. To byłoby ewidentnym
złamaniem prawa autorskiego. Prokuratura nie ma materialnego dowodu
przestępstwa. W trakcie wczorajszego przeszukania policjanci nie natrafili na
żadne nielegalne kopie podręczników.

W piątek Rulewski i jego żona zostaną przesłuchani przez prokuratora
prowadzącego sprawę. Z wizytą w prokuraturze w charakterze świadków muszą się
też liczyć studenci, którzy zaopatrywali się w kserokopie podręczników.

Polityk twierdzi, że cała sytuacja to prowokacja, która ma go pozbawić szans w
wyborach prezydenckich. Konkretnie nie wskazuje jednak, kto miałby za nią
stać. Oburza się też na sposób działania policji i prokuratury: - Potraktowano
mnie, jakbym był jakimś niebezpiecznym przestępcą. Czy trzeba było do mnie
wysyłać prokuratora w asyście aż pięciu policjantów? - pyta.

Marszałkowski odpowiada: - To była zupełnie standardowa procedura. Nie było
żadnych nieprawidłowości.

Rulewski deklaruje, że mimo afery nie wycofa się z wyborów. - Moje szanse na
pewno spadły, ale nie mogę zrezygnować, chociażby ze względu na ludzi, którzy
mnie popierają - tłumaczy.

baz



Jaka jest prawda? (komentarz)

Nie wiem, czy legenda Solidarności Jan Rulewski kserował książki i sprzedawał
studentom. Kandydat na prezydenta odpowiada, że nie.

Jeśli to robił, powinien za to odpowiedzieć, choć gdy się śledzi tę aferę,
ciśnie się na usta kilka pytań.

Po co Rulewski miałby kserować podręczniki na zapas? Przecież to kosztuje, a
kokosów na tym zbić się nie da?

Dlaczego akurat teraz, gdy ruszyła kampania, ktoś postanowił nagle zdemaskować
"wytwórnię kserowanych książek"?

Nie znam odpowiedzi na te pytania. Chcę wierzyć w uczciwość Rulewskiego.

Magda Piórek

miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,3681968.html
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka