haen1950
18.10.06, 08:42
Niewiele z tego zaczynam rozumieć. Jędruś zaciął na pieńku dwa kaczory,
położył na tacy i powiedział Tuskowi: Przyrządź z nich czerninę, ja tez to
lubię. Na to wtrącił sie lord Rokita i pokazał Jędrusiowi drzwi, każe mu
samemu konsumować, ale już drobiowy pasztet.
O co chodzi Tuskowi, czy Rokita chodzi na smyczy swojej głupiej żony?
Wszystko to przestaje być zrozumiałe i racjonalne.