Gość: Palnick
IP: *.stenaline.com
27.03.03, 10:42
(...)"Iracka kwestia unaocznia tendencję, która każe zastanowić się, co też
spowodowało, że obywatele z centralnej i wschodniej Europy są bardziej
atlantyccy niż europejscy? Od 1989 roku unikali oni rozróżnień i chętnie
mówili o zachodnich wartościach czy też przystąpieniu do "euroatlantyckich"
instytucji. "Powrót do Europy", hasło "aksamitnych rewolucji" z 1989 szybko
zostało utożsamione z perspektywą przystąpienia do Unii Europejskiej. Jednym
z kluczy do zrozumienia dzisiejszej postawy tych państw jest rozczarowanie
związane z tą nadzieją, która ugrzęzła w długiej procedurze opóźniających
manewrów i małostkowych targów o kwestie finansowe. Zbyt mało i zbyt późno;
arogancja i upokorzenia, te słowa najczęściej padające z ust elit
wschodnioeuropejskich. Rezultat: "powrót do Europy" został uczczony, dziesięć
lat po upadku komunizmu, wejściem w struktury NATO pod sztandarem USA. Trzeba
zapłacić polityczną cenę za opóźnienia i brak szczodrości w otwieraniu się
Unii Europejskiej na Wschód. Skupienie się na kwestiach technicznych i
budżetowych (a nie na projekcie politycznym) wzmocniło, z perspektywy
wschodnioeuropejskiej, kontrast pomiędzy Unią jako instytucją gospodarczą i
NATO jako instytucją bezpieczeństwa, wcielającą demokratyczne wartości.
Uderzający był kontrast pomiędzy szczytem rozszerzenia NATO w Pradze w 2002,
kiedy nowo przyjęci do Sojuszu członkowie mówili ze wzruszeniem o "momencie
historycznym" i jarmarcznymi przetargami w Kopenhadze. Ci, którzy znajdują
dziś, po fakcie, usprawiedliwienie dla ich wstrzemięźliwości wobec
rozszerzenia Unii zapominają, że przyczynili się do stworzenia tego, co teraz
potępiają.
Francji udało się przekształcić najbardziej europejskich i profrancuskich
polskich intelektualistów, takich jak Michnik czy Geremek, w zwolenników
opcji atlantyckiej.(...)
Francja popierająca wybór Libii na przewodnictwo Komisji Praw Człowieka ONZ,
zapraszająca dyktatora Zimbabwe do Paryża; traci wiarygodność i jawi sie
wspólnikiem satrapów. Chirac nawołujący do pokojowego rozwiązania kwestii
Irackiej - broni w istocie udzielonego mu przez Saddama prawa wyłączności na
ekspolatację złóż ropy w tym kraju przez koncern Elf. Ma przy tym czelnośc
twierdzić, że USA wszczynają konflikt wyłącznie ze względu na wspomnianą ropę.
O zachowaniu Francji w czasie II wojny swiatowej brzydzę się wspominać. Mam
tylko nadzieję, że USA nie dopuszczą tego zakłamanego kraju do odbudowy
Iraku. Postąpią mam nadzieje inaczej niż po II wojnie kiedy to mianowali
wiernego kolaboranta Hitlera mocarstwem zwycięskim a Polske oddali w szpony
Stalina.