Jak uniknąć przemocy w szkole

    • anba66 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 20:48
      Jezeli Polska bedzie bogatym krajem, bedziemy prowadzic debate nad tym aby
      uatrakcyjnic ja.W tej chwili panstwo Polskie jest gleboko zadluzone.Wiec prosze
      zejsc na ziemie i kierowac zdrowym rozsadkiem.W szkolach istnieje przemoc i to
      jest fakt.dla czego ja musze placic podatki na nauke tych, ktorzy sie uczyc nie
      chca, zniewazaja nauczycieli i swoich rowiesnikow.Jezeli rodzice nie potrafili
      im przekazac ze nauka to tez ciezka praca, ze jak sobie poscielisz, tak
      bedziesz spac, won ze szkoly!!!!!!!!!!!Niech ida do lopaty juz teraz!!!!
      • dorotakal a co na to księża od religii?????????? 27.10.06, 21:15
        Może oni coś zrobią z tymi niepokornymi duszyczkami???
    • jastan1 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 21:57
      śledząc argumwnty dyskutantów czytam pieniądze dla nauczycieli, dla szkoły
      mniejsze klasy bardziej atrakcyjne programy. Prwdę mówiąc sądze że wszyscy
      zdają sobie sprawę z postulaty te sa nierealne. żłe zachowanie uczniów wiąże
      się najczęściej z ich słabymi wynikami w nauce.Co robią władze oswiatowe w tej
      materii - wprowadzają ocenę dopuszczającą, wprowadzają przeswiadczenie że nie
      powinno być drugoroczności. Przekonani o tym uczniowie , niektórzy,
      wykorzystaja te sytuacje.Nie ucza się , żle się zachowują. Pod koniec semestru
      okazuje sie że taki uczeń ma 6-7 zagrożeń oceną niedostateczną Co sie wtedy
      dzieje? trzeba coś zrobić aby móc postawić mu ocenę pozytywną.Nie można go
      zostawić na drugi rok. Pozostaje poprawka ale tylko z jednego przedmiotu. Ja
      postwię pozytyw z polskiego ty zapytasz ( postawisz pozytyw z angielskiego )
      damy mu poprawkę z matematyki. Jest OK. Na egzaminie poprawkowym dalej nic nie
      umie. Co zrobić? Nauczyciel dyktuje mu rozwiązanie. uff sukces. Na pieerwszej
      lekcji w nowym roku uczeń mówi do nauczyciela i co k... moze pani mi zrobić
      uczyłem sie dwie godziny i zdałem poprawkę. To słyszą jego koledzy. Niektórzy
      dochodzą do wniosku że też tak mogą postąpić. Co wtedy będa robić na lekcji?-
      nudzić się. Mogą ubliżyć nauczycielowi, koleżankom woźnej. Są bezkarni. Na
      radzie pedagogicznej nauczyciele będa zastanawiać co zrobić aby promować tego
      ucznia i jego nowego naśladowcę. Ten powiedział ze może pani nie wrócić
      samochodem do domu. Nauczyciel wpada w popłoch. Nie robi nic. "Pedagog"
      podejmuje decyzję nie powie wszystkiego ojcu chłopca bo ten przypomni sobie na
      czyn nosi spodnie. I świat szkolny się kręci.
      W szkole kara musi być i jest... w regulaminie , nagana.Taki ukarany wrca od
      dyrektorki do klasy i mówi co ona k... może mi nagadać. Część uczniów się
      śmieje Pozostali wola się nie dozywać. Niestety słownictwo jest autentyczne.
      • sawa.com Mniejsze szkoły, małe klasy 27.10.06, 23:49
        Jak trudno nam społeczeństwu zrozumieć, ze inwestycja w oświatę, to jest
        inwestycja w jakośc naszego zycia.
        Nie w systemie gimnazjalnym "jest pies pogrzebany", ale w tym, ze nasze szkoły
        to szkoły molochy, to kołchozy, w których i nauczyciel i uczeń są anonimem. W
        psychologii takie środowisko jest okreslane "bagnem behawioralnym". W takim
        bagnie nawet szczury wariują, stają sie agresywne i zagryzają się. Były
        prowadzone tego rodzaju badania.
        Czy pamiętacie ten protest jak się przetoczył przez Polskę, kiedy tworzono
        gimnazja i likwidowano mniejsze szkoły? To był jeden wielki jęk. I okazuje się,
        ze ci protestujący mieli rację!
        W szkole prywatnej największa klasa ma 15 uczniów. Tam nauczyciel jest w stanie
        nawiązać bezpośrednią relacje z uczniem.
        Czy słyszeliście może o przemocy w szkole prywatnej (niepublicznej). Ścisle
        mówiąc są to w wiekszości szkoły prowadzone przez różnego rodzaju
        stowarzyszenia lub organizacje wyższej użyteczności a także organizacje
        kościelne.
        Okazuje sie, ze jesli się chce to mozna stworzyć szkołę bez przemocy.
    • ulado Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 27.10.06, 23:35
      Wydaje mi się, że w tej dyskusji wypowiadają się osoby niekompetentne,
      nieznające szkolnych realiów. Co to znaczy uczynić szkołę atrakcyjną? By była
      łatwa, przyjemna, bezstresowa? Przyciągnąć uczniów sks-em, kółkiem teatralnym,
      informatycznym? To lepsze niż gra komputerowa, randka z dziewczyną, pub?
      Sęk w tym, że uczeń przede wsystkim musi posiąść podstawowe umiejętności
      czytania, mówienia, pisania, wnioskowania etc. A, niestety, wszystko to wymaga
      żmudnej, monotonnej i nieatrakcyjnej pracy. To właśnie reforma za głóny cel
      stawiała sobie aktywizujące metody nauczania. Najcięższym grzechem nauczyciela
      stała się np. metoda wykładu, ćwiczeń, oczekiwania od ucznia, by powielał
      encyklpedyczne regułki. W praktyce pojawiło się wiele podręczników i pomocy
      atrakcyjnych graficznie, kolorowych, ale ... Od ucznia niewymagających niczego,
      co by wymagało wysiłku. I tak w klasie pierwszej sp, zamiast ćwiczyć pisanie,
      mięśnie dłoni - jeden wyraz do wpisania w zdanie. W klasach starszych, w
      miejsce czytania,rodzice kupują dzieciom filmy, bryki. Bo przecież nikt
      normalny w dzisiejszych czasach nie przeczyta "Antygony" albo nawet powieści
      młodzieżowej liczącej więcej niż 100 stron. No i nauczyciele starają się czynić
      szkołę atrakcyjną. Przymykają oko na wypracowania ściągnięte z internetu,
      odczuwają wstyd, że mają czelność proponować naukę wiersza na pamięć, to takie
      nudne. I komu to potrzebne?
      Jaki efekt tej bezstresowj szkoły? Dziecko od najmłodszych lat nie jest
      wdrożone do odpowiedzialnej, sysematycznej pracy, dziecko przyjmuje postwę
      roszczeniową: ja nie potrafię tego zrobić, bo nauczyciel jest zły, materiał
      jest głupi, szkoła nie potrafi mnie zaciekawić.
      W takim myśleniu utwierdzają to dziecko roszczeniowi wobec szkoły rodzice,
      takie też klimaty panują w mediach, ośrodkach naukowych, na ulicy. A dzieci są
      inteligente. Rozumieją, że dla nieróbstwa - naturalnego w końcu pragnienia
      człowieka - znajdą sprzymierzeńców wszędzie. I tak oto, twierdzę, mamy
      zdemoralizowaną młodzież.Te dzieci nie dają z siebie nic, czują się pewne
      siebie. Są egoistyczne i niewrażliwe. I, niestedy, nie mówię o młodzieży
      trudnej, tacy są uczniowie gimnazjum. Ci inni są wyjątkami.
      I jeszcze jedno. Gimnazjum jest szkołą obowiązkową - nie można usunąć ucznia.
      który popełni przestępstwo bądź nie będzie chciał się uczyć. Zbulwersował mnie
      dzisiejszy artykuł Pacewicza, w którym "odkrywa Amerykę", każąc niesfornych
      uczniów wyrzucać. Naiwność stawianych tam tez może rozbawić. Nauczyciele nie
      mówią, co dobre, co złe... Otóż tak się składa, że od kilku lat szkoły właśnie
      na programach wychowawczych się koncentrują. Problem w tym, że trafiają one w
      próżnię. W szkole obowiązywać ma egzotyczna moralność. A w domu? A w mediach? A
      w poltyce? Jak się ma moralność żądnych władzy polityków, goniących za sensacją
      dziennikarzy, zaślepionych walką o byt rodziców do wartośći bezinteresowności,
      skromności, współczucia etc, które proponuje szkoła?
      Uczeń jest człowiekiem ukształtowanym nie tylko przez szkołę. Czy dziwne
      jest, że reaguje śmiechem, pogardą, agresją na wszelkie wysiłki pedagogów?
      Śmiem twierdzić, że to nie szkoła jest chora. To społeczeństwo jest chore. I
      nie ma prostych recept na naprawę tego stanu rzeczy. Bulwerują napastliwe
      wupowiedzi forumowiczów, bulwerują nieporadne pomysły ministra. Współczuję
      tylko tym ludziom, którzy - w związku z tą tragedią - jak kozły ofiarne uległy
      presji rozjuszonych tłumów i podały się do dymisji. I co ma na sumieniu ten
      biedny kurator? Czemu najpierw strącono głowę dyrektorowi? Reakcje ludzi w
      obliczu tej tragedii kojarzą mi się z rzymskimi igrzyskami...
      • sawa.com Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 00:10
        ulado napisała:

        > Wydaje mi się, że w tej dyskusji wypowiadają się osoby niekompetentne,
        > nieznające szkolnych realiów. Co to znaczy uczynić szkołę atrakcyjną? By była
        > łatwa, przyjemna, bezstresowa? Przyciągnąć uczniów sks-em, kółkiem
        teatralnym,
        > informatycznym?
        (..)
        Bulwerują napastliwe
        > wupowiedzi forumowiczów, bulwerują nieporadne pomysły ministra. Współczuję
        > tylko tym ludziom, którzy - w związku z tą tragedią - jak kozły ofiarne
        uległy
        >
        > presji rozjuszonych tłumów i podały się do dymisji. I co ma na sumieniu ten
        > biedny kurator? Czemu najpierw strącono głowę dyrektorowi? Reakcje ludzi w
        > obliczu tej tragedii kojarzą mi się z rzymskimi igrzyskami...

        To nie jest szukanie kozła ofiarnego. Zdecydowanie popieram te dymisje.
        Kuratora dlatego, że nie dostrzegł, że w tej szkole źle się dzieje. A dyrektora
        za to, że źle kierował szkołą.
        Czytałam wypowiedź matki, która zabrała stamtąd swojego syna, by nie został
        pobity jak jego kolega. Pobity chłopiec tez został zabrany przez rodziców z tej
        szkoły. Ci chłopcy potrafili rozmawiac ze swoim rodzicami a ich rodzice
        potrafili i chcieli im pomóc. Zabrali, bo dyrektor był głuchy na interwencje
        rodziców. Okazuje sie, że przemoc jakiej doświadczyła Ania, nie była czymś
        wyjatkowym w tej szkole.
      • bajkal2000 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 11:38

        ulado napisał:
        >> I co ma na sumieniu ten biedny kurator? Czemu najpierw strącono głowę
        dyrektorowi? Reakcje ludzi w obliczu tej tragedii kojarzą mi się z rzymskimi
        igrzyskami...<<
        Z doniesień prasowych wynika, że w szkole wcześniej się źle działo, a dyrekcja
        nie przyjmowała tego do wiadomości, a wręcz ukrywała. Prawdopodobnie gdyby
        zareagowała wcześniej, nad znęcaniem się jednych uczniów nad drugimi (niektórzy
        rodzice przenieśli dzieci, z powodu znęcania się rówieśników nad nimi)
        Co do pierwszej części wypowiedzi ulado zgadzam się w zupełności.
      • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 16:48
        Mógłbyś wytłumaczyć mi dlaczego nauka czytania i liczenia w klasach
        początkowych jest twoim zdaniem nieatrakcyjna? Ja uważam, że akurat sposoby
        nauczania w tych klasach są najlepsze (oczywiście zależy to od predyspozycji
        nauczyciela). Dzici najchętniej chyba wspominają właśnie swoich pierwszych
        nauczycieli.
        Moim zdaniem w klasach starszych, np. przy omawianiu jakiegoś dramatu czy
        powieści nauczyciele po prostu skupiają się najczęściej na bezsensownych
        aspektach lektury. Często robią tak bo sami tych lektur nie rozumieją. Jak ktoś
        potrafi skupić się jedynie w nauczaniu na formie, osobach dramatu i przebiegu
        akcji to niczego nie nauczy a lekcja jest dla dzieciaków mordęgą. Trzeba
        zapamiętywać formułki a nie własnego rozumienia. To jest zamknięte koło.
        Nauczony w liceum w ten sposób maturzysta idzie na studia i jeśli trafi
        ponownie na drewnianego wykładowcę to jak zostanie nauczycielem to będzie w
        sposób drewniany nauczał i będzie bał się aby jakiś uczeń się nie wymądrzał z
        własnymi interpretacjami wychodzącymi poza jego wąski horyzont pojęć.
        Nie rozumiem ciągle powtarzanego, i to przez wielu, określenia "bezstresowa
        szkoła". Ja nie znam takiej szkoły, gdzie one są? To chyba piszą ludzie albo
        nie mający jeszcze w szkołach dzieci, albo tacy, który się szkołą swoich dzieci
        nie interesują.
    • viking2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 05:13
      Po przeczytaniu Waszych postow, mam wrazenie, ze w jakis sposob umknela naszej
      zbiorowej uwadze rzecz podstawowa: program edukacyjny. By pozostac w zgodzie z
      prawda, Leszek.sopot nadmienil o niepotrzebnej koniecznosci "zaliczenia
      wszystkiego". Sadze, ze problem siega glebiej, ze nalezy calkowicie wypatroszyc
      to, co nazywamy "systemem nauczania" na rzecz wprowadzenia daleko idacej
      specjalizacji - albo moze raczej mozliwosci wyboru specjalizacji.
      Sa w szkolach uczniowie, ktorzy albo maja bardzo szerokie zainteresowania, albo
      tez jeszcze nie zdecydowali sie, co tez tak naprawde ich interesuje - w
      rzeczywistosci nie jest ich wielu (bo wiekszosc tych niezdecydowanych jest
      raczej znudzona lub niezainteresowana), ale sa. Dla tych nalezaloby pozostawic
      dostepny jak najszerszy program wiedzy ogolnej: moze rosna z nich prawdziwi
      mysliciele, a moze tez kolejne etapy poznanego materialu pozwola im w koncu
      znalezc to "cos", czego szukaja.
      Dla pozostalej - i przewazajacej - rzeszy uczniow nalezaloby natomiast
      wprowadzic mozliwosc wyboru. Przypomina mi sie tu artykul GW sprzed paru
      miesiecy ("Wal sie, szkolo") i wywolana nim dyskusja na forum. Jednym z
      opisanych w artykule uczniow-wagarowiczow jest prawie "typowy blokers", ktory
      jednakze ma ogromna smykalke do reperowania samochodow. Oczywiscie, ze w obliczu
      klasy oferujacej mu nauke biologii albo religii, powie "wal sie, szkolo" - ze
      wszystkimi tego skutkami w przyszlosci. Ale gdyby tak szkola miala warsztaty, w
      ktorych ci technicznie uzdolnieni/zainteresowani mogliby robic to, co lubia, a
      przy okazji poznawac narzedzia, sprzet, czesci, technologie i diagnostyke, to
      moze i ten chlopak pojawialby sie tam znacznie czesciej, niz na lawce przed
      blokiem. Czy bedzie to latwe i tanie? Pewnie nie, chociaz niekoniecznie trzeba
      zaczynac od pelnej komputeryzacji i cybernetyki. Mozna chlopakom kupic stary
      silnik ze zlomowiska, dac podstawowe narzedzia i jakies uzywane czesci i
      powiedziec "dobra, a teraz go uruchomcie". Ale musi to byc usankcjonowane
      oficjalnym "odpuszczeniem" mu przedmiotow, ktore on sam traktuje jak plamy na
      sloncu albo bajke o zelaznym wilku. Alternatywa wydaje sie dosc prosta: albo
      zdecydujemy sie wychowac dobrego mechanika samochodowego, albo ulica i
      blokowisko same wychowaja jeszcze jednego wykolejenca.
      Sprawa wyboru zgodnego z zainteresowaniami wcale nie musi zreszta ograniczac sie
      do mlodziezy z marginesu. Wyobrazmy sobie ucznia, ktory ma rzetelne prawdziwe i
      uczciwe zainteresowania biologiczno/chemiczne - oddycha, je, spi i zyje biologia
      i chemia - i wie o nich wiecej niz wiekszosc studentow 4-go roku medycyny (a
      pewnie i niektorzy absolwenci). W zamian za to, zupelnie nie wchodzi mu do
      glowy, kto to byl ten facet, ktorego rysuja na pieniadzach, albo kto kiedy pisal
      jakie wiersze. W obecnym systemie oblejemy go z historii i z polskiego i pewnie
      nawet nie dopuscimy do matury. Gratulacje: wlasnie pozbylismy sie kogos, kto za
      20 lat moze bylby swiatowej slawy kardiochirurgiem i uratowalby zycie setkom
      ludzi. Idzmy dalej. Z pewnoscia znajdziemy kogos innego, kto z fizyki i
      matematyki jest na poziomie dyplomu inzyniera, ale wcale nie chce wiedziec co
      jest w srodku w robalu, albo jak wyglada zaba. I znow, za 15 czy 20 lat
      mielibysmy z niego genialnego konstruktora, ale wyslemy go na ulice, bo nie zda
      matury. Te przyklady moznaby mnozyc w nieskonczonosc, a wszystkie prowadzic beda
      do jednej konkluzji: program nauczania jest przeladowany przedmiotami calkowicie
      zbednymi dla wiekszosci przyszlych technokratow, prawnikow, lekarzy i kogo tam
      jeszcze nam brakuje. I taki program, nie do przebrniecia dla
      niezainteresowanych, bedzie wywolywal frustracje, zniechecenie, zanik ambicji,
      wyglupy, agresje i tym podobne bolaczki, ktorymi wspolczesna szkola slynie.
      Oczywiscie, ze zawsze znajda sie "zgnile jablka", jakas mlodziez z gory
      nastawiona na to, ze spoleczenstwo jest "dla frajerow" i zmierzajaca do
      przyszlej kariery przestepczej. Ale z tych, ktorzy dzisiaj sa "trudna mlodzieza"
      i sprawiaja "klopoty wychowawcze" tych z gruntu zlych jest moze 10%, a moze
      jeszcze mniej. Cala reszta przylacza sie do nich i staje w jednym szeregu z
      braku alternatywy.
      • bajkal2000 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 11:51
        Dla takiego ucznia, nie powinno być przymusu nauki w gimnazjum tylko zawodówka.
        Zapomniano, że dla części młodzieży program będący odwzorowaniem licealnego,
        lecz zbyt trudny. Jeżeli taki chłopak, parę lat po zawodówce stwierdzi, że chce
        zostać konstruktorem - to pójdzie do liceum wieczorowego, a później na studia.
        Z przymusowego gimnazjum czy nawet liceum i tak nic nie wyniesie, za to jego
        koledzy z klasy przez takie "towarzystwo" będą mieli obniżone szanse na
        egzaminach.
      • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 16:57
        Mam jedynie taką intuicję, że nauczanie mogłoby polegać na zdobywaniu punktów
        (coś podobnego do systemu obowiązującego na niektórych uczelniach). W ciągu
        roku szkolnego uczeń musiałby zdobyć określoną liczbę punktów by przejść do
        następnej klasy. Mogłoby byc tylko kilka obowiązkowych przedmiotów (np. polski,
        matematyka, historia, wf, biologia) oraz do wyboru wiele innych fakultatywnych
        zajęć. W takim systemie dwójka z matematyki (czyli 0 pkt.) przy zdobyciu
        wystarczającej liczby pkt. na innych zajęciach umożliwiałaby przejście do klasy
        następnej.
        W całości zgadzam się z opinią, że program jest przeładowany, tak jakby liczyła
        się ilość a nie jakość. Czasem może być sensowniejsze omawianie jakiegoś
        problemu uczącego młodzież myślenia przez kilka miesięcy, niż przez te kilka
        miesięcy jechanie po łebkach po dziesiątkach spraw.
    • homosovieticus Przemoc w szkole jest wynikiem coraz powszechnej 28.10.06, 06:35
      zgody na obecność przemocy w naszej kulturze.
      Źle rozumiana wolność i bezkrytyczna apoteoza prądów liberalnych w kulturze
      jest, moim zdaniem, podstawową przyczyną wynaturzeń w zachowaniach ludzi
      doroslych i mlodzieży.
      Zanik tradycyjnych wartości i niespotykany dotąd, w polskim szkolnictwie,UPADEK
      AUTORYTETU nauczyciela jest także , moim zdaniem, wynikiem CELOWO prowadzonej
      polityki przez dotychczasowe rządy i tazw. elitę , które pochloniete glównie
      problemem zdobywania korzyści materialnych dla siebie nie myślaly o problemach
      edukacyjno-wychowaczych mlodego pokolenia.
      Aktualna polityka Ministrstwa Edukacji pozwala mieć nadzieję ,że polskie
      szkolnictwo zacznie podnosić się z bolesnego dla Nas wszystkich upadku.
      ps
      Polecam "Upadek" Eli Kazana. Powieść, nie film.
    • wlodeusz Wszystko zaczyna się w domu.... 28.10.06, 07:24
      Małe,święte krowy,którym nie wolno zwrócić uwagi,bo matka wrzeszczy ,ja sobie
      nie życzę!...Tak jak mogłaby sobie życzyć czegokolwiek poza ładną pogodą i
      rozumem!.Jak karmi się dzieci,dorobkiewiczowskim poczuciem wyższości,wpaja im
      ambicje wyniesione z zabitych dechami domów,to na efekty nie trzeba
      czekać!.Poczucie wyższości,rodzi pogardę i pewność bezkarności.Dlatego należy
      zawsze zapytać,gdzie byli rodzice?,kiedy maluszek kopnął pierwszego kotka,czy
      własnego mniejszego braciszka.Dzieci należy kochać,ale nie egoistycznie.Należy
      karcić,bo będą bezkarne.Należy wpajać szacunek dla prostych i niezamożnych,bo to
      oni są solą tego narodu.To polski naród,a nie zbiorowisko niezguł.Jeśli
      dziadkowie w młodości chadzali na bosaka,nie należy z siebie robić
      arystokracji,bo to,po prostu niesmaczne,choć nagminne w małych miasteczkach i
      określonych środowiskach.Myślę tu o inteligencji w tzw.pierwszym pokoleniu.Życzę
      zdrowia i oleum makówkum.
    • janonet4 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 10:17
      wymysł GIRTYCHA 8 KLAS -ŁOPATA
    • andrzejzb Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 10:24
      A co wg. Ciebie trzeba zrobić żeby szkoła była atrakcyjna? Organizować zawody w
      K1? Rozdawać trawkę za darmo?
      • palacz.zwlok Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 15:39
        Polecałbym pisać krótsze posty.
        Dłuższe są tylko emanacją "chciejstwa".
        :)
      • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 16:35
        andrzejzb napisał:

        > A co wg. Ciebie trzeba zrobić żeby szkoła była atrakcyjna? Organizować zawody
        w K1? Rozdawać trawkę za darmo?


        Rusz głową to może coś wymyślisz. Na razie widzę, że poza trawką nie widzisz by
        młodzież coś innego mogło zainteresować. Skąd taka płycizna wyobraźni?
    • rodzynka.sardynka Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 17:04
      Pana słowa:
      „W dobie internetu, niezwykle atrakcyjnych przekazów medialnych szkoła jest
      szara,......”

      Oczywiście.
      W Internecie niedaleko szukałam:
      Pan wybaczy, że zacytowałam:

      „A ty faszystowski śmieciu co masz z zaśmiecania tego forum? Za ile zdradziłeś
      swoją ojczyzne, Polskę? Za kilka marek? "Patriota" zafajdany. Kidy gnoju się
      odczepisz od Polski, ty szkopie?”

      Ten tekst nie do Pana.
      To się niezwykle atrakcyjnie, internetowo wkurzył „antykagan”
      • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 17:14
        To są na pewno złe skutki internetu wynikające z anonimowości nadawców i
        praktycznie bezkarności. Internet nie jest jednak atrakcyjny z powodu
        agresywnych wypowiedzi ale z powodu możliwości znalezienia bardzo szybko
        niebędnych informacji, obejrzenia dzieł sztuki, parków narodowych, muzeów,
        posłuchania muzyki, obejrzenia filmów - interesujących stron jest tysiące i to
        robionych w coraz bardziej atrakcyjnej formie.
        • rodzynka.sardynka Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 17:24
          Howgh!
      • p.smerf Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 17:31
        Jak wiadomo wieki średnie nie należały do "aksamitnych". Prawo posługujące się
        łagodnymi metodami polegającymi ma obcinaniu rąk złodziejom, paleniu na stosie
        czarownic, łamaniu kołem rzezimieszków, wbijaniu na pal innowierców i
        powszechnym gwałtem i bezprawiem, było bezpośrednio inspirowane brutalnymi
        scenami w telwizji i zgubnym działanie internetu.
        • rodzynka.sardynka Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 18:23
          Odpuściłam z braku czasu.
          Ale!
          Albo milczeć, albo nie iść na kompromis.
          W skrócie, może będzie okazja, i do tego wrócę.
          Wszyscy nosimy w sobie zalążek okrucieństwa. Samotnie, nieliczni się odważą.
          W grupie łatwiej i przyjemniej i rajcuje więcej.
          Łatwiej przychodzi znęcać się dzieciarom bananowym, silniejszym (finansowo,
          statutowo).
          By postawić tamę swoim podłym zachciankom, samemu tę tamę należy w sobie
          wypracować poprzez rozmyślanie, filozofowanie. Oczywiście, że może to być czymś
          zainspirowane.
          I proszę nie ironizować.
          Wyłączając skrajne patologie, tak po prostu jest.
          Dziaciary w swej masie okrutniejsze są, bo nie miały czasu na filozoficzno-
          moralno-etyczne przebywanie w rozmyślaniu ze sobą.
    • maureen2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 17:12
      nie likwidować gimnazjów, rozdzielenie dzieci młodzszych od starszych zapobiega
      agresji wobec mniejszych. Latwiej jest oddziaływać na dzieci mniej więcej
      zbliżone wiekowo,ustalać dla niej programy.
    • ewabass Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 28.10.06, 23:35
      Wina takiego stanu rzeczy leży przede wszystkim po stronie rodziców. To my
      jesteśmy odpowiedzialni
      za nasze dzieci, za ich wychowanie, za zasady , które im wpajamy, za
      ich "kręgosłup moralny".
      Oczywiście szkoła, telewizja, prasa, też biorą udział w tym procesie, ale
      największy wpływ na dzieci
      mają przez długi czas rodzice.
      Juz od samego początku trzeba uważnie obserwować swoje dziecko i reagować na
      każdy objaw agresji
      wobec innych, natychmiast tłumaczyć, że w taki sposób postępowac nie wolno, bo
      to jest złe, w naszej
      rodzinie nikt tak się nie zachowuje, można odwołać sie do uczuć dziecka :pomyśl
      jak czuje się
      dziecko któremu zabrałeś zabawkę, pomyśl jak przykro jest twojej koleżance po
      tym jak ja uderzyłeś,
      jak ty byś się czuł gdyby to spotkało ciebie?. Uważam , że rodzimy się raczej
      dobrzy i mądrzy, tylko
      że w trakcie życia, coś nas "wypacza".
      O wiele łatwiej jest byc złośliwym, obojętnym, leniwym,kraść,kłamać... Tak
      mozna wielu osobom
      zaimponować, nie wyróżniamy się zbytnio, idziemy " z prądem" , tak przecież
      żyja wszyscy...
      Trudniej jest uczciwie zapracowac na dobre oceny czy wygodne życie, boimy sie
      stanąć w obronie
      krzywdzonej osoby , bo sami możemy oberwać...
      Ale tak właśnie powinno sie żyć, uczciwie, dobrze , mądrze, zwracając uwagę na
      innych. Gonitwa za
      pieniądzem, praca, problemy - to wszystko powoduje, ze zostawiamy nasze dzieci
      samym sobie,
      zapewniamy im dach nad głową, jedzenie, zabawki, ubrania, dobra szkołę, naukę
      języków
      obcych,komputer, własny telewizor, wszystko...tylko nie to co najważniejsze
      czyli miłość, oparcie i
      wzór do naśladowania!
      Aby nasze dziecko stało sie dobrym i uczciwym człowiekiem, my sami musimy tacy
      być.
      Jesteśmy najważniejszymi nauczycielami w życiu naszych dzieci!
      Jesteśmy tez ich opiekunami, przyjaciólmi, musimy znac nasze dzieci, wiedzieć
      kiedy coś złego się z
      nimi dzieje, być dla nich oparciem i doradca w trudnych chwilach!
      Nie wyobrażam sobie sytuacji, że moją córeczke spotyka coś takiego jak Anię, i
      ona do mnie z tym nie
      przychodzi, nie wypłakuje sie, nie mówiąc juz o sytuacji że nie widzę,że się
      stało coś tak
      złego!!!Nie rozumiem tego!!! Jestem i córka i matka i to nie jest normalne!!!
      Jesteśmy
      rodziną,kochamy się, wspieramy w trudnych momentach, pomagamy sobie, czasem
      ganimy, karzemy,
      krytykujemy...Jesteśmy razem, znamy się, wiemy kiedy z którymś z nas zoś
      niedobrego sie dzieje i
      staramy sie sobie pomóc! Jako rodzice , chyba często nawalamy...Wymagamy od
      dzieci dużo, sami mało
      dając. Nie jesteśmy uczciwi wobec innych, kłamiemy, kradniemy, kombinujemy,
      dajemy łapówki,
      zdradzamy...z nas biora przykład nasze dzieci i stają sie gorszą kopią nas
      samych.
      Sytuacje dręczenia jednej ofiary przez paru dręczycieli zdarzały się moim
      zdaniem od zawsze. Problem
      w tym , ze to sie nasila! Oprawcy są coraz bardziej brutalni, coraz młodsi,
      coraz bardziej
      bezkarni...Dlatego trzeba reagować na najmniejsze objawy agresji, patologii.
      Nie tylko kiedy widzimy
      jak młody chłopak bije drugiego, ale też wtedy gdy sprzedawczyni sprzedaje
      alkohol czy papierosy
      14-latkowi, gdy 13-latkowie wpuszczani są do kina na film typu "Piła", gdy
      widzimy nastoletnia
      dziewczynę kradnąca kosmetyki w sklepie, gdy grupka młodzieży urządza sobie
      imprezę na klatce
      schodowej... Może ktoś sobie o nas pomyśli:wariatka!, może sąsiedzi będa sie
      śmiać, że "nadgorliwy
      społecznik", może młody zadatek na bandziora cie zbluzga...No i co z tego!?! A
      może dzięki temu ktoś
      zacznie mysleć, może wczuje sie w sytuacje drugiej osoby, moze ktos dzięki temu
      nie straci życia!!!
      Nie możemy przymykac oczu na to się dzieje i udawać że to nas nie dotyczy! To
      jest nasza sprawa!
      Teraz chodzi o życie naszych dzieci! To ostatni dzwonek na to aby coś zmienić,
      spróbować zmienić
      świat na odrobine lepszy, aby nasze dzieci były bezpieczne!
      Nie ma recepty na to zło, ale na pewno każdy z nas ma jakies zasoby dobra,
      empatii, uczciwości,
      niewinności... Pokażmy naszym dzieciom jak zyć, dajmy im maksimum miłości i
      wsparcia, aby nie bały
      się przeciwstawić grupie w obronie krzywdzonego,aby wiedziały że sa
      wartościowymi ludźmi, dlatego że
      czują, wspólczują, myślą, kochają, a nie dlatego że są "zajebiści" i
      mają "wyjechane" pomysły,
      polegające na poniżaniu innych.
      Mój list jest chyba dośc nieskładnym, przepraszam za to, ale historia Ani
      niesamowicie mna
      wstrząsnęła, nie moge dojść do siebie odkad przczytałam o Jej tragedii. Jestem
      mamą dziewczynki i
      chłopca, 2,5 letnich bliźniąt. Czasami zastanawiam się czy dobrze zrobiłam
      decydujac sie na dzieci w
      tych czasach, tak okrutnych, bezdusznych,niebezpiecznych... Mam nadzieje że
      zdołam ich wychowac na
      dobrych ludzi, ja będe ich wspierać z całych mioich sił, i modlic się nie tylko
      o to aby nigdy nie
      stali sie ofiara czyjejś bezduszności, głupoty i bestialstwa, ale tez o to aby
      oni nigdy nikogo w
      taki sposób nie skrzywdzili. A także o to by będac świadkiem takiej sytuacji,
      potrafili odpowiednio zareagować...
      • viking2 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 29.10.06, 05:08
        ewabass napisała:
        > Nie wyobrażam sobie sytuacji, że moją córeczke spotyka coś takiego jak Anię, i
        > ona do mnie z tym nie
        > przychodzi, nie wypłakuje sie, nie mówiąc juz o sytuacji że nie widzę,że się
        > stało coś tak
        > złego!!!Nie rozumiem tego!!! Jestem i córka i matka i to nie jest normalne!!!
        > Jesteśmy
        > rodziną,kochamy się, wspieramy w trudnych momentach, pomagamy sobie, czasem
        > ganimy, karzemy,
        > krytykujemy...Jesteśmy razem, znamy się, wiemy kiedy z którymś z nas zoś
        > niedobrego sie dzieje i

        Ewabass, madrze piszesz od siebie, z Twojego punktu widzenia, ale nie zapominaj,
        ze nie wszystkie rodziny oparte sa na otwartym omawianiu problemow. W jak wielu
        rodzinach istnieja tematy tabu? Jak wiele dziewczyn w tym wieku nie moze
        porozmawiac ze swoimi matkami na tematy seksu, dla roznych przyczyn? Wielu
        rodzicow uznaje te zagadnienia za "wstydliwe" albo "deprawujace", zbywa pytania
        dzieci stwierdzeniami "za mloda jestes na takie pytania" czy "jak dorosniesz, to
        sie dowiesz". Naturalnie, ze to jest zle i bezduszne, ale taka jest, niestety,
        rzeczywistosc.
    • absolwencina Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 29.10.06, 08:52
      u mnie w liceum nauka jednego z przedmiotów polegała na tym, że pani dyktowała
      nam uczone treści ze swojego zeszytu, z którym nigdy się nie rozstawała ,
      myśmy słowo w słowo przepisywali, a potem w słowo w słowo kuliśmy się na
      pamieć - na klasówki, albo ustne odpytywanie;


      • leszek.sopot Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 29.10.06, 12:21
        absolwencina napisał:

        > u mnie w liceum nauka jednego z przedmiotów polegała na tym, że pani
        dyktowała nam uczone treści ze swojego zeszytu, z którym nigdy się nie
        rozstawała, myśmy słowo w słowo przepisywali, a potem w słowo w słowo kuliśmy
        się na pamieć - na klasówki, albo ustne odpytywanie;


        Ta pani nie była nauczycielem. Udawała tylko, że nim jest. Tacy "nauczyciele"
        niestety wykładają także na studiach.
        • adzna1 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 30.10.06, 19:35
          Witam.
          Bardzo wiele o tym piszecie, a więc zalezy nam by mieć normalną, a więc dobrą
          szkołę. Sorka, ale nie czytałam wszystkiego i byc moze powielę Wasze myśli.
          Problem jest wielopłaszczyznowy:
          1. rodzice
          2.uczniowie
          3. n-le
          4. kasa-wyposarzenie szkół.
          Ad.1. Żeby byc normalnym-prawdziwym n-lem wychowawcą, trzeba zacząć od
          wychowania rodziców.
          2. Ucz. max w klasie 15 - mnie się marzy Summerhill,a więc sam ucz. musieliby
          chcieć.
          3. finanse-nie wyścig szcurów, które miejsce i w ilu olimpiadach obsadzamy
          ucz.(kretyńskie przepisy MEN-u), ale adekwatne do pracy z dziećmi/młodzieżą.
          4.pieniędzmi wpływającymi do szkół dobrze zarządzać-znieść głupawe przepisy(np.
          jak do końca roku nie wydasz na to, to przepada), inne źródła dochodu zostają w
          szkole, a nie latają gdzieś tam i szczątki wracają do placówki.
          To i nie tylko pomogłoby w uniknięciu przemocy, ale póki co, to n-le winni
          uatrakcyjniać zajęcia tak, by panowała normalność na lekcjach i na przerwach.
          Miłego.
    • jur.952 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 29.10.06, 19:41
      Proponuję zwiekszyć ilość obowiazkowych lekcji religii dla uczniów. Bo przeciez
      sprawcy tego "NIBY- gwałtu" oraz swiadkowie zajscia w szkole musza byc na
      bakier ze wszystkimi przykazaniami. A moze wystarczy zmienic KATECHETĘ....
      • kazden.jeden Skutecznie? Tylko środki antykoncepcyjne. 29.10.06, 22:33
        Mam jeszcze kilka pomysłów.
    • cat8 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 30.10.06, 18:22
      Należy zlikwidować wszelką fikcje oświatową
    • travel_wawa Małe, maksymalnie 18 osobowe klasy. 30.10.06, 18:24
      Do tego atrakcyjne zajęcia pozalekcyjne, kluby turystyczne, dobre harcerstwo
      (SCOUTING).
      W młodzież trzeba ZAINWESTOWAĆ.
    • kokoten Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 31.10.06, 18:13
      Tak, tak, szkoła atrakcyjna i przyjazna atmosfera otoczenia, idealne
      społeczeństwo, to sprawi, że znikną ze szkół bandyci. Nie! To są przecież
      czyste głupoty.Najpierw trzeba podźwignąć gospodarkę tak, aby można było
      nauczycielom płacić ile należy, ludziom dać godziwie zarobić i równocześnie
      przestać bałamucić naród bezstresowym wychowaniem, którego zresztą twórca już
      dawno odszczekał , to co był wymyślił i przyznał, że to bujda. A dzieciarnię i
      młodzieżówkę wziąć natychmiast za /pardon/mordę i trzymać mocno, aby poczuły
      wreszcie respekt przed starszeństwem , a nawet strach/on, ten strach, wcale nie
      zaszkodzi/. Bo , niestety, wychowanie szczeniaczków wymaga tresury, a myśmy o
      tym zapomnieli w szale nowoczesności. Lewackie elity strasznie mącą w mózgach i
      społeczeństwa głupieją / vide stosunek do terroryzmu i roszczeń wyznawców
      świetych wojen/, jak to wszystko potrwa jeszcze parę dziesiątków lat, to marnie
      widzę przyszłość świata.


    • aveon mlodziezy jak jest silny to jest silniejszy 31.10.06, 22:41
      poskarzcie sie rodzicom gwarantuje ze chlystek taki wpierd. dostanie ze zapomnijak sie nazywa kazdy kogos zna a jak nie to proponuje zawiazac kolo takie ipo sprawie
    • sagittaria a może nie od szkoły zaczynać? 01.11.06, 16:59
      bo od razu "szkoła powinna". może warto by się zająć problemem, że to rodzice
      powinni, bo do cholery ciezkiej, to oni, a nie nauczyciele, rodzą i hodują
      bandy bydlaków!! jak dzieciak nie ma szacunku do rodziców, to nie będzie miał
      też do nauczycieli, a do koelgów tym bardziej. jakie to proste.. ale prosciej
      jest na szkołę, że nudna, szara i nauczyciele nudni i szarzy... bo
      rzeczywiście - 10 lat temu szkoły był osrodkiami rozrywkowymi, a nauczciele
      niczym hipisi...
    • kormoran222 W każdej klasie musi być dwóch, trzech szpiegów. 01.11.06, 17:02
      W każdej klasie musi być dwóch, trzech szpiegów.
      Mogą donosić np. przez internet pisać raporty itd.
    • kormoran222 wiesz że masz dużo jedynek ale jak mi tu powiesz 01.11.06, 17:09
      wiesz że masz dużo jedynek i że możesz nie zdać do następnej klasy ale jak mi
      tu powiesz co w klasie jest nie tak to może zdasz do wyższej klasy :)
    • yesith Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 01.11.06, 21:39
      z tą aferą jest jak z lawiną - nikt jej jush nie zatrzyma.
      Ruszyła maszyna, juz nic nie zatrzyma...
    • zbigniew.skonieczny Re:Zło w szkole rodzi się na przerwach 02.11.06, 13:01
      Między pomysłami na szkołę idealną,a naprawianiem szkoły przez dyletantów,
      jest miejsce na uczciwe przyznanie,że przerwy między lekcjami w szkołach
      publicznych to czas przerwy w wychowaniu,a nawet poprzez działania grupy czas
      demoralizacji. Udawanie,że nauczyciele, poza skrajnymi przypadkami, panują nad
      sytuacją nie pozwala na podjęcie działań naprawczych. Nauczyciele nie spędzają
      przerw razem z uczniami na korytarzach realizując przy okazji jakiś opracowany
      przez siebie program, w rodzaju "Relaks,wychowanie,opieka na przerwach",i
      pewnie nie możemy od nich tego oczekiwać. Znane skutki przynosi jednak
      sytuacja, gdy setkami uczniów "zajmują się" pojedynczy nauczyciele z grafika
      dyżurów. Fakt, że objęcie uczniów skuteczną opieką wychowawczą podczas przerw
      przerasta możliwości nauczycieli nie musi powodować oskarżeń nauczycieli (tym
      bardziej dzieci czy rodziców),lecz może i powinien wyzwalać działania
      umożliwiające szkole taką opiekę sprawować.Wierzę,że skierowanie środków na
      załatanie dziury wychowawczej,jaką jest przerwa,pomoże zapobieganiu rodzącym
      się w szkole patologiom. Pomysły,czy odbędzie się to przez zainteresowanie
      finansowe nauczycieli tworzących grupy opieki,czy przez powołanie etatów
      wychowawców "międzylekcyjnych",czy przez inne narzędzia,znajdziemy w samej
      szkole. Ujawnienie tej potrzeby może zadziwić nas mnogością działań i łatwością
      pozyskiwania źródeł ich finansowania.
    • kamea78 Re: Jak uniknąć przemocy w szkole 26.11.06, 11:18
      Życzę Ci Lesiu takiego entuyjazmu w zakadaniu takiej szkoly. Mam nadzieje, ze
      walczac o kazdz grosz w gminie entuzjazm Ci nie minie, a juz nauczanie
      nowoczesnymi metodami pojdzie Ci jak z platka. Banaly i komunaly, chyba
      naczytales sie literatury pedagogicznej tworzonej przez pedagogow - teoretykow,
      ktorzy swiat zza biurek ogladaja.
Pełna wersja