Uczmy dzieci, że mogą do nas przyjść z problemami

27.10.06, 08:36
i zawsze ich wysłuchamy, pomożemy.

Nie zapewnieniami, bo takie niewiele kosztują i są tak naprawdę niewiele
warte. Ale swoją postawą w drobnych z pozoru nieistotnych sprawach, tak żeby
dziecko wiedziało, że zawsze ma w rodzicach oparcie.

Zapytałam córki /11 l./ co oni zrobiliby w takiej sytuacji, jaka wydarzyła
się w gimnazjum nr 2. Odpowiedź mnie poraziła: Mamo, zachowalibyśmy się TAK
SAMO. Nikt nie odwazyłby się pobiec po nauczyciela!!!
    • torpeda.wulkaniczna Wpis do Kubali, odgrzany i wzmocniony 27.10.06, 09:35
      Czasem szkoda czasu na dyskusje z poprawiaczami świata, którzy ów świat
      zamierzają poprawiać- ale cudzymi rękami.Albo cudzymi dziećmi - vide
      pomysł "integracji". W zamyśle jak najbardziej o.k. - ale pomysłodawcy niech
      wyślą pierwsi swoje dzieci w celu owej integracji z "niepokorną" młodzieżą.Bo
      inaczej -to hipokryzja, którą (często słusznie)zarzuca się kościołowi.

      Podobnie jak krzyczący o szczególnej wrażliwości pederastów.Niech ich wezmą na
      opiekunów do własnych dzieci.Bo inaczej - to hipokryzja, patrz wyżej.
      Najłatwiej być postępowym w gębie.

      Jeśli masz dzieci, to już wiesz,że najłatwiej skrzywdzić
      nadopiekuńczością.Łepek wtedy nie wie, gdzie jest granica akceptowalności jego
      zachowania.I - paradoksalnie na pozór - traci poczucie bezpieczeństwa.
      Wśrod pochylonych nad nim z troską głów chcących mu pomóc.

      A moim zdaniem dzieci szukają tej granicy, tej linii
      odniesienia.Prowokują,próbują kombinować,sprawdzać, czy to faktycznie TA
      granica. Rolą rodzica,nauczyciela jest określanie na niej głównych punktów.

      Do tego trzeba czasu,stanowczości i cierpliwości.I rozmawiać, rozmawiać,
      rozmawiać.Tłumaczyć SZCZERZE swoje błędy.Nie zdradzać własnego dziecka.
      Wydaje się nam, że nasze dzieci wiedzą wiele o świecie, bo TV,Internet dostępne.
      Pogadajcie.Sprawdźcie.

      Kiepsko opłacany nauczyciel i zagoniony rodzic ma bardzo marne wsparcie mediów
      w tym zakresie.
      Jeśli już, to raczej w tonacji przeciwnej - właśnie
      usprawiedliwiania.Nagłośnienia gó..arskiej demonstracji popieranej przez ZNP.

      Tego związkowcom-pedagogom zapomnieć nie mogę.

      Czy ktoś odpowie na pytanie Kubali: skoro Kościoł jest taki be, to dlaczego
      szkoły prowadzone przez wyznania (nie tylko katolickie) są tak oblegane?
      Dojrzewa się do odpowiedzi dopiero, jak dzieci są w wieku szkolnym?
      • asienka32 Re: Wpis do Kubali, odgrzany i wzmocniony 27.10.06, 09:51
        > Jeśli masz dzieci, to już wiesz,że najłatwiej skrzywdzić
        > nadopiekuńczością.Łepek wtedy nie wie, gdzie jest granica akceptowalności
        jego
        > zachowania.I - paradoksalnie na pozór - traci poczucie bezpieczeństwa.
        > Wśrod pochylonych nad nim z troską głów chcących mu pomóc.

        Z jednej strony dzieci trzeba uczyć odpornosci, ale z drugiej - wzmacniać jego
        poczucie wartości.
        Nie nowym komputerem, nie bezkrytycznym chwaleniem wszytskiego co zrobi. Mądrym
        pokazywaniem co jest dobre a co złe. Pokazywaniem, ze dobro procentuje a zło
        nie.
        Nie trwajacymi w nieskończoność wykładami tylko swoją postawą.

        > Czasem szkoda czasu na dyskusje z poprawiaczami świata, którzy ów świat
        > zamierzają poprawiać- ale cudzymi rękami.

        Dotknąleś bardzo ważnej kwestii. Najmądrzejsi jesteśmy tam, gdzie sprawa nas
        nie dotyczy.

        > Czy ktoś odpowie na pytanie Kubali: skoro Kościoł jest taki be, to dlaczego
        > szkoły prowadzone przez wyznania (nie tylko katolickie) są tak oblegane?
        > Dojrzewa się do odpowiedzi dopiero, jak dzieci są w wieku szkolnym?

        Jak słyszę wyrażenie: indoktrynacja katolicka to podnosi mi się ciśnienie.
        Jaka indoktrynacja, na dwóch lekcyjnych godzinach w tygodniu w 30-osobowej
        klasie?
        • torpeda.wulkaniczna A po co? 27.10.06, 10:05
          Szkoda nerwów i czasu na wpisy o indoktrynacji kościelnej.

          Chociaż chciałbym, żeby Kościół miał twarz ks. A.Nowaka i innych cichych
          wspomagaczy ludzi słabych, czy ks.Isakiewicza, a nie hierarchów bojących się
          prawdy.

          Są problemy bliższe.
          Mówię Małemu, jak powinien zareagować na olewanie go przez dziewczynę.
          Synek skrobie SMS-a, podaje komórkę: "czy tak może być"?
          A tam w środku wywodu "k...wa" jako zaakcentowanie ważności uczucia mojej
          latorośli...





          • asienka32 Re: A po co? 27.10.06, 10:10
            > Są problemy bliższe.
            > Mówię Małemu, jak powinien zareagować na olewanie go przez dziewczynę.
            > Synek skrobie SMS-a, podaje komórkę: "czy tak może być"?
            > A tam w środku wywodu "k...wa" jako zaakcentowanie ważności uczucia mojej
            > latorośli...

            Ja postawiłam wysoką poprzeczkę w kwestii komórki i jeszcze przez jakiś czas
            nie mam tego problemu.
            Ale jeśli pokazuje Ci rzeczywiście treść smsmów - to nie jest źle.
    • jola_iza Re: Czy tylko dzieci ? 27.10.06, 10:35
      Dwa przykłady z pracy moich córek. Jedna odkrył au ucznia napis w komórce "nie robię p,ier.dolę". W pokoju nauczycielskim zaproponowała, że powiadomi rodziców na zebraniu, głosno i przy wszystkich rodzicach.Większość nauczycieli była przeciwna, toż to upokorzenie dla rodziców.-IV klasa. Druga córka nie chciała dać oceny miernej dziecku z klasy V. Głównie dlatego,że chłopak notorycznie nie przynosił zeszytu, nie robił zadań domowych. Powtarzała, niech zrobi żle, ale niech robi. Kto ją namawiał do zmiany oceny? Drektor, wychowawczyni, ksiądz, i wójt
      • torpeda.wulkaniczna Re: Czy tylko dzieci ? 27.10.06, 10:50
        Uczyłem parę lat w wiejskiej szkole.
        Dzieci sa bardzo uczulone na niesprawiedliwe traktowanie.

        Jeśli Twoja córka prosiła, żeby uczeń dał jej szansę, żeby go przepuścić dalej
        (bo do tego sprowadza sie wymaganie,żeby miał chociaż zeszyt - sam tak
        robiłem), a on tego nie uczynił - nie powinna pytać kogokolwiek, tylko walnąć
        mu pałę.
        Podobnie z wulgaryzmem - po co pytać innych belfrów?
        Mnie było łatwiej być sprawiedliwym, bo nie bałem się przerośniętych i byłem z
        zewnątrz.
        Pozdrowienia dla córek. Niech mają więcej odwagi.
Pełna wersja