Dodaj do ulubionych

Wiadro wody od RAZ-a na głowy PO:)

28.10.06, 15:47
www.dziennik.krakow.pl/public/?2006/10.28/Kraj/11/11.html
Kraj 28-10-2006

Woda dla platformersa

Platforma Obywatelska niewiele może zrobić konkretnego, bo w parlamencie stale
jest przegłosowywana. Przykre, ale taka jest logika demokracji - skoro wyborcy
dali przeciwnikom i Sejm, i Senat, i Belweder, opozycji zostają tylko słowa.

Problem Platformy polega na tym, że zamiast starać się, aby te słowa były jak
najbardziej konkretne i merytoryczne, stara się, aby jak najmocniej
wstrząsnęły one wyborcami i jak najbardziej ich rozemocjonowały. Jak każda
partia ulega przy tym Platforma iluzji, że sposób reagowania jej
zdeklarowanych zwolenników, których zna najlepiej i którzy zasłaniają jej tzw.
milczącą większość, jest reprezentatywny dla ogółu wyborców. Patrzą
platformersi na ludzi rażonych tym samym, co oni małpim rozumem, na ludzi
lamentujących, że w Polsce zagrożona jest demokracja i wolność słowa, że tylko
patrzeć, jak zaczną się masowe aresztowania i uliczne egzekucje - patrzą na
nich, mówię, i myślą sobie, że trzeba dowalać jeszcze ostrzej, jeszcze mocniej!

Znam ten mechanizm doskonale, bo obserwowałem go niegdyś u wyautowanej z
prawdziwej polityki prawicy. Ale Platforma mogłaby się uczyć na cudzych
błędach. Mogłaby i na własnych - wystarczyłoby przemyśleć własną niedawną
porażkę. Biorąc za dobrą monetę histeryczny ton mediów, uwierzyła przecież, że
byle dać impuls, Polacy wyjdą na ulice i urządzą w Warszawie drugi Budapeszt.
Tymczasem na ulicę wyszli tylko ci, którym za złamanie partyjnej dyscypliny i
niestawiennictwo groziły kary finansowe. Normalni Polacy wezwania do
manifestacji zignorowali całkowicie i fakt, że w równym stopniu zignorowali
również demonstracje poparcia dla władzy, jest dla PO marną pociechą.

Niestety, z porażki "taśm Begerowej" platformersi nie wyciągnęli wniosków i
brną dalej. Szukając jakiegoś sposobu na podgrzanie nastrojów, ogłosili raport
o przejmowaniu przez PiS i jego koalicjantów państwowych mediów. Jest tutaj
sporo spraw, które niepokoją, ale autorzy raportu najwyraźniej uznali, że
prawda jest nie dość wstrząsająca. Więc żeby raport zabrzmiał mocniej,
pomieszali fakty z pomówieniami, dodali sporo bezpodstawnych insynuacji, i na
okrasę pojechali po nazwiskach współpracujących z TVP i PR dziennikarzy,
gołosłownie zarzucając im już nawet nie stronniczość, ale wprost -
sprzedawanie się za pieniądze.

To najcięższy zarzut, jaki można postawić dziennikarzowi. To tak, jak wprost
powiedzieć o polityku, że jest skorumpowany. Gdyby jakikolwiek dziennikarz
napisał - na przykład - że pan Schetyna ściąga dla swej partii haracze od
biznesmenów albo że pani Śledzińska-Katarasińska zapisała się do PO dla
korzyści materialnych, platformersi byliby oburzeni i na pewno podaliby
takiego dziennikarza do sądu. Sami, niestety, mogą opluwać dziennikarzy
bezkarnie, bo mają immunitety. Są przy tym tak butni, że nie chce im się nawet
sprawdzać podstawowych faktów, mylą im się nazwiska, nazwy programów i ich
autorzy.

Jest to zachowanie żałosne i godne pogardy. Znowu przekroczono kolejną granicę
przyzwoitości - i zrobili to świętoszkowie, którzy jeszcze niedawno z
oburzeniem potępiali za stawianie bezpodstawnych zarzutów Jacka Kurskiego. Żenada.

Panu Tuskowi szczerze radzę, żeby wziął wiadro zimnej, jak najzimniejszej wody
i wylał je sobie na rozpaloną do czerwoności głowę. A potem zrobił to samo
swoim współpracownikom. Bo inaczej zacietrzewienie doprowadzi wkrótce
Platformę do kompletnego, jak to nazwał nieoceniony Wańkowicz, kundlizmu.

RAFAŁ ZIEMKIEWICZ (INTERIA. PL)
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka