emerytka2006
01.11.06, 16:39
Przyjechała dziś do mnie rodzina, razem udaliśmy się na groby.
Po przyjściu do domu próbowałam zorganizować jakiś mini-poczęstunek,niestety
wszystkie cukiernie były zamknięte, a nie zdążyłam zakupów zrobić we wtorek.
Czy są jeszcze jakieś granice podlizywania się kościołowi w IV RP?
Żeby nawet ciastka czy wina nie można było kupić?
Za Kwaśniewskiego żyło się lepiej pod tym względem...