homosovieticus
20.11.06, 17:44
Rozlegają się, wśród komentatorów politycznych, głosy o tym,że J.M. Rokita
nie chcąc brać dłuzej udziału w " długim Tuskowym marszu po władzę"
postanowił sięgnąć po nią wcześniej i to przy pomocy PiS-u.
Rokita popierając kandydata "wrogiej " partii na pryzydenta Krakowa
doskonale wiedział, że będzie to odebrane i przez Tuska, i przez Jarosława
Kaczyńskiego jako zapytanie czy "premier z Krakowa" może liczyć na tekę
Premiera wcześniej niż za trzy lata.Co prawda, "maszerując z Tuskiem", nawet
za trzy lata wybitnie elekwentny ale i naiwny, przy tym, Rokita nie móże być
pewien absolutnie niczego.Oczekiwanie na szefostwo własnego parlamentarnego
klubu okazuje się być czasem straconym.Tępawy i do przesady ambitny Tusk
obawia się wiecej Rokity niż Kaczyńskich. W polityczny niebyt, ten pierwszy,
może odesłać Tuska znacznie wcześniej pozbawiajac Go partyjnego przywództwa.
Sytuacja polityczna w PO świadczy ,że mariaż Tuska z SLD jest tylko sprawą
czasu i zapewne "oblubieńcy", jeszcze w tym tygodniu , padną sobie w objecia.
Chciałbym zobaczyć posła Kalisza splecionego w miłosnym uścisku z puszystą
Hanna Waltz baraszkujacych w łożu pod baldachimem.Chciałbym zobaczyc także
jak Donald Tusk namietnie całuje w usta Kwasniewskiego, całuje tak mocno i
serdecznie jak tow. Breżniew całował tow. Gierka