janbezziemi
07.12.06, 01:07
W Wietnamie mieszka ponad 4 tysiące absolwentów polskich uczelni, dziś w
wieku dyrektorskim. Zarząd koncernu stoczniowego to absolwenci politechniki
gdańskiej. Kiedy prowadzą negocjacje z Singapurczykami czy Francuzami i chcą
bez odchodzenia od stołu sekretnie coś ustalić, zaczynają mówić po polsku.
To ich tajny, nieznany kontrahentom język. Setki Wietnamczyków, Chińczyków
pragną studiować w Polsce. Za własne pieniądze. Problemem są wizy. Nasza
biurokracja obawia się, że studenci z Azji zostaną u nas. I żółta rasa zaleje
biednych Polaków-katolików. NA nic argumenty, że mamy niż demograficzny. Że
polskie uczelnie marzą o płatnych studentach z Azji. Że Rzeczpospolita nie
zawali się, nawet gdyby kilkanaście tysięcy Chińczyków i Wietnamczyków
osiadło u nas. Popatrzcie na nich. Pracowici, lojalni wobec każdej władzy,
niekłopotliwi. Dzieci wietnamskie wygrywają w polskich szkołach nie tylko
konkursy matematyczne, ale i polskiej ortografii. To nie są nacje wspierające
wojujący islam. Gadzinowski,jak zwykle, ma racje w 100 proc.,ale Polak-
katolik swoje wie.
"Nigdy tak wielu nie było manipulowanych przez tak nielicznych"- ALDOUS HUXLEY