goniacy.pielegniarz
15.12.06, 16:53
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3794978.html
Najbardziej przykrą sprawą nie jest samo nazwanie dziennikarki małpą. Można
przecież uznać, że takie uwagi się wypowiada prywatnie, a w przypadku głowy
państwa można mówić o wpadce, która się nie powinna przytrafić. Najbardziej
żałosne jest jednak to:
"Prezydent nie chciał komentować tego zajścia. Jego zdaniem - "była to
jedynie prywatna wymiana zdań". Stwierdził, że w prywatnych rozmowach różnie
nazywa dziennikarzy oraz innych ludzi. Ponadto podkreślił, że jego wypowiedź
w stosunku do dziennikarki TVN 24 nie była absolutnie związana z określeniem
jej urody, bo w tej kwestii - jak powiedział dziennikarzom - jest dokładnie
odwrotnie."
Jak widać, inteligent z Żoliborza uważa, że w takiej sytuacji bardziej
stosowne jest silenie się na jakieś idiotyczne tłumaczenia niż wypowiedzenie
prostego słowa "przepraszam". Pewnie po czasie, po nagłośnieniu sprawy i po
burzy mózgów w kancelarii prezydenckiej, usłyszymy to słowo, ale pierwsza
reakcja mówi sama za siebie.