s.berkowicz
21.12.06, 16:13
Plan Balcerowicza obejmował m.in. ustawę o uporządkowaniu stosunków
kredytowych, której celem było ściągnięcie z rynku tzw. „nawisu inflacyjnego”.
Tą nazwą określano pieniądze, którymi generał Jaruzelski ze swoimi komuchami
płacił ludności tubylczej za pracę i produkty rolnicze. Tych pieniędzy
produkowano coraz więcej, więc zgodnie z prawem podaży i popytu, ich wartość w
swosunku do pozostałych towarów gwałtownie spadała.
Ustawa o uporządkowaniu stosunków kredytowych wprowadzała tzw. zmienna stopę
oprocentowania. Jeśli np. bank zawarł z klientem umowę kredytową, przewidującą
4% rocznie, to zmienna stopa oprocentowania wprowadzała 40% miesięcznie.
Wskutek tego kredytobiorcy, wśród których przeważali zamożniejsi chłopi oraz
rzemieślnicy i drobni przedsiębiorcy, w jednej chwili znaleźli się na skraju
bankructwa.
Podobnie jak ongiś tow. Wiesław przy podwyżkach cen żywności wyrównywał bilans
obniżaniem cen lokomotyw, w planie Balcerowicza to podwyższeniu oprocentowania
kredytów towarzyszyło podwyższenie oprocentowania lokat bankowych do niemal
100% rocznie. Jednocześnie, dzięki pożyczce stabilizacyjnej, zadekretowany
został sztywny kurs dolara na poziomie 9.500 zł. W tej sytuacji inwestorzy,
vulgo lichwiarze, głównie ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych,
zamieniali dolary na złótówki, lokowali je na terminowych, rocznych lokatach w
banku i po upływie roku, wycofywali kwoty o 100% wyższe, zamieniali je na
dolary po kursie identycznym jak przed rokiem i odlatywali z forsą w siną dal.
Tak oto, dzięki planowi Balcerowicza, wobec którego „nie było alternatywy”,
został uruchomiony osobliwy przepływ pieniędzy – od kredytobiorców, którymi
byli zamożniejsi chłopi, rzemieślnicy i drobni przedsiębiorcy, a więc od
zalążka polskiej klasy średniej, pieniądze odpływały do banków, które
następnie wypłacały je depozytariuszom terminowych lokat, no a ci, jak już
wspominałem, po zainkasowaniu stuprocentowej nadzwyżki, odlatywali z nimi w
siną dal.
link > > > www.michalkiewicz.pl/gp_21-12-2006.php
Po tej drenażowej operacji, w której z biednej Polski wyssano być może nawet
17 mld dolarów, klasa średnia już się u nas nie odrodziła. Taki widać los
wypadł nam w międzynarodowy m podziale pracy. Toteż struktura naszego
społeczeństwa bardziej przypomina republikę bananową. Chociaż suma
oszczędnosci jest mniej więcej taka sama, jak wysokość długu publicznego i
wynosi ok. 500 mld zł, to jednak ok. 60% gospodarstw domowych nie ma żadnych
oszczędności.