Marcinkiewicz - żenujący megaloman

22.12.06, 10:45
"Kilka razy zostałem uznany za najbardziej pracowitego posła. A co było potem?
Zostałem premierem. A dziś? Dziś trzeba zmieniać pracę. Niełatwe to po tylu
latach, ale przecież łatwe rzeczy nudzą. Ja na nudę narzekać nie mogę.
Intensywne, ciekawe, szczęśliwe, kapitalne i pełne wrażeń życie. Aż sobie
zazdroszczę" - napisał wczoraj Marcinkiewicz w swoim internetowym blogu.

Samochwała w kącie stała... żenada po prostu
    • hummer To wieczny P.O. 22.12.06, 10:50
      Nawet nie był Premierem tylko p.o. Premiera (Jarosława).
    • bryt.bryt Re: Marcinkiewicz - żenujący megaloman 22.12.06, 10:52
      jaa_ga napisała:

      > (...)... żenada po prostu

      Fakt. Zenada, infantylizm, obluda ... Kazio.
    • zwykly31 [...] 22.12.06, 10:58
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • rydzyk_smigly "Kazik chce się sprawdzić w biznesie" 22.12.06, 11:00
      Kazimierz Marcinkiewicz w 2005 roku w kampanii wyborczej przekonywał, że gdy
      PiS dojdzie do władzy, to zasady powoływania szefów państwowych spółek zmienią
      się radykalnie. Będą organizowane jawne konkursy. Obiecanki cacanki. Prezesów
      przynosi się w teczkach. Ktoś powie: jaki sens mają konkursy, skoro komisja
      konkursowa i tak wybierze politycznych faworytów? A jednak konkursy warto
      organizować, bo opinia publiczna ma szansę przyjrzeć się kandydatom, a oni sami
      muszą sformułować jakąś wizję rozwoju spółki. Muszą się też wykazać pewnymi
      kompetencjami. Być może konkursy dalej dostarczałyby politycznych nominantów,
      ale przynajmniej ci najbardziej skompromitowani brakiem wiedzy i pomysłów
      odpadali w przedbiegach. Zaryzykowałabym twierdzenie, że obecny prezes PZU
      Jaromir Netzel przez konkurs by nie przebrnął.

      Niestety po konkursach pozostało wspomnienie. Dziś Kazimierz Marcinkiewicz,
      jako niedawny ich promotor, chce tę ideę dobić osobiście. Wybiera się bowiem do
      zarządu jakiejś spółki skarbu państwa. I nic nie wspomina o żadnej procedurze
      konkursowej. Będziemy więc mieli klasyczną nominację polityczną, tym bardziej,
      że Marcinkiewicz nie ma doświadczenia biznesowego. "Kazik chce się sprawdzić w
      biznesie" - można by rzecz, parafrazując dawne powiedzenie byłego ministra
      skarbu Wiesława Kaczmarka a propos nominacji Stanisława Dobrzańskiego na
      prezesa PSE.

      Można na rzecz spojrzeć także z drugiej strony. Marcinkiewicz był sprawnym
      szefem sejmowej komisji skarbu w poprzedniej kadencji. Jego wielką zasługą było
      to, że potrafił zręcznie ogrywać największych sejmowych populistów tak, by oni
      sami nie orientowali się, że ktoś ich wywiódł w pole. Tak było np. z sejmową
      uchwałą w sprawie rzekomego zakazu prywatyzacji PKO BP, która w rzeczywistości
      tego zakazu nie zawierała. Z tego powodu w rządzie pełnym populistów i
      szkodliwych koncepcji gospodarczych taki Marcinkiewicz w spółce skarbu państwa
      może by się przydał, o ile będzie miał w zarządzie ludzi, którzy rzeczywiście
      znają się na zarządzaniu i specyfice firmy.
      dominikawielowieyska.blox.pl/html
      • janbezziemi Słowa sa, jeszcze muzyka! 22.12.06, 11:09
        Z blogu Marcinkiewicza moga powstac piękne piosenki. Kaziku, do dzieła.
        Wszystko masz gotowe.
Pełna wersja