bryt.bryt
22.12.06, 10:50
Powoli powstaje kolejny medialny mit wytworzony na uzytek pisowskich
manipulacji rzeczywistoscia. Otoz komentujac nominowanie Kazia na szefa banku
podaje sie przyklad Jana Krzysztofa Bieleckiego, ktory "tez byl premierem, a
potem poszedl kierowac bankiem". Malo komu chce sie odrobine pomyslec i wysnuc
oczywisty wniosek, ze znowu porownuje sie sprawy trudne do porownania.
Winiecki o Bieleckim:
"(...)Bielecki ma doktorat z ekonomii, był adiunktem na Uniwersytecie Gdańskim
i przez 10 lat pełnił funkcje dyrektora wykonawczego w Europejskim Banku
Odbudowy i Rozwoju , ma więc nie tylko teoretyczne wykształcenie, ale spore
doświadczenie w bankowości międzynarodowej.(...)"
Wikipedia o Bieleckim:
"(...)Jeden z założycieli (1990) a w latach 1991-1993 przewodniczący rady
politycznej Kongresu Liberalno-Demokratycznego (KLD). Premier od stycznia do
grudnia 1991 desygnowany przez Lecha Wałęsę.
Po połączeniu KLD z Unią Demokratyczną w Unii Wolności. W gabinecie Hanny
Suchockiej piastował tekę ministra ds. integracji europejskiej. Od listopada
1993 dyrektor i przedstawiciel Polski w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju w
Londynie. Po secesji liberałów z Unii Wolności w styczniu 2001 przeszedł do
Platformy Obywatelskiej. Od 1 października 2003 jest prezesem zarządu Banku
Pekao SA(...)"
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3809661.html
pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Krzysztof_Bielecki