ossey
23.12.06, 23:34
Obecna scena polityczna w kraju to przede wszystkim problem D. Tuska. Tusk z
PO po wygranych pozornie wyborach staneli obecnie przed powaznym
dylematem...co dalej.
Patrzac na poczynania J. kaczynskiego odnosze wrazenie ze PiS ma rozpisane
swoje zadania do konca kadencji. J. Kaczynski z PiS praktycznie opanowal cala
prawa strone. LPR i Samoobrona to obecnie praktycznie frakcje wewnatrz PiS.
J. Kaczynski mozolnie i z kłopotami ale systematycznie buduje partie o
obliczu ludowo-narodowo-konserwatynym z dodatkiem liberalizmu. Ostatnie wybory
pokazały ze na prawej stronie nie ma juz nic oprocz PiS. Teraz po tej probie ,
ktora wypadla pomyslnie jak sie wydaje J. Kaczynski przystapi do poszerzenia
swego obozu o elektorat liberaln-konserwatywny. W tym celu potrzebny bedzie mu
Marcinkiewicz , ktory poki co zostanie schowany do luksusowej lodowki aby w
odpowiednim momencie zostac odmrozony. Odmrozenie Marcinkiewicza bedzie
wiazalo sie z probami oderwania konserwatywnego skrzydla od PO.
Tusk zdaje sie ten problem rozumiec i probuje poprzez swoich ludzi sondowac
mozliwosc przejsca Marcinkiewicza do PO i ten sondaz nalezy rowniez traktowac
jak rozbrajanie bomby ktora moze wybuchnąć wewnatrz PO.
Jednak dla Tuska prawdziwym problemem jest nie PiS lecz SLD a wlasciwie LiD.
PO obecnie jest w bardzo malo konfrontowym polożeniu z jednej strony J.
Kaczynski i bliski jego atak na PO w celu przejecia elektoratu konserwatywnego
a z drugiej strony LiD z jego probami odbudowy i zbudowania parti
lewicowo-liberalnej. To ze sa takie zamiary jest cigła proba wlaczenia do
budowy tego obozu A. Kwasniewskiego. Kawsniewski niewatpliwie pojawi sie na
scenie ale tylko w tym przypadku jak poparcie dla LiD bedzie roslo. Obecnie
ten garnitur jest dla niego za maly i on to swietnie rozumie.
Pojawinie sie na scenie Kwasniewskiego bedzie oznaczac ze LiD przstapil do
walki z PO o umiejscowieny w centrum elektorat. Dla J. Kaczynskiego byłaby to
wspaniała wiadomosc...wreszcie by zrealizował swoje marzenie o dwubiegunowosci
polskiej sceny politycznej dla Tuska by to znaczyło marginalizacja.
Wlasnie moze dlatego Tusk obecnie puszcza oczko do elektoratu lewicowego
obiecujac mgliscie wspołprace. Moze własnie dlatego Rokita zostal zamrozony
podobnie jak Marcinkiewicz. Tusk budujac wizerunek PO jako parti
centrowo-liberalnej bedzie mógł przez pewien czas uniemozliwiac powrot
Kwasniewskiego do polskiej polityki.
Powstaje tylko jedne pytanie...co zrobi Tusk gdy na scene wroci Kwasniewski
a J. Kaczynski i Marcinkiewicz zaczna walczyc o centrum. Tusk bedzie mial
przed soba dwa ugrupowania na czele ktorych beda stały silne osobowosci...i
zostanie zwiety w dwa ognie.
Pozostaje otwarte pytanie...co zrobi Tusk?