rzewuski1
31.12.06, 13:42
Dwór, nie dwór - czy ci ludzie żyli w przepychu?
Przepych to przesada. Ale pamiętajmy: na początku w Polsce była straszna
bieda. W 1945 roku cała orkiestra symfoniczna Polskiego Radia podarowała
swojemu dyrygentowi Witoldowi Rowickiemu w prezencie parę butów. Więc
dwupokojowe mieszkanie w Alei Przyjaciół przydzielone partyjnemu działaczowi
to był luksus. Ta względność utrzymała się do końca PRL.
Partyjny bonzo był w Polsce komunistycznej symbolem kariery. Chyba
materialnej też?
Zenon Kliszko, osoba numer dwa w latach 60., za Gomułki, gdy jechał do
Paryża, to w hotelu prał koszulę non iron w umywalce. Ale oszczędzał na
dietach. Jego dieta w dolarach była równowartością dwu-, trzymiesięcznych
zarobków przeciętnego Polaka.
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=26499
a teraz jak jest?