Longin Pastusiak przed komisją śledczą

    • Gość: nocny marek 3 maja IP: aga:* / 192.168.6.* 13.04.03, 10:05
      komisję to my stworzymy 3 maja głodni ,bezrobotni i
      biedota,która wszystkich i to absolutnie wszystkich w ten dzień
      we wszystkich miastach rozliczy a ludzie wiedzą kto ma uczciwe
      pieniądze a kto nie i gdzie kto mieszka
    • Gość: zozo Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: 213.17.244.* 13.04.03, 10:29
      cała ta komisja cała ta sprawa to jeden wielki syf i niesmak
      brak kompetencji człoków komisji dowodzi iż to wszystko
      począwszy od sprawy Rywina na komisji skończywszy co kabaret
      Mrożka jedno wielkie bagno. To bagno stworzyła sama AGORA
    • Gość: David Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 13.04.03, 10:38
      Ta sytuacja ujawnia inny, powszechny preceder, ktróry niestety
      ma miejsce. Pan Longin Pastusiak oświadcza, że jedo syn pracuje
      w tej samej firmie co Lew Rywin, więc wszystko jest OK.
      Wcześniej Rywin "szczerze" wyznaje, iż jego firma co prawda
      realizuje zamówienia dla TVP, ale wszystko jest OK. Mi jednak
      coś tu nie gra i jako łupiony przez państwo obywatel, który
      płaci wysokie podatki stwierdzam, że póki takie gnidy będą
      rządzić to nigdy nie będzie dobrze. Czas opuścić ten kraj, bo
      tutaj coraz ciężej żyć.
    • Gość: PODATNIK Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.04.03, 11:02
      W tej sprawie nie wyjaśniono do końca, czy telefon komórkowy z
      którego tak intensywnie korzysta rodzina L.Pastusiaka jest
      telefonem służbowym opłacanym przez państwo, czy nie. Bo jeśli to
      jest telefon służbowy, to 100 rozmów miesięcznie idzie z naszej
      kieszeni - podatników??
      • Gość: wqurwiony Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.03, 12:36
        Gość portalu: PODATNIK napisał(a):

        > W tej sprawie nie wyjaśniono do końca, czy telefon komórkowy z
        > którego tak intensywnie korzysta rodzina L.Pastusiaka jest
        > telefonem służbowym opłacanym przez państwo, czy nie. Bo jeśli
        to
        > jest telefon służbowy, to 100 rozmów miesięcznie idzie z
        naszej
        > kieszeni - podatników??
        Oczywiście z naszej kieszeni. Może teraz - kiedy sprawa się
        rypła - Pastusiak zwróci część pieniędzy do senackiej kasy. Ale
        założę się, że dotychczas nie sprzeciwiał się traktowaniu tych
        wszystkich rozmów z telefonów zarejestrowanych na jego nazwisko
        jako przeprowadzonych przez niego osobiście.W dygnitarskich
        rodzinach takie ciągnięcie prywatnych korzyści z przywilejów
        związanych z państwowym stanowiskiem to "normalka".
        (Pamiętam aferkę sprzed kilku lat z wielotysięcznymi rachunkami
        nabijanymi przez córeczkę Buzka za rozmowy z narzeczonym z
        tatusiowego telefonu. Buzek też coś chyba po upublicznieniu
        sprawy oddawał.)
        Naturalnie, w tym że dorosły, 40-letni syn marszałka senatu
        pracuje w firmie panów Rywinów - nie ma nic nadzwyczajego. Ale
        czy to aby nie otwiera pany marszałkowi furtki do uchylania się
        od zeznań przez wzgląd na dobro "najbliżsej osoby"? Więc chyba
        nie jest bez znaczenia? Założę się też, że, dla odmiany, gdy
        przyszło by do rozpatrywania w senacie spraw związanych z KRRiT
        i ustawą o RTV - pan marszałek nie wyłączy się z głosowań tylko
        dlatego, że "najbliższa osoba" mogłaby być sprawą zainteresowana
        i lobbować zgodnie z interesami "Heritage Films". Pytam sam
        siebie - czy gdybym był Rywinem i, przypuśćmy, coś bym
        kombinował w znanej sprawie - to przywiązywałbym znaczenie do
        faktu, że syn marszałka senatu jest na mojej liście płac - czy
        raczej uważałbym, że jest to rzecz przy montowaniu afery
        korupcyjnej obojętna? Szkoda, że szanowna komisja popadła w
        stupor bilingowy i nie spróbowała oczyścić atmosfery wokół p.
        Pastusiaka. Bo - w społecznym odczuciu - to wszystko śmierdzi. Z
        faktu, że osobie zamieszanej pośrednio w aferę nie udowodniono
        osobistych powiązań z podejrzanym - można domniemywać jej
        niewinność w sensie odpowiedzialności karnej, ale
        nie "czcigodność" w odczuciu opinii publicznej. Dla polityka w
        cywilizowanym kraju - taki niefert w rodzinie - to koniec
        kariery.

        Zobacz też :
        Autor: gabrielacasey.Data: 13-04-2003 02:06
        Wiesz jak reaguje na podobne sprawy BBC?
        "Synowie nie moga odpowiadac za grzechy ojcow. Ale ta zbieznosc
        nazwisk i
        okolicznosci nie musi byc przypadkowa i warto by to sprawdzic,
        by ponad wszelka
        watpliwosc wykluczyc." A potem kazdy pismak robi wlasne
        dochodzenie, jedni
        naprawde, inni zeby opluskwic, i wszystko konczy sie w sadzie,
        ktory zazwyczaj -
        choc trwa to latami - dochodzi do tego, jak to bylo naprawde. A
        na koniec
        jedni bula za znieslawienie, inni siedza za "perjury". nawet
        Lord Archer. A
        politycy, ktorych toto tknelo - winni czy niewinni - ale
        zazwyczaj maja juz
        polityke z glowy.


    • hydros Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą 13.04.03, 11:37
      Przesłuchanie Pastusiaka potwierdza słowa senatora Sama
      Erwina :"dochodzenie kongresowe może zagrozić prawu obywateli do
      prywatności i stać się doskonałą platformą dla demagogów"
      Potwierdza to się szczególnie w przypadku Ziobry i Berger. Plamę
      też dał dotychczas tak chwalony poseł Rokita, który w zasadzie
      pomówił Pastusiaka oraz na poprzednim przesłuchaniu wymienił
      nawet Borowskiego i Oleksego że śmieli dzwonić "jeden" raz w
      roku do Rywina.Podejrzewam, że do Rywina dzwoniło mnóstwo ludzi
      z gratulacjami za "Pianistę".
      Natomiast kapitalnie zachował się poseł Kopczyński mówiąc, że
      nie można traktować przesłuchiwanych jako potencjalnych
      przestępców. Ten facet mówi mało, ale zawsze mądrze w
      przeciwieństwie do posła Ziobry.
    • Gość: PIECYK Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: 62.233.185.* 13.04.03, 12:45
    • Gość: Wyborca Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: *.gostynin.sdi.tpnet.pl 13.04.03, 14:25
      Ten wielce podobno błyskotliwy i inteligentny prawnik z
      wykształcenia najpierw publicznie w sposób jednoznaczny
      interpretuje kontakty numeru domowego z numerem firmy
      zatrudniającej wielu pracowników jako kontakty dwu konkretnych
      osób,co ewidentnie sugeruje polityczne chciejstwo,a potem zarzut
      nirzetelności nazywa bezczelnością.Jeśli w tym kraju jest to
      możliwe w stosunku do Marszałka Senatu,to jest to tylko
      potwierdzenie faktu,że kraj nasz za sprawą polityków zszedł na
      psy.Gdzie się podziała sławetna krakowska kindersztuba?Usilna
      pogoń za politycznym zyskiem ma usprawiedliwiać chamstwo?
      Dowiedziałem się ostatnio,że według najnowszych badań
      statystycznych potrzeba średnio tylko 6 pośredników,żeby mogło
      się skontaktować dwoje nie znających się ludzi w
      kraju,wykorzystując tylko kontakty między znajomymi.Przy tym
      tempie pracy Komisji za parę lat każdy z nas może oczekiwać
      wezwania przed jej oblicze.Ta Komisja jest potrzebna,tylko że
      politycy,wykorzystując ja na własny użytek-już ją
      skompromitowali.
      • Gość: Wyborca Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: *.gostynin.sdi.tpnet.pl 13.04.03, 14:59
        To skandal,żeby syn Marszałka Senatu,mając takie koneksje nie
        wiedział zatrudniając się jedenaście lat temu w firmie Rywina,że
        dziś jego ojciec będzie tym,kim jest,a jego pracodawca będzie
        oskarżany o próbę wymuszenia łapówki.
        • Gość: padaLEC Re: HOLA_HOLA,@Wyborco! IP: *.acn.pl 14.04.03, 09:51
          Gość portalu: Wyborca napisał(a):

          > To skandal,żeby syn Marszałka Senatu,mając takie koneksje nie
          > wiedział zatrudniając się jedenaście lat temu w firmie Rywina,że
          > dziś jego ojciec będzie tym,kim jest,a jego pracodawca będzie
          > oskarżany o próbę wymuszenia łapówki.....
          ********
          TO SKANDAL,żeby syn marszałka senatu, który zatrudnił się 11 lat temu w firmie
          rywina, nie zwolnił się z niej natychmiast, po dowiedzeniu się dokładniej niż
          to dotąd wiedział( oczywiście 27 grudnia z Gazety ! ) u kogo pracuje.
          N.P. - Ty,Wyborco pracuj tam nadal - nie jesteś synem marszałka senatu.
          ----
          "pan to przyswaja?" cyt.W.Młynarski
    • Gość: lech Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: *.ne.client2.attbi.com 13.04.03, 14:48
      "Panie przewodniczący, ja przeglądałam billingi. Do czytania
      billingów nie potrzeba fakultetów" - ale trzeba umiec myslec, a
      to przkracza mozliwosci wszystkich bez wyjatku, pozal sie Boze,
      poslow Samoobrony (gdyby umieli myslec nigdy nie zwiazaliby sie
      z Lepperem).
    • Gość: Ewa Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 17:39
      Pan Longin Pastusiak coś za bardzo się zdenerwował,aż nieładnie.
      • Gość: alaskanka ....:::: ja tez uwielbiam ten serial !!!! :::...... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 13.04.03, 20:42
        Gość portalu: Wujek z Australii napisał(a):

        > Nazwal bym to raczej "reality show". Ogladam to tu w Australii
        > na TVN24 (Internet) z zapartym tchem. Dzisiejsze przesluchanie
        > Pastusiaka bylo swietne. 9 aparatow prawie zatkalo Pastusiaka ze
        > zdumienia. Ale jaja! Obsmialem sie jak norka.



        Ja tez ogladam z zapartym tchem, tego nie da sie przebic niczym,
        ani reality show ani thrillerem z pierwszorzedna obsada. Ostatnio
        nawet streszcam dla znajomych w Polsce ktorzy nie maja czasu ogladac.


        Streszczenie odcinka "Dziewiec telefonow tow. prof. marszalka
        Pastusiaka" brzmialo tak:



        Ogladalam wczoraj tow. Marszalka profesora Longina Pastusiaka
        zeznajacego przed komisja ds. Rywina, nie moglam uwierzyc wlasnym
        oczom, to przypominalo zebranie partyjne !! (tak jak jest mi ono
        znane z przekazow pisanych).

        Najpierw tow, marszalek oburzyl sie ze komisja wydaje "klamliwe
        oswiadczenia" na temat jego rozmow z Rywinem (przewodniczacy
        zapomnial zawiadomic marszalka na czym polega praca komisji ? ),
        potem oswiadczyl ze mimo tego ze byl to jego numer telefonu on
        nie rozmawial, tylko zona i corka (dlaczego nie pies ?).


        Ale najlepszy byl koniec:
        czlonkowie komisji nie tylko przyjeli bez zadnych zastrzezen
        wyjasnienia marszalka, bez zadnego sprawdzania (ciekawe co na to
        zona, corka i syn Pastusiaka, a moze oni nie chcieliby aby maz/
        ojciec poslugiwal sie nimi jako alibi ?) ale UWAGA UWAGA
        czlonkowie SLD kolejno wyglosili samokrytyke stwierdzajac ze "to
        zajscie nigdy nie powinno sie zdarzyc", tzn. w lansadach
        przeprosili tow. marszalka ze ktos smial go przesluchiwac.


        Ja nie dziwie sie temu co tow. marszalek profesor plecie, ale
        dziwie sie temu, ze komisja (a dokladniej jej 2 czlonkow
        probujacych jeszcze cokolwiek ustalic: Ziobro i Rokita) ma blok
        na mozgu nie pozwalajacy im zadawac pytan z sensem i powodujacy
        ze biora za dobra monete wszystko co slysza.

        Tow. marszalek profesor zapracowal calym swym zyciem na
        wiarygodnosc zerowa, i adekwatnie powinien byc traktowany przez
        komisje. Traktowany zas jest jak uczciwy czlowiek, ktoremu slowu
        mozna wierzyc.
        Totalne nieporozumienie !!


        alaskanka
        --
    • Gość: Gość Re: Longin Pastusiak przed komisją śledczą IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.03, 22:19
      Rokita- łysina człowieka Cezarem nie czyni.
    • Gość: Mike Super IP: 217.153.25.* 14.04.03, 08:47
      Pani Beger na ministra finansów!!!
    • Gość: Tadek Ktos spreparowal kompromitacje IP: *.nortelnetworks.com 14.04.03, 17:47
      Prokuratura jest winna zlego opisu billingow. Czlonek komisji
      porownuje komisje do kabaretu to skandal. Ten sam czlonek komisji
      blokuje analize bilingow premiera. Wiadomo o co chodzi!!!!
    • Gość: bulk sztuka IP: *.visp.energis.pl 16.04.03, 23:24
      Sztuka w jednym akcie (by bulk).

      Bohaterowie sztuki:

      Załoga statku pirackiego:
      Kapitan statku pirackiego – El Mueller,
      Pierwszy oficjer - Don Czażard,
      Stjuardessa pokładowa - Ryfka Jakuboff,
      Pomocnik kucharza - Leo-ncio Ryfkin,
      Playboy okrętowy - Robal Kwiatek,
      Kacmaster - Lejcman Nikoś (8MB RAM),
      Burdelmama w burdelu w Buenos Aires Juanita Urbanitta,

      Załoga kanonierki węgierskiej, pilnującej spokoju i porządku na
      oceanie spokojnym:
      Kapitan – Rolo Tomasso Nałęczka,
      Bosman Rokita,
      Majtek Ziobro,
      Balast kanonierki - ordynat Kalisz,

      Rozbitkowie na bezludnej wyspie:
      Robinson Michnik,
      Piętaszek Mieeeetek Niemczycki.

      Miejsce akcji: statek piracki u wybrzeży małej, bezludnej
      wysepki na oceanie w okolicach Brazylii.

      Akt I
      Scena I
      Scena 1. Lipiec 1702 roku.

      El Mueller: „Panowie, nie wiem jak wy, ale ja nic nie pamiętam!
      Tak sobie tu pływamy po tych mazurskich jeziorach, albo by się
      na jakie syreny miejscowe wyskoczyło, albo przekąsił by człowiek
      co nieco. Co nam zapodasz dzisiaj na kolacje, dobry chłopie Leo-
      ncio?”
      Leo-ncio Ryfkin: „W odpowiedzi na pytanie, odmawiam udzielenia
      odpowiedzi!”
      EM: „A niech mnie szrapnel świśtnie! Och ty wygadany gnojku,
      zaraz cię przeciągnę pod kilem, albo każę chłopakom, żeby to
      zrobili! Gadaj tu jak u spowiedzi!”
      LR: „Kapitanie raptusem jesteś jak Bohun, no cóż, Trza gadać,
      będę gadał! Nie będziem dziś nic jeść, bo już mnie irytuje to
      stanie przy garach. Napijem się dobrej wódeczki, z Polska. A
      potem coś wam opowie interesting.”
      Wszyscy piją, szczególnie dużo pije Kacmaster. Zapewne nie
      będzie nic pamiętał.
      Don Czażard (ryczy z oburzeniem w głosie): „Z Polska?!”
      LR: „Spoko, spoko, moja babiczka pohazi s Hrzanowa. No więc
      historia zaczyna w pewne następujący warunki...”
      Kacmaster - Lejcman Nikoś (8MB RAM): „No właśnie!, rzygam już
      tym syfiastym rumem, (beeeeknął wyraziście aż mu wąs
      zafalował), nic po nim nie pamiętam!”
      DC: „Kacmastrze niedobrze się dzieje jak się tak często
      odzywasz! Znasz taką zagadkę? Jak się myje wąsy?”
      KLN (8MB RAM): „Znałem kiedyś, ale teraz już jej nie pamiętam.
      Zgodnie z moją najlepszą wiedzą twierdzę jedynie, że to była
      fajna zagadkaJ”
      EM: „Starczy! Leo-ncio zaczął mówić, pozwólmy mu skończyć! Ryfko
      choć tu do mnie, siadaj mi na kolanach i zabaw mnie swoimi
      pląsami. Doprowadzimy do koncentracji. Leo gadaj w końcu!”
      LR: „Sprawa wygląda następujący. Był kiedyś mistyczny skarb.
      Zakopali go na wysepke. Miałem plana na te wysepke ale dałem go
      Kacmastrowi. Wiem, że skarb jest warty 17,5 milijona dukatasów.
      Dodam jednak, że w odpowiedzi na pytanie, odmawiam udzielenia
      odpowiedzi’.
      KLN (8MB RAM): „Ta. Huju muju dzikie węże. Nie pamiętam nic
      takiego! Czażard jaka jest odpowiedź na tą zagadkę?”
      DC: „Tak samo jak cipę, tylko nie trzeba kucać!”
      Rechot się wyrwał niesamowity z piersi załogi statku pirackiego.
      Szczególnie mocno rechotała kształtna pierś Stjuardessy
      pokładowej - Ryfki Jakuboff, przytrzymywał ją jednak mocno
      kapitan w celu poprawnego przeprowadzenia procesu koncentracji.
      W ustawie zapiszemy – szeptał Ryfce kapitan do ucha - że każda
      kobieta może mieć maksymalnie 30% sexapilu. Ty masz Ryfko 300% i
      tu widzę psa pogrzebanego. Skoczymy na te wysepke i zgarniemy
      skarb!
      Wysyłają więc playboya okrętowego Robala do wszystkowiedzącej
      burdelmamy w burdelu w Buenos Aires Juanity Urbanitty. Robal
      zostaje tam zerżnięty w burdelu i do końca życia pozostają mu z
      tego powodu czerwone uszy. Wraca jednak z informacjami.

      Scena 2.
      Rozmowa Playboya okrętowego - Robala Kwiatka Robala z Leo-ncio
      Ryfkinem w kabzie okrętowej zostaje nagrana przez Robinsona
      Michnika.
      LR: „Coś się dowiedziałeś Robalu ty mój?
      RK: „Tak. Wiem już, że nie warto być playboyem okrętowym. Zadają
      tam takie pytania, że aż uszy czerwienieją. Mam jednak namiary
      na tę wyspę.”
      LR: „Dobrze, mój drogi. Teraz pojedziemy całą grupą sprawującą
      władzę na te wysepka i tam zrobimy porządki.”

      Scena 3.
      Styczeń 1703 roku.
      Taśma z nagraną rozmową zostaje przekazana załodze kanonierki
      węgierskiej, pilnującej spokoju na oceanie spokojnym.
      Kapitan – Rolo Tomasso Nałęczka: „Zarządzam przerwę 20 minut”.
      Bosman Rokita: „ W ten sposób to my się nic nie dowiemy”
      Majtek Ziobro: „Złapmy ich i przesłuchajmy”
      Balast kanonierki - ordynat Kalisz: „Nie mam więcej pytań’
      Kapitan – Rolo Tomasso Nałęczka: „ Ja też nie mam już więcej
      pytań. Załogo – wydaję rozkaz – proszę iść spać. Przed snem
      zadam jednak szanownej, wysokiej załodze kanonierki zagadkę: „co
      to jest w 1/3 mężczyzna, w 1/3 kobieta i w 1/3 diabeł?”. Nikt
      nie zna odpowiedzi.”

      Scena 4.
      Kwiecień 1073 roku.
      Na bezludnej wyspie lądują rozbitkowie Robinson Michnik,
      Piętaszek Niemczycki, którzy wybrali się małym prywatnym jachtem
      na karnawał do Ryjo.
      Przypływają piraci. Wszyscy bohaterowie spotykają się na plaży.
      El Mueller: „ Zawsze twierdziłem, że ten nasz kucharek to pomiot
      szatański, obląkany.”
      Don Czażard: „Ja to tam gówno pamiętam po tamtej imprezie.
      Pamiętam jedynie trzy rzeczy: pierwszy pocałunek z moją żoną, z
      moim najlepszym przyjacielem playboyem Robalem oraz, że Robala
      strasznie zeszmacili w Buenos Aires. A mówiłem mu „ nie jedź to
      tego kurewskiego miasta rozpusty i karnawału, tam rządzi ta
      kurwa w czerwonej sukience Urbanitta, zostań tu lepiej z nami na
      rybach, na mazurach, na nartach wodnych pośmigamy, porozmawiamy
      o interesach.”
      Stjuardessa pokładowa - Ryfka Jakuboff: :”No to gdzie jest ten
      skarb?”
      EM: „Ty jesteś tym skarbem”
      Kacmaster - Lejcman Nikoś (8MB RAM): „Nic nie pamiętam, kurwa od
      jutra nie piję. A tak apropo to można by się coś napić na tej
      plaży, tak mnie suszy!”
      Burdelmama w burdelu w Buenos Aires Juanita Urbanitta - jednym
      głosem z Robinsonem Michnikiem: „Napij się z nami krulika
      biedaka, trochę go tu jeszcze ostatnio zostało po naszej
      ostatniej imprezie. Krulik jest spoko, wyskokowy, ma około 50%
      mocy. Napijesz się dobry człowieku o fizjonomii, o psychice
      ciecia jednakowoż i zapomnisz.”
      Wtem trzasło, błysło wprost z nieba... Na plaży pojawia się Pan
      Frodo, na palcu ma pierścień, ma tez przy sobie snur! Pan Frodo
      mówi: „Zniszczę ten pierścień”.
      Załoga statku pirackiego wrzeszczy: „Nie niszcz!”.
      Na to Pan Frodo: „Kanonierka węgierska zatonęła. Po skarbie na
      wyspie ni huja, sladu nie pozostało. Będziecie piracka bando
      czyhać na mój pierścień. Zniszczę go!”
      Kapitan – Rolo Tomasso Nałęczka: „To ja przynajmniej powiem jaka
      jest odpowiedź na moją zagadkę. Jan Maria Rokita.”
      Frodo niszczy pierścień! (Huk, grzmot, na niebie pojawia się
      opalona ładnie twarz przewodniczącego Leppera. Przewodniczący
      Lepper grzmi: „Miałeś chamie w Klewkach płóg, ostał ci się ino
      snur!!!”
      Piętaszek Mieeeetek Niemczycki: „Meeeeeeeeeeeeeee”
      KONIEC
Pełna wersja