Gość: pijak
IP: 212.244.47.*
12.04.03, 16:43
Oto jest głowa państwa
Czy prezydent powinien stanąć przed komisją śledczą
Komisja sejmowa zastanawia się nad wezwaniem Aleksandra Kwaśniewskiego przed
swe oblicze. Zdania prawników konstytucjonalistów są w tej kwestii
podzielone, polityków raczej nie. Poseł Jan Rokita wręcz nie wyobraża sobie,
by prezydent przed komisją nie stanął, by poddać się jego dociekliwym
pytaniom czy „drążeniu tematu” oraz „ciągnięciu wątków” przez posła Zbigniewa
Ziobro, który chciałby „posiąść wiedzę”. Presja na prezydenta ze strony
opozycji wzmaga się, choć wcześniej postanowiono, że decyzję w tej sprawie
komisja podejmie po przesłuchaniu premiera, co jest ucieczką od decyzji,
czekaniem na rozwój wydarzeń i wykorzystywaniem kwestii wezwania do bieżących
rozgrywek politycznych toczących się na forum komisji. W rzeczywistości
zadecydować można już teraz. Prezydent złożył zeznania w prokuraturze,
komisja je zna, wykorzystuje je zresztą i ujawnia pod byle pozorem i bez
związku z prowadzonymi akurat przesłuchaniami (znów celuje prymus we
wszystkim – Jan Rokita), wiadomo, że nic więcej nie powie. Wiadomo jednak
również, że im dłużej będzie się debatować, czy prezydent powinien stanąć
przed komisją, tym bardziej będzie utrwalało się w opinii publicznej
przekonanie, że Aleksander Kwaśniewski jest jakoś tam uwikłany w sprawę
Rywina. I zapewne o to chodzi posłom opozycji, którym już rysuje się cel o
wiele ambitniejszy niż doprowadzenie przed Trybunał Stanu premiera.
Otóż niezależnie od prawniczego sporu i opinii polityków komisja z wezwaniem
prezydenta powinna mieć trudny orzech do zgryzienia. To ona ostatecznie
zadecyduje, czy w tę oczywistą i nazbyt już przejrzystą polityczną grę
wciągać, bez powodu, głowę państwa, a tym samym autorytet państwa. Czy
organizować spektakl, w którym posłanka wywodząca się z partii nieustannie
łamiącej prawo i sama radośnie okupująca trybunę sejmową będzie mogła
swobodnie dociekać, co na przykład prezydent wie o powiązaniach w 1992 r.
jednego z właścicieli stacji telewizyjnych z mafią sycylijską, a inni
bezkompromisowo będą wypytywali, z kim prezydent rozmawiał dwie godziny przez
telefon jakiegoś tam dnia, bo akurat dostali świeże wydruki połączeń
telefonicznych, z których odczytaniem mają wprawdzie zasadnicze problemy, co
jednak nie zniechęca ich do stawiania daleko idących hipotez.
Poseł Rokita, w świetnie wyreżyserowanym oburzeniu, z nadgorliwości wmontował
już w aferę marszałka Senatu, na podstawie wykazu nie jego rozmów
telefonicznych, i skonstruował dalszą część „grupy trzymającej władzę”
stojącą za Rywinem, w której skład wchodzą: marszałek Sejmu, Józef Oleksy,
Wiesław Kaczmarek, a także dwaj ministrowie z kancelarii prezydenta Marek
Ungier i Marek Siwiec. Poseł Rokita jest politykiem zbyt doświadczonym, by
nie wiedział, że w tej sprawie samo publiczne wymienienie nazwiska kogoś z
SLD jest automatycznie uczynieniem go podejrzanym. Jeżeli więc wymienia, to
właśnie w takim celu, dla politycznego pożytku opozycji i swojej własnej
pozycji politycznej, w ramach nabierającej tempa kampanii wyborczej, w
której – jak się wydaje – komisja będzie czynnie uczestniczyć. Jeżeli komisja
zechce zobaczyć prezydenta przed komisją, to nie w celu dociekania prawdy,
ale właśnie postawienia Aleksandra Kwaśniewskiego w sytuacji jakoś tam w
aferę korupcyjną wmontowanego.
Decyzja o wezwaniu prezydenta przed komisję będzie więc przede wszystkim
świadectwem tego, jak samo to gremium rozumie interes państwa, czy w ogóle w
tej grupie posłów działa jeszcze jakiś rodzaj instynktu państwowego, który
winien nakazywać samoograniczanie się, a nie stawianie się ponad wszystkimi
władzami w państwie (ta tendencja jest już nazbyt widoczna, a tym samym
niebezpieczna – wizja państwa rządzonego faktycznie przez komisje śledcze
jest sama w sobie horrorem). Czy może została już tylko zacięta polityczna
gra i walka o telewizyjną oglądalność, która po przesłuchaniu premiera może
się niepokojąco obniżyć? Gdyby zaś komisji, a przede wszystkim Sejmowi
chodziło o wyjaśnienie konstytucyjnej kwestii, jak powinny wyglądać – teraz i
w przyszłości – relacje prezydent – komisja śledcza, to po prostu warto
zapytać Trybunał Konstytucyjny. Tak naprawdę tylko on jest władny być sędzią
w tej sprawie.
Janina Paradowska
==========================
podpisuje sie pod każdym słowem