mmikki
11.02.07, 00:08
tali głos wołającego na puszczy: Lekarzu! ulecz się sam!
Miłość według tabloidu
Nie interesuje mnie życie małżeńskie córki prezydenta Kaczyńskiego, o którym
szeroko informował piątkowy "Super Express".
Jedynej córce prezydenta mogę współczuć życiowej tragedii. Tak jak współczuję
jej ojcu czy matce. Ale to nie byłoby warte pisania. Bo w sumie dość już
plotkowania o innych: aktorach, piosenkarzach czy dzieciach polityków. Ich
życie jest ich własną sprawą, a wtykanie w nie nosa nie najlepszym zwyczajem
tabloidów. Jeśli więc zasiadłem za klawiaturą, to z innego powodu. Oto w
tekście w "Super Expressie" znalazłem wszystkie możliwe językowe stereotypy na
temat miłości, które niszczą przestrzeń życia małżeńskiego. Porzucenie męża
dla innego mężczyzny, czyli ujmując rzecz po prostu ordynarna zdrada i
złamanie przysięgi małżeńskiej, jest "znalezieniem nowej miłości". Rozwód nie
jest już tragedią rodziny, ale kulturalnym i całkowicie oczywistym rozstaniem.
Nikną gdzieś uczucia i sytuacja dziecka, które musi nauczyć się żyć z nowym
"tatusiem", a starego widuje tylko podczas weekendowych spotkań. Tego
wszystkiego nie ma. Jest cudowna love story, w której nikt nikogo nie
krzywdzi, nic się nie stało, a pani i pan "kochają się i jest im ze sobą
dobrze" (jak barwnie ujął to Marek Dubieniecki, ojciec nowego kochanka córki
prezydenta).
Pewnie się czepiam, ale męczy mnie, co to wszystko ma wspólnego z miłością?
Miłość nie oznacza przecież nieustannego emocjonalnego haju. Budowana jest
zazwyczaj wtedy, gdy zaczyna być trudno, nudno i kłótliwie. Tyle że
dostrzeżenie tego uniemożliwia nam otaczająca nas kultura, w której wierność,
trud budowania miłości czy wychodzenia z kryzysu stają się już tylko
zacofaniem. Kobiecość w takim świecie zostanie sprowadzona do poziomu Dody
Elektrody, męskość do postawy Michała Wiśniewskiego, a miłość do treści
tekstów "Ich troje".
Tomasz P. Terlikowski